Biczfejs na środę

Bo do weekendu jeszcze daleko, a tu tyle frustracji do wyrażenia.

*** Zaczynamy z bardzo wysokiego "C", które mogłoby niejednej z Was zmrozić krew w żyłach. Zawsze dziwiło nas jak taki malutki, słodziutki i w ogóle przez większość swojego życia prezentujący przestraszony wzrok i mimikę "nie rób mi krzywdy" Ibi Afellay w jednej sekundzie potrafi zmienić się w profesjonalnego księcia biczfejsów.

Dziwimy się i teraz. Pierwszy w sezonie mecz Barcelony, Ibi ląduje na trybunach (to może był ten błąd, Tito), werbuje kolegę do towarzystwa w osobie Marca Bartry i robi tak:

*** Skoro już jesteśmy w klimatach Barcelony, to nie wypada nam się złożyć krótkiej wizyty u Króla. Tyle to podniecałyśmy się jego powrotem na murawę, golem, dedykacją dla rodziny i innym twitterowymi fotkami, że jakoś umknął nam jego drugi powrót. Powrót w równej chwale, w równie dobrej formie i taki, że sam składa nam ręce do oklasków i wstajemy z różowych krzeseł, by nagrodzić go owacją niczym ta na Camp Nou...

I chyba nasze wzruszenie też jest tak silne, jak wtedy.

*** Na swoje owacje właśnie ciężko pracuje w Manchesterze van Persie i stara się zaskarbić sobie sympatię kibiców na każdy możliwy sposób. Przy czym pisząc "każdy możliwy" mamy na myśli na przykład strzelanie (z bardzo wymownym uniesieniem górnej wargi) biczfejsów  podczas konferencji prasowych. Nam się podoba.

W końcu po kimś ten van Persie Junior musiał swoje talenty odziedziczyć.

*** Niektórzy co prawda dziedziczyć nie muszą. Nie muszą też się uczyć. Oni, jakimś boskim zrządzeniem z takimi talentami się rodzą. Szczególne dużo przypadków występuje na terenie Niemiec i wyjątkowo nie mamy na myśli ani Holgera, ani Mesuciątka (których pozdrawiamy z tego miejsca i zagrzewamy do wytężonej pracy mimiki!), ale chłopców z Borussi - Matsa i Neven Subotica, którzy wspólnie właśnie zaczęli odkrywać uroki biczfejsa grupowego...

...i jakże sprytnie połączyli go z biczfejsem z rączkami na bioderkach. Xabi pewnie pęka z dumy.

*** Ale ilu by kolegów do wspólnego marszczenia mięśni twarzy nie zwerbowali, czego by z tymi rączkami i w jakich okolicach ciała nie wyczyniali i tak, w konkurencji z jedną taką biczfejsową osobistością są z góry skazani na porażkę. Mou, pokaż chłopcom, jak to się robi.

Real Madrid's Portuguese coach Jose Mourinho grimaces  as he gives a press conference after the Spanish league football match UD Almeria vs Real Madrid on January 16, 2011 at the Juegos Mediterraneos stadium in Almeria. The game ended with a draw 1-1.    AFP PHOTO/ JORGE GUERRERO (Photo credit should read Jorge Guerrero/AFP/Getty Images)