Biczfejs na środę

Tym razem w czwartek. No gdzieś nam się wczoraj schował. Tak czy siak, czas oderwać się na chwilę od przedeurowego zgiełku, przerwać szaleństwo i strzelić sobie porządnego biczfejsa.

*** Zaczynamy od raczej rzadkiego bywalca w tych progach, bo Fabregasa, ale robimy to z przyczyn całkowicie uzasadnionych - chłopak rozwalił system, dokonał dzieła zniszczenia i zmarszczonym w zniesmaczeniu nosem odmienił przez wszystkie synonimy przymiotnika "epicki".

Bo widzicie, dziewczęta, gdy Czesiu jest na co dzień grzeczny chłopakiem, to jest, ale gdy jakiś namolny dziennikarz zmusza go do wciśnięcia "pauza" w iPodzie, gdy leci właśnie jego ulubiona piosenka, to Czesiu robi tak...

..i jest pozamiatane.

*** Pozamiatane jest też dla Albicelestes, którzy przebywając teraz na zgrupowaniu i przygotowując się do meczów towarzyskich, na zmianę obmyślają niecny plan przyłączenia Argentyny do Europy na okres czerwca 2012 roku, bądź popadają w ciężko sklasyfikowaną odmianę depresji i rezygnacji, że tego niecnego plan nijak zrealizować się nie można. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma czynnościami znajdują chwilkę czasu, by ubrać w skurcze mięśni twarzy swoje obecne przeżycia zewnętrzne.



I ślepo słuchając Gonzalo myślą, że rączki na bioderkach uczynią ich wizerunek bardziej niepokornym.

*** "Niepokorny?" - powiecie - "Niepokorny to był Wayne Rooney w starych czasach, gdy zdradzał żony w stanie błogosławionym, chadzał po plażach w stroju Adama, czy spluwał na rywali."  A my przyznamy Wam rację, refleksyjnie kiwając głową i dodając, że teraz Anglik niepokorny co najwyżej bywa i tak to "bycie" obrazowo zaznacza:

England defender John Terry (R) leans on the shoulders of striker Wayne Rooney (2R) as they stretch during a training session at the London Colney training ground in Hertfordshire on May 29, 2012 ahead of their final international friendly match before the Euro 2012 football championships against Belgium at Wembley Stadium on June 2.   AFP PHOTO / ADRIAN DENNIS        (Photo credit should read ADRIAN DENNIS/AFP/GettyImages)

Gdybyśmy były złośliwe, to byśmy skomentowały, żeby lepiej zachował swoje najlepsze biczfejsy na później, bo pewnie podczas pierwszym dwóch meczów EURO się przydarzą, kiedy będzie oglądał swoich kolegów z ławki, ale... przyklaśniemy tylko nad rasowym biczfejsem i przejdziemy dalej...

*** Dalej szykuje zaś dla nas swój występ Fernando. Cóż, tego właściwie mogłyśmy się spodziewać - złe wieści szybko się rozchodzą, zwłaszcza jeśli w ich roli występuje "Z archiwum H", a zdrada zawsze wychodzi na jaw, zwłaszcza, jeśli dzieje się w obrębie jednej kadry narodowej. Sergio łapał za ręce Jesusa, a Nando? Nando teraz stara się z tej sytuacji wyjść z twarzą... z twarzą przyozdobioną jedynym z najbardziej złowieszczych biczfejsów w swej karierze.

Gdyby ten gif mógł mieć swój soundtrack, to w tle leciałaby melodyjka od focha Torresiątka.

*** Kończy tymczasem Specjalnym Różowym Komunikatem, który od naszych Ciachoczytelniczek otrzymała Ciachoredaktorka Marina i nie mogła, po prostu nie mogła, nie podzielić się z Wami wynikającym z niego odkryciem "drugiego ja" uroczego Ibrahima Afellaya, które wcale nie jest takie urocze jak to pierwsze, a które mimicznemu szaleństwu się nie kłania. Zielona napisała do nas:

Półtora miesiąca temu pojawiły się oznaki buntu przeciwko Królowi Davidowi, zostały zaprezentowany nawet pomysł detronizacji. To był dla nas pewien impuls, tak więc zapragnęłyśmy wtrącić też swoje trzy grosze w biczfejsowy interes. Oczywiście nie chodzi o Guaje (całym sercem jesteśmy za nim), a o Ibiego Afellaya. Razem z Pads i Patula11 uważamy, że posiada on wybitne zdolności, które są niedoceniane, niezauważane. Tym samym zapraszam na swojego bloga gdzie wszystko opisałyśmy i poparłyśmy to odpowiednim materiałem dowodowym

My dołączamy się do zaproszeń na bloga, gdzie czeka już na Was prawdziwa mimiczna uczta, a takie dzieła sztuki...






...to dopiero skromny początek.