Czesi pokonali Greków 2:1, mamy się czego bać? [ZDJĘCIA]

Początek mieli piorunujący, to fakt.
Czesi pokonali Greków. Mamy się bać? Początek mieli piorunujący, to fakt. Czesi pokonali Greków 2:1. Po imponującym początku, gdy strzelili dwa gole, Czesi słabli, a po zejściu Rosickiego praktycznie przestali stwarzać zagrożenie Nie zdążyłyśmy wygodnie zasiąść przed telewizorami, a tu dwa szybkie ciosy powali Greków na kolana. Najpierw Jiracek, później Pilar wykorzystali gapiostwo Greków. I dość umiarkowanie dobre interwencje ichniego bramkarza. Dwukrotnie miał piłkę na ręku, dwukrotnie pozwolił się "przełamać". Ale po tym imponującym początku Czesi słabli, a po zejściu Rosickiego praktycznie przestali stwarzać zagrożenie. To nie znaczy, że Grecy zagrali lepiej. Swoją jedyną bramkę zdobyli po błędzie Petra Cecha (czy on nie ma jakiejś reprezentacyjnej klątwy czasem? To już nie pierwszy raz), później było strasznie nudno na boisku. Co z tego wynika przed ostatnią rundą? Ano kilka rzeczy. Naprawdę trudno nam uwierzyć, żeby tak słabiutka Grecja wygrała z Rosją. Może jakiś kompletnie przypadkowy remis uda im się ugrać, ale naprawdę brakuje im argumentów. Czesi odbudowali się psychicznie po klęsce z Rosją, ale dalekie jesteśmy od tego, by dygotać przed nimi ze strachu. Oni wcale nie grali z Grecją lepiej niż my w piątek. Po prostu byli skuteczniejsi. Przecież my też po pierwszej połowie powinniśmy byli mieć przewagę dwóch, trzech bramek. Za to my z Rosją zagraliśmy dużo lepiej, niż Czesi z Rosją, a to już o czymś świadczy. I dlatego wydaje nam się, że nie ma co załamywać rąk, warto obejrzeć zdjęcia, przyjrzeć się ślicznym czeskim piłkarzom, bo są spore szanse na to, że w sobotę obejrzymy ich po raz ostatni na tym turnieju!

Nie zdążyłyśmy wygodnie zasiąść przed telewizorami, a tu dwa szybkie ciosy powali Greków na kolana. Najpierw Jiracek, później Pilar (jak widać na zdjęciach, całkiem hot Pilar, nawet z Milanem Barosem w tle) wykorzystali gapiostwo Greków. I dość umiarkowanie dobre interwencje ichniego bramkarza. Dwukrotnie miał piłkę na ręku, dwukrotnie pozwolił się "przełamać".

Ale po tym imponującym początku Czesi słabli, a po zejściu Rosickiego praktycznie przestali stwarzać zagrożenie. To nie znaczy, że Grecy zagrali lepiej. Swoją jedyną bramkę zdobyli po wielbłądzie Petra Cecha (czy on nie ma jakiejś reprezentacyjnej klątwy czasem? To już nie pierwszy raz), później było strasznie nudno na boisku.

Co z tego wynika przed ostatnią rundą? Ano kilka rzeczy:

*** Naprawdę trudno nam uwierzyć, żeby tak słabiutka Grecja wygrała z Rosją. Może jakiś kompletnie przypadkowy remis uda im się ugrać, ale naprawdę brakuje im argumentów.

*** Czesi odbudowali się psychicznie po klęsce z Rosją, ale dalekie jesteśmy od tego, by dygotać przed nimi ze strachu. Oni wcale nie grali z Grecją lepiej niż my w piątek. Po prostu byli skuteczniejsi. Przecież my też po pierwszej połowie powinniśmy byli mieć przewagę dwóch, trzech bramek.

*** Za to my z Rosją zagraliśmy dużo lepiej, niż Czesi z Rosją, a to już o czymś świadczy.

I dlatego wydaje nam się, że nie ma co załamywać rąk, warto obejrzeć zdjęcia, przyjrzeć się ślicznym czeskim piłkarzom, bo są spore szanse na to, że w sobotę obejrzymy ich po raz ostatni na tym turnieju!

 

15 najgorszych reklam z udziałem sportowców >>Reklamy