Różowy EUROprzewodnik: grupa C - reprezentacja Hiszpanii

Czy oficjalne przedstawianie tej reprezentacji jest jeszcze komuś potrzebne? Tydzień po tygodniu w naszym "Z archiwum H" analizujemy bazę kolorystyczną pasemek Torresa, sprawdzamy skrupulatnie, czy Xabi wciąż jest tak idealny, a redaktorka Marina czasami ma wrażenie, że zna lepiej garderobę Villi aniżeli swoją własną. Szaleństwo La Furia Roja ogarnęło wszystko co tylko ogarnąć mogło, ale jakbyście ostatnie cztery lata spędziły na innej planecie, bardzo serdecznie zapraszam do zapoznania się przez EURO z tym niewątpliwym fenomenem.

Trener:

Vicente del Bosque. Człowiek, który doprowadził Hiszpanię do Mistrzostwa Świata, a z okazałego zarostu nad górną wargę uczynił symbolem narodowym. My osobiście del Bosque uwielbiamy nie tylko za wprowadzania biegania z trzymaniem za ręce i noszenia na barana jako nieodzownych elementów codziennego treningu, ale również za to, że w tym całym hiszpańskim uroczym zamieszaniu jest oazą spokoju delikatnie uśmiechającą się z pod swojego wąsa. Poza tym, który trener robi tak...

i ma przy tym największy ubaw życia.

Baza noclegowa:

Nie wiemy, czy Hiszpanie zdają sobie z tego sprawę, ale tak jakby uczynili Gniewino najpopularniejszą wsią Polski, a propos której już teraz mówi się o uruchomieniu kilku dodatkowych połączeń autobusowych, wybudowaniu stacji kolejowej i pasa startowego, by wszystkie fanki La Roji mogły tam spokojnie dotrzeć. W zamian za to Gniewino, a raczej hotel Mistral Sport w którym się zatrzymają postanowił wzbić się na wyżyny swojej polskiej gościnności i... postawić creepy kartonowe byki gdzie się da.

Mamy nadzieję, że del Bosque zmieścił w kadrze psychologa.

Szanse na sukces:

Niby Hiszpanie mają tą całą swoją kampanię społeczną "wszystko zaczyna się od nowa", niby Iker do znudzenia powtarza, że historia nie ma dobrej pamięci, c'mon dziewczęta, chyba żadna z nas nie wierzy, że to coś więcej niż zwykła kokieteria i Hiszpanie czują się takimi samymi uczestnikami EURO, jak dajmy na to Szwecja. U nich każda przegrana będzie blamażem, a każde zwycięstwo obowiązkiem i jeśli to nie Iker Casillas lub jego odpowiednicy z Holandii i Niemiec podniosą 1 lipca Puchar Delaunaya, to będzie to ogrooomna niespodzianka.

Stroje:

Hm... szczerze mówiąc przy tej kategorii musiałyśmy się trochę zastanowić. Pamiętamy doskonale spot reklamowy, pamiętamy jak molestowałyśmy w nieskończoność przycisk "play", jak ciary pojawiły się nam na plecach, ale zaraz, zaraz, nie mamy pojęcia jak wyglądały same koszulki. Może dlatego, że zostały w pełni przyćmione przez podniosłe przesłanie, zapierające dech w piersiach zbliżenia na Hiszpanów i inne takie. Jak jednak twierdzi archiwum z tego zdarzenia, stroje będą prezentować się tak.

Te drugiego wyboru pamiętamy za to doskonale, a to dlatego, że choć w wielu odsłonach Hiszpanów już widziałyśmy, to jednak Armia Smerfów jest dość szokująca.

Ale przynajmniej Fernando Llorente będą współgrać z kolorem oczu.

Pan Kapitan:

Iker Casillas. Czy Hiszpania mogłaby sobie wymarzyć lepszego kapitana? Szczerze wątpimy. To on zmienił bieg historii broniąc karne z Włochami, to on organizuje pojednawcze kolacje dla Hiszpanów z Barcelony i Realu, to on jest tym, którego duże palce od prawej stopy decydują o Mistrzostwie Świata. I wiecie co? My lubimy Ikera tak bardzo, że nawet pozwolimy mu znowu całować Sarę przed kamerami jak tylko wygra ME. A co! Niech zna nasz gest!

Kandydat na EuroCiacho:

Chodzą słuchy, że dyskusje co do obsady tej pozycji były jeszcze bardziej zażarte niż dyskusji na temat zwycięzcy całego EURO, a konkretni Hiszpanie wydzwaniali nocami do Ciachoredaktorek łkając w słuchawkę, by ich nazwisko się tu znalazło. My jednak wbrew przewidywaniom wcale nie zastanawiałyśmy się długo, bo chyba od czasu przejścia Torresa do Chelsea i wiadomości o absencji Villi wiedziałyśmy - to będzie polsko-ukraińskie pięć minut Fernando Llorente.

Kiedy rozerwał koszulkę podczas mundialu powiedział nam "cześć", teraz jesteśmy wręcz pewne, że rozrywając nie tylko koszulkę, ale i siatkę bramek kolejnych przeciwników powie nam "jak się macie? Jestem Llorente. Mam fajną lwią grzywę i nie macie nic do gadania, bo będę dziś EuroCiachem" i godnie zastąpi Davida jako ten, który poprowadzi Hiszpanię do triumfu. Zakład?

Historyczne (zapisane złotymi zgłoskami w archiwum Ciach) osiągnięcia:

- Bycie reprezentacją narodową, której drogą demokratycznego głosowania wśród Ciachoczytelniczek, oficjalnie, jako kobiecy serwis sportowy ciacha.net, kibicowałyśmy na mundialu 2010.

- Nadanie jednemu z jej kadrowiczów honorowego pseudonimu Mr Perfect, by w jedyny słuszny sposób odzwierciedlić jego nieskazitelny wizerunek i sposób bycia. Miliony raz próbowałyśmy rozgryźć fenomen perfekcjonizmu ukrytego w trzydniowym zaroście albo w legendarnych ray-banach. Bezskutecznie. Podziwiamy więc, czcimy, czasem mdlejemy.

Umiejętności i zainteresowania:

Najprawdopodobniej gdybyśmy miały tutaj zacząć wymieniać wszystkie, które tydzień w tydzień odkrywamy w naszym "Z archiwum H" to skończyłybyśmy gdzieś w okolicach roku 2050 i kolejnego EURO w Polsce, więc skupimy się tylko na tych najważniejszych, z których La Roja zwyczajnie uczyniła swoją wizytówkę.

- Robienie słitfoci zawsze, wszędzie i o każdej porze dni i nocy. Przy obiedzie, kolacji i podwieczorku. Z kolegą, babcią i ray-banami. Z rąsi, samowyzwalacza i w lustrze. Gdyby uczyniono z tego dyscyplinę sportową Hiszpanie też pewnie i w niej byliby Mistrzami Świata, a Iker, cóż, z potencjałem w postaci swojego aktualizowanego co trzy dziesiąte setnych sekundy profilu na Facebooku też pewnie zostałby bezdyskusyjnie wybrany na kapitana.

- Otwarcie Wyższej Szkoły Zakładania Rączek na Bioderka im. Xabiego Alonso. Choć to może już nawet nie szkoła, to legenda.

Coś bez czego reprezentacja Hiszpanii nie byłaby reprezentacją Hiszpanii:

Bycie sobą, reprezentacją La Roji, o czym mogłybyśmy pisać opasłe tomy, zaczynając o nieprzerywanego molestowania kolegów, po dokuczania, drażnienie i inne dziki tańce, ale nic nie odda niepowtarzalnego charakteru La Roji, jak sam obraz.

Kibice:

Losowo wybrane roznegliżowane zdjęcie jednego z reprezentantów:

Tutaj będziemy lekkimi tradycjonalistkami i postawimy na sprawdzone rozwiązanie. Sergio, czyń honory.

Dobra, dobra, Pikuś, ty też możesz jak już tak bardzo prosisz...

Ty też Llorente? A myślałyśmy, że tytuł "Materiału na EuroCiacho" Ci wystarczy. Ale okej, tylko to już ostatni...

Czesiu? Nieee, nie patrz tak na nas, miał być jeden, już było trzech. Eh, no dobra...

I jak tu ich nie kochać?

Poznaj z nami wszystkie drużyny na Euro>>

Więcej o: