Sport.pl

Co teraz?

Czyli leninowskie dylematy kibica reprezentacji po meczu z Grecją.

Przed meczem wierzyłyśmy, bardzo bojąc się, że zostaniemy za tę wiarę skarcone. Spodziewałyśmy się, że będziemy albo w niebie (może, w końcu, może jednak...), albo w piekle, w którym byłyśmy już tyle razy, że właściwie nam spowszedniało. Nie przygotowałyśmy się na czyściec.

Zaczęło się od nieba i to było cudowne. Polacy strzelili gola na otwarcie Mistrzostw Europy. Nie ze spalonego, nie po stałym fragmencie, nie w meczu o honor, ale po pięknej akcji i na otwarcie turnieju. To było tak piękne uczucie, że długo go nie zapomnimy.

LEWANDOWSKI

Kiedy Phastapoul...past.... no wiecie, kto, dostał czerwoną kartkę wydawało się, że może w końcu, może jednak to jest TA reprezentacja, która wprowadzi nas do piłkarskiego raju (a dla nas tym rajem byłby ćwierćfinał, nic więcej...), ale potem wróciły dawne koszmary.

Błąd obrońców, bramka wyrównująca i nasza niemoc.

GRECY

I kiedy wydawało się, że to już koniec - kolejny cud - Tytoń obronił karnego! BTW naszym zdaniem Wojtuś jest trochę bohaterem tego meczu - gdyby nie faulował byłby 100% gol, a tak - był obroniony karny. No i znów naszym bohaterem był bramkarz - no bo zapomnijmy o Wojtusiu, ten mecz mu nie wyszedł, ale niech żyje Przemysław Tytoń.

Szczęsny I TYTOŃ

(A czy widziałyście ten piękny obrazek, gdy Szczęsny cieszył się po obronie Tytonia? To było cudownie wzruszające)

szczesny

Po pierwszym meczu mamy 1 punkt, czekają na nas Rosja i Czechy. Co nam opowiedział mecz otwarcia?

*** Że mamy potencjał. Potrafiliśmy przez 45 minut gnieść bardziej doświadczonych i zdyscyplinowanych taktycznie Greków. Zmuszaliśmy ich do błędów, tworzyliśmy okazje podbramkowe. Być może powinniśmy wykorzystać ich więcej. Ale i tak widzimy, że w meczu pod olbrzymią presją ta drużyna potrafi pokazać przebłyski wspaniałej piłki.

*** Że Franciszek Smuda powinien w szatni milczeć. Bo to co powiedział zawodnikom w przerwie sprawiło, że na drugą połowę wyszła jakaś inna, przerażona, zdemotywowana ekipa, która tylko cudem uniknęła porażki. I to bardzo bolesne.

*** Że potrzebujemy elektryka, który naprawi tablicę do sygnalizowani zmian. Serio, panie trenerze? To nasze nieuzbrojone, oszołomione oko dostrzegło, że drużyna potrzebuje zmian już około 50 minuty... szkoda gadać.

*** Że ktoś powinien naprawić naszym korki, bo tych poślizgów zebrało się na trzech Wawrzyniaków.

*** Że chcąc, nie chcąc z Rosją jednak zagramy mecz o wszystko. Ale ten mecz sprawia, że to "wszystko" wydaje nam się mimo wszystko mniej odległe, nie wszystkie poprzednie "wszystko". Nie widzimy powodu, aby przestać wierzyć w biało-czerwonych! Howgh.

Więcej o: