Biczfejs na środę, tym razem w czwartek

Jeszcze tego nie wiecie, ale zgrupowanie kadry Hiszpanii, trening Królewskich, cieszynki Bayernu i odpoczynek na ławce Barcy łączy jedna, mała, lecz jakże znacząca rzecz - BICZFEJS.

*** Na rozgrzewkę przygotowałyśmy dla was coś z wysokiego "C", bo audiencję u samego Króla. Kontuzję co prawda wyleczył już dawno, ale te jego lepsze dni w swoim nadchodzeniu są nadzwyczaj wolne - wciąż dochodzi do dawnej formy, dogrywa końcówki meczów, no i chyba tak samo jak i nam, nie podobało mu się, że nie wystąpił w niedzielnym Gran Derbi. No to w Las Rozas, gdzie przyjechał na zgrupowanie reprezentacji, straszy swoim nieprzemijającym kunsztem już na wejściu

*** W niektórych drużynach (ba, w większości) cieszynka po zdobytej bramce wygląda bardzo podobnie - wszyscy się tulą, zasypują uśmiechami, całują. Ale nie w Bayernie. W Bayernie widać zdecydowany wpływ na tą drużynę jego obrońcy o imieniu Holger, który już dawno pokazał nam, że ponad wszystkie czułości tego świata preferuje pełne negatywnej ekspresji harmoniczne skurcze mięśni twarzy. Tego też najwyraźniej nauczył kolegów, by teraz mogli wspólnie celebrować każdą bramkę grupowym biczfejsem.

Nawet Javi Martinez, który urodził się z 823657 watowym uśmiechem na twarzy już zdążył się przestawić. Siła perswazji ściągniętych brwi Badstubera nie zna granic.

*** Och, grupowy biczfejs bardzo dobrze znają także w Barcelonie, ale odkąd cieszynki u nich wyglądają zdecydowanie klasycznie (ta wcześniej wspominana wersja z buziakami, tylko gorzej), to mimiczne szaleństwa muszą znaleźć swoją oazę w zaciszu ławki rezerwowych. Gdzie na wygodnych, mięciutkich fotelach, pod okiem wice-kapitana można już zacisnąć w irytacji usta i udać się spokojnie do Królestwa Biczfejsa.

 

Och, zestaw "2 milimetry na głowie + mint pt. "jakiś problem?" mógłby przynieść Cristianowi Tello niezłą sławę na naszej dzielni.

*** Problemu zdecydowanie nie ma na swoim koncie Mou, ale to nie przeszkadzało mu w prowadzeniu wczorajszej sesji treningowej Królewskich w pełnym rynsztunku klasycznego "Bitch Plizzzzz" widocznym na twarzy.

I nawet ta ręka jakoś tak pasuje do całości pełnego nonszalancji bulwersu.

*** Co poniektórzy podobne treningi z Jose przeżywają codziennie, więc nic dziwnego, że którąś z lekcji na temat leniwego, strzelanego jakby do niechcenia biczfejsa ,pojęli. Mesut, chcesz coś powiedzieć nam na ten temat?

Teraz to czujemy się staro. Bo pamiętamy jeszcze te pradawne czasy, jak Mesuciątko częściej się peszyło w całej krasie swojego niewinnego uśmiechu, aniżeli rzucało gniewnymi dzióbkami na prawo i na lewo.