Biczfejs na środę. Tym razem w czwartek

Jedni już są w Londynie, drudzy w drodze do Londynu, trzeci przygotowują się do drogi do Londynu, a reszta? Reszta po prostu korzystając z ostatnich chwil wakacji strzela epickie biczfejsy w promieniach letniego słońca, co zamierzamy Wam właśnie w dobroci swojego serca zaprezentować.

*** Na przykład taki Llorente. Jest Ibiza. Jest piękna piaszczysta plaża. Jest zimny soczek w kieliszkach. Jest nawet mięciutki hotelowy ręcznik zachęcający do opalania. I klata zaprezentowana pod idealnym, korzystnym kątem w kierunku paparazzich. A ten ma minę, jakby ktoś chciał zaatakować jego święte loczki prostownicą.


*** Albo spędzanie urlopu w towarzystwie biczfejsa (zamiast na przykład dziewczyny?) jest ostatnio popularną praktyką w piłkarskich kręgach.  Lubuje się w niej też Ramos, który wynurzając się z wody niczym męska i bardziej zapierająca dech w piersiach wersja Afrodyty, prezentuje nam, co sądzi o nieszanującym jego delikatnych czekoladowych tęczówek hiszpańskim słońcu, które jest na tyle bezczelne i śmie go razić. A my mamy kolejny pretekst, by z tej rubryki zrobić krypto-rubrykę "Klata na środę"

*** Niektórym jednak wcale nie potrzebny jest wakacyjny klimat, by wzbijać się na wyżyny swoich umiejętności. Wystarczy trochę irytujących kolegów na boisku, pot efektownie spływający po twarzy, no i oczywiście piękna praca mięśni twarzy i ust, które wspólnie wyrażą jak to life is brutal.

Prawda, Holger?

*** Tymczasem do akcji wkracza Mesut, a to za sprawą ilovemyipod, która dostarczyła na naszą pocztę trochę jego twórczości własnej

"Kochane ciacha, znalazłam przed chwilą zdjęcie, które mrozi krew w żyłach. Nasz kochany Mesut wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i strzelił genialnego, pełnego pogardy biczfejsa! Ja się tylko pytam gdzie się podziało speszenie...;)"

Speszenie chyba ukryło się za opaską.

WARSAW, POLAND - JUNE 28:  Mesut Oezil of Germany shows his dejection during the UEFA EURO 2012 semi final match between Germany and Italy at the National Stadium on June 28, 2012 in Warsaw, Poland.  (Photo by Boris Streubel/Getty Images)

Rzekłybyśmy, że wygląda, jakby przed chwilą odebrał telefon od Jose, że koniec z ruletką w Las Vegas, koniec z tuleniem dziewczyn w czarnych lateksowych kostiumach, trzeba wracać wcześniej do treningów , ale przecież fotka jest z zeszłego sezonu....

*** Z obecnego sezonu, no dobra, presezonu, jest za to fotka następna. Okazuje się bowiem, że wczorajszego wieczora Tito Vilanova nie tylko zaliczył swój debiut na ławce trenerskiej Barcelony w roli jej głównego dyrygenta, ale przy okazji załapał się też na debiut biczfejsowy.

A niby do tej pory taki cichy, skromny, taki poukładany i sympatyczny. No, no, Tito, ten wzorek ze zmarszczek na czole zdradza twój potencjał do częstszych wizyt w tej rubryce.