Dziewczęta, uwaga, półnagi Ryan Lochte na planie serialu "90210" nadciąga żeby zrobić Wam dzień

Tydzień. Miesiąc. Rok.

Musimy Was jednak ostrzec. Ciężko się ogląda to wideo, bowiem już na bardzo wstępnym etapie gdy Ryan mówi "Welcome to my new career" nasze chrząstki w kolanach zostają unicestwione, a głupawy uśmiech odbiera naszym twarzom wszelkie pozory inteligentnego wyglądu. Potem jest tylko gorzej. Ryan wyznaje pięknej (argh, dlaczego nie pracujemy w Holywood) dziennikarce, że nie miał do tej pory czasu na dziewczynę, ponieważ ciężko trenował, a przecież "temu specjalnemu komuś" chciałby poświęcić całego siebie, my wydajemy z siebie "miau", "awww" i jeszcze parę innych nieartykułowanych jęków i pisków, Ryan mówi, że skoro "Olympics are over" to zdecydowanie chciałby się ustatkować, my prosimy o tlen... Potem opowiada o tym, jaka powinna być jego wymarzona dziewczyna, i jak Torresa kochamy, jest to wypisz wymaluj charakterystyka każdej z Ciachoredaktorek...

...albo Ciachoczytelniczek, przyznajmy to sobie solidarnie...

Ale nie ma tak dobrze, spokojnie Dziewczęta, wróćcie i usiądźcie na miejscach, tutaj jest jeszcze jedno, dość podobne w wymowie (dziennikarka dla odmiany jest brunetką) wideo, w którym jednak Ryan zdradza, że jego celebrity crushem  jest Blake Lively, czyli aktorka, która na losowo wybranym zdjęciu z google grafiki wygląda tak...

Blake Lively

...ech, no przynajmniej gust ma lepszy od Mesuta Ozila... A ten, tego, nie wiecie, czy to całe "90210" da się jakoś z torrentów ściagnąć?

 

PS. Tę dziennikarkę od basenu i striptizu lubiłyśmy bardziej...