Anglia awansuje, Szwecja wygrywa mecz o honor, a sędziowie znów mylą się straszliwe

Radość z awansu Anglii z pierwszego miejsca w grupie została wczoraj przyćmiona przez sędziowskie kontrowersje - nie uznano prawidłowej bramki Ukrainy, a argument, że była ze spalonego, nie jest żadnym argumentem - ot, dwa błędy w jednej akcji. Radość zaś z awansu Francji przyćmiona została przez wygraną Szwedów, ale z tego akurat powodu, przynajmniej 2/3 redakcji płakać nie zamierza.
Anglia wciąż niepokonana Radość z awansu Anglii przyćmiona przez sędziowskie kontrowersje Anglii pokonała 1:0 Ukrainę i został liderem grupy D. Radość z awansu Wyspiarzy przyćmiła kontrowersyjna decyzja sędziego o nieuznaniu bramki gospodarzy To miał być pojedynek dwóch wielkich snajperów: żywej legendy Andrieja Szewczenki oraz Wayne'a Rooney'a, który jest liderem reprezentacji Anglii. Nie udało się, bo pierwszy usiadł na ławce z powodu urazu kolana. Drugi wrócił do kadry po ponad półrocznej przerwie spowodowanej zawieszeniem przez UEFA. Selekcjoner Anglików Roy Hodgson postawił na ofensywny skład, ale zawiedli go skrzydłowi. James Milner i Ashley Young nie byli w stanie przebić się przez obronę Ukraińców, którzy głównie skupiali się na wracaniu pod własne pole karne. Nieco zaskoczeni Anglicy dali się zepchnąć gospodarzom do defensywy. Od pierwszych minut Ukraińcy próbowali uderzać na bramkę Joe Harta, ale byli do bólu nieskuteczni. W pierwszej połowie najlepiej prezentował się aktywny Jewhen Konoplianka, który nękał obronę Anglików kolejnymi rajdami. Po zmianie stron Rooney pokazał, że ma instynkt godny snajpera światowej klasy. Wystarczyło dobre dośrodkowanie Stevena Gerrarda i błąd bramkarza Ukrainy, bo napastnik wepchnął piłkę do siatki i przełamał klątwę wielkich turniejów, która wisiała nad nim od 8 lat i 2 dni. Gospodarze ruszyli do ataku i w 62. minucie mogliby cieszyć się z gola. John Terry wybił jednak piłkę zza linii bramkowej, czego nie zauważył sędzia. Pomyłka arbitra tak rozwścieczyła Ukraińców, że z furią rzucili się do ataku, jednak wynik nie uległ zmianie już do końca spotkania. Anglicy po zwycięstwie 1:0 nad Ukrainą zajęli pierwsze miejsce w grupie i w niedzielnym ćwierćfinale zmierzą się z Włochami.

Pierwsze połowy ostatnich spotkań w grupie D to w ogóle była straszna, przepraszamy, ale musimy użyć tego słowa, padaka. Nuda jak w polskim filmie i już zaczęłyśmy wierzyć, że to 0:0 musi w końcu kiedyś paść i w dodatku teraz padnie zdublowane, ale zaraz na początku drugiej połowy gola dla Anglii strzelił nie kto inny, tylko powracający po kartkowej absencji, dzielny odkupiciel i zbawca Synów Albionu - Waaaaaayneeee Roooooney!

Strzelił głową, po czym nie omieszkał wskazać swojej nowej fryzury.

England's Wayne Rooney celebrates after scoring a goal against Ukraine during their Group D Euro 2012 soccer match at Donbass Arena in Donetsk June 19, 2012.                 REUTERS/Felix Ordonez (UKRAINE  - Tags: SPORT SOCCER)  SLOWA KLUCZOWE::rel:d:bm:LR2E86J1JZ2Y4

Myślicie, że chodziło mu o 'Nie śmiej się, ruby, nie śmiej'?

A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej, choć nie w taki sposób, w jaki byśmy chciały. Ukraina wyszła z kontrą, Milewski, który podawał do Devica był na spalonym, ale sędzia nie zatrzymał akcji, więc Dević strzelił na bramkę, a jego strzał bohatersko i desperacko wybił John Terry, tyle, że już zza linii bramkowej, co było widać gołym okiem. Gol był jak bum cyk, cyk, był tak bardzo, że nawet Hamlet nie miałby z nim żadnych problemów, i zupełnie nie rozumiemy, jak pana Macieja Iwańskiego mogły 'nie przekonywać powtórki'?

a

Sędziowska pomyłka tak rozwścieczyła Ukraińców, że z furią rzucili się do ataku, ale wynik nie uległ zmianie już do końca spotkania. Oznacza to, że Anglia wygrała grupę D i w ćwierćfinale zmierzy się z Włochami.

Z Hiszpanią natomiast zmierzą się Dzielni Francuzi, którzy ostatni mecz grupowy chyba trochę sobie odpuścili, ale nas bardzo cieszy, że wygrała go Szwecja. Zlatan znów pokazał błysk geniuszu strzelając na 1:0 przepięknymi nożycami, a drugą bramkę zdobyło nasze odkrycie Sebastian Larsson.

No, przynajmniej sobie wygrali mecz o honor.

Król Klat, odcinek pierwszy>>a