Biczfejs na środę

Po małej, spowodowanej EURO przerwie powraca nasz środowy cykl, gdzie wasi ulubieńcy w jedyny tak efektowny sposób wyrażają swe niezadowolenie z rutyny zwanej życiem, a rasowy biczfejs ściele się gęsto.
Biczfejs powraca Po Euro 2012 odblokowujemy biczfejsy. Po małej, spowodowanej Euro przerwie powraca nasz cykl, w którym sportowi ulubieńcy za pomocą biczfejsów wyrażają niezadowolenie z rutyny życia. Po małej, spowodowanej Euro przerwie powraca nasz cykl, w którym wasi ulubieńcy za pomocą biczfejsów wyrażają swe niezadowolenie z rutyny zwanej życiem, a rasowy biczfejs ściele się gęsto. A jako, że po takiej absencji Wielkie Wejście jest wręcz wymagane, to na początek przygotowałyśmy dla was audiencję u samego Króla - Davida Villę. A on, może i na EURO nie mógł się pojawić, ale na pewno tego czerwcowego czasu nie zmarnował na leniuchowanie, a wręcz przeciwnie - szkolił się i udoskonalał własną technikę skurczu mięśni twarzy, a także ze szczodrości swojego serca i nieskończonej królewskiej łaski udzielał korepetycji koledze z drużyny - Carlesowi Puyolowi. Przykład innych pokazuje jednak, że takich, co brak przyjazdu do Polski i na Ukrainę wynagradzali sobie sowicie rasowymi biczfejsami było więcej. Ścieżką Villi i Puyola podążył również Frank Lampard, który zrobił nawet więcej, bo nie tylko skupił się na treningu, ale udowodnił, że można połączyć przyjemne z pożytecznym, przy czym nie do końca wiemy, które jest tu pożyteczne. Można na przykład brać udział w kampanii reklamowej Hugo Bossa "Succes beyond the game", można pozować na plakaty w pięknych garniturach, można pięknie w tych pięknych garniturach wyglądać i w międzyczasie wykonywać taką pracę swoimi mięśniami twarzy, tak operować wykrzywieniem w grymasie górnej wargi, że... ręce same składają się do oklasków.

*** A jako, że po takiej absencji Wielkie Wejście jest wręcz wymagane, to na początek przygotowałyśmy dla was audiencję u samego Króla. A on, może i na EURO nie mógł się pojawić, ale na pewno tego czerwcowego czasu nie zmarnował na leniuchowanie, a wręcz przeciwnie - szkolił się i udoskonalał (tak, to podobno wciąż możliwe) swoją własną technikę skurczu mięśni twarzy, a także ze szczodrości swojego serca i nieskończonej królewskiej łaski udzielał korepetycji koledze z drużyny - Carlesowi Puyolowi. Efektów tych wspólnych wakacyjnych biczfejsowych półkolonii nie omieszkali zaprezentować w chwili najbardziej uroczystej i na oczach całego świata - właśnie wtedy co reszta ich kolegów - na wielkim finale w Kijowie.

epa03291302 (from left) Luis Aragones, coach of the Spanish team that won the EURO 2008, injured Spanish internationals David Villa and Carles Puyol pictured before the final of the UEFA EURO 2012 between Spain and Italy in Kiev, Ukraine, 01 July 2012. EPA/KERIM OKTEN UEFA Terms and Conditions apply http://www.epa.eu/downloads/UEFA-EURO2012-TCS.pdf

*** Przykład innych pokazuje jednak, że takich, co brak przyjazdu do Polski i na Ukrainę wynagradzali sobie sowicie rasowymi biczfejsami było więcej. Ścieżką Villi i Puyola podążył również Lampsy, który zrobił nawet więcej, bo nie tylko skupił się na treningu, ale udowodnił, że można połączyć przyjemne z pożytecznym, przy czym nie do końca wiemy, które jest tu pożyteczne. Można na przykład brać udział w kampanii reklamowej Hugo Bossa "Succes beyond the game", można pozować na plakaty w pięknych garniturach, można pięknie w tych pięknych garniturach wyglądać i w między czasie wykonywać taką pracę swoimi mięśniami twarzy, tak operować wykrzywieniem w grymasie górnej wargi, że... ręce same składają się do oklasków.

Frank Lampard

*** Przy Franku mówiłyśmy, że ręce składają nam się do oklasków? To nie wiemy, co mamy powiedzieć w wypadku The Special One'a. Że jesteśmy pod wrażeniem? Że kapcie spadają nam ze stóp? Że różowe zszywacze z biurka przyłączają się do bicia pokłonów? Wszystko to wydaje się zbyt niedopowiedziane i zbyt skromne, by wyrazi nasze odczucia odnośnie "Taki tam mały biczfejsik na Florydzie"

Jose Mourinho

I te ręce buńczucznie włożone w kieszenie dresów dla spotęgowania efektu <3

*** Tymczasem swoją pogardą nas światem współczesnym zechciał się z nami podzielić Czesiu. Nie, spokojnie dziewczęta, spokojnie, tym razem Daniella mu nie towarzyszyła,http://www.ciacha.net/ciacha/1,81836,12104880,Bo_widzicie__lawka_rezerwowych_po_finale_Euro_to_byla.html nie ma "biczfejsu na trzymetrowych platformach". Ufff. Może to dlatego,że cała sprawa nie miała miejsca podczas wakacji, ale w czasie wykonywania służbowych obowiązków jako twarz Pumy. Fabregas nakręcił spot reklamowy dla partnerującej jej marki Soul i....przez trzydzieści-trzu sekundy trwania spotu biczfejs ma przyklejony na twarz.

Cesc Fabregas

*** A wiecie kogo biczfejs u nas od bardzo dawna nie zawitał?

LEIPZIG, GERMANY - MAY 31:  Holger Badstuber of Germany is seen prior to the international friendly match between Germany and Israel at Zentralstadion on May 31, 2012 in Leipzig, Germany.  (Photo by Joern Pollex/Bongarts/Getty Images)

Cesc Fabregas

Holger, tęskniłyśmy. No dobra, ja (Marina) tęskniłam i to bardzo.

P.S. Do twarzy Ci w tym kasku rowerowym. Bo "do biczfejsa" jakoś tak nie brzmi.