Z archiwum H: Myszka Miki, ogolony Casillas i radosny BABY ALERT

Na rozluźnienie styranych ligomistrzowym szaleństwem nerwów zapraszamy Was do miejsca, gdzie nic nie jest ważniejsze niż korzystniejszy profil na słitfoci, a nic bardziej bolesne niż kłótnia w bromansie.

*** Mało co cieszy nas bardziej od miłości hiszpańsko-hiszpańskiej, a skoro złowieszczy oddech El Clasico słyszymy już na swoich plecach... patrz tutaj dokładnie Davidzie V., rób notatki Sergio, tak się zachowują koledzy z reprezentacji, gdy spotykają się w tunelu przed meczem na szczycie, gdzie będą ze sobą rywalizować.

Awwwwww. Zawsze uważałyśmy, że jest mało ludzi na świecie tak pociesznych jak Santi.

*** Zaraz na drugim miejscu oprócz przyjaźni hiszpańskiej ponad podziałami klubowymi, cenimy sobie wzajemne wspieranie w grze dla jednego klubu. Mata posłużył się do tego niezawodnym Twitterem, dziękując swoim rodakom za wspaniałą wspólną grę na Stamford Bridge. Oczywiście z wzruszającą fotką na tle lokalnych szafek w bonusie.

Uwaga! Gościnnie występuje blond wersja fryzury "na Elvisa" na głowie Torresa.

David Luiz i Oscar, to może nie rodowici Hiszpanie, ale a) do Maty mamy ostatnio słabość, b) uważamy, że jego słitfociarstwo jest urocze, c) kto oparłby się temu ociekającemu słodyczą uśmiechowi uwiecznionemu łaskawie przez jego rąsie?

*** Słitfocie, słitfocie, słitfocie... kogo kolejnego mamy w kolejce do szerszej publikacji? Davida, którego życie po wielkich burzach i zawirowaniach zdaje się wracać na normalne tory. Już nie płacze w poduszkę, nie zajada smutków czekoladą, wziął się w garść i wyszedł do ludzi, jak na  tym uroczystym lunchu, jaki Barcelona zorganizowała sobie przed tygodniem. Postawił włosy na żel, ubrał najlepsza koszulkę ze swojej szafy (bądź szafy Zaidy, tego jeszcze nie udało nam się ustalić) i z cyfrówką wyruszył do boju między kolegów.

To zdjęcie tylko utwierdza nas w teorii, że jakby Puyol był kilka lat starszy, lub Fontas kilka lat młodszy, mógłby być śmiało posądzany o bycie jego nieślubnym synem.

P.S. Żeby nie naginać zasad Archiwum H, nie pokazujemy Messiego, ale sprawdzałyśmy: nie, nie miał na sobie tego popołudnia koszulki z Minnie;(

*** W Realu może uroczystego lunchu nie było, ale przecież żeby sobie zrobić zdjęcie z gładko ogolonym Ikerem specjalnej okazji nie trzeba.

 

Popatrzcie na fryzurę Sergio, potem popatrzcie na fryzurę Casillasa i znowu spójrzcie na fryzurę Sergio. Jak myślicie ile godzin stylizacji dzieli te dwie?

*** UWAGA! BABY ALERT! Przerywamy nasz słitfociarski maraton, by ogłosić wszem i wobec radosną wieść, jaka nawiedziła ostatnio obóz Barcelony. Baby Boom w tym klubie trwa w najlepsze, my już wysłałyśmy swoje cv do działu rekrutacji tamtejszego żłobka przy centrum treningowym. Tym razem szczęśliwym ojcem zostanie Pedrito, który wraz ze swoją narzeczoną Carol spodziewa się pierwszego dziecka.

Przyszłym rodzicom serdecznie gratulujemy i tradycyjnie odradzamy imienia "Daniella" w wypadku dziewczynki. Serio, zaufajcie nam.

*** Po ogłoszeniu tej radosnej nowiny, możemy zaś spokojnie wrócić do maratonu. A tam już czeka na nas Fabregas, który przekonuje nas, że zwyczaj zajmowania miejsca najlepszemu koledze obok siebie, kładzeniem tam torby/plecaka wcale nie zakończył się podczas podstawówkowych szkolnych wycieczek, w Barcelonie on wciąż jest kultywowany.

"'Nie, Alex, nie usiądziesz tutaj, to miejsce Pikusia, jak chcesz sobie ze mną zrobić fotkę, to się musisz karkołomnie powyginać w moją stronę."

No jak dzieci.

*** Ale wycieczka Barcy do Lizbony obfitowała w jeszcze lepsze fotograficzne pamiątki. Na przykład zakopany w śnieżnobiałej pościeli David Villa, który spogląda na nas spojrzeniem zranionego szczeniaczka. Jakby tego jeszcze było mało - focią z rąsi, w niepoprawnym zbliżeniu.

Awwwwwwww.

Czy możemy go przytulić? I zrobić inne nieprzyzwoite rzeczy w tej pościeli?

 

*** Widzicie, dziewczęta, ktoś kiedyś powiedział (właściwie to joana_x - którą serdecznie pozdrawiamy!;) - ale "ktoś kiedyś" brzmi tak fajnie), że "Archiwum H bez Xabiego, to jak Kraków bez smoka wawelskiego, a my nie chcemy zabierać smoka z Krakowa, a tym bardziej Xabiego sprzed waszych spragnionych odrobiny perfekcjonizmu oczu, więc... Więc prezentujemy, jak nasz mistrz publicznie udzielał swoich nauk.

"Halo wóz, Halo, wóz, jak moje włosy? Opadają delikatnymi falami pod kątem 30 stopni?"

"No i kładziesz tą rękę na biodrze. O tak, patrz na mnie, delikatnie, całą dłonią."

"Jezu, stary, ty nic nie rozumiesz. Z gracją, jakby od niechcenia. Patrz jak robi to Mistrz"

Ooo tak.

Tęskniłyśmy za tobą Panie od Bioderek.