Bohater dnia wczorajszego: Pastor M.

Musimy przyznać, że nieczęsto piszemy na Ciachach o Pastorze. Bo po pierwsze jak dotąd nie przekonywał nas jako sportowiec, a po drugie, co tu dużo mówić - Wenezuelczyk ma dość... hmmm... nachalną urodę, przywodzącą na myśl raczej słynnego Buźkę z filmów o Jamesie Bondzie niż samego Jamesa. Ale zapominamy o tym wszystkim, bo wczoraj Pastor był bohaterem dnia. Nie tylko na torze.
Nie zapominamy też o innych dzielnych strażakach.
Bohater Pastor M. Pastor Maldonado zaskoczył wszystkich. W niedzielę Pastor Maldonado zwyciężył w GP Hiszpanii Formuły 1 na torze w Katalonii. Tak to rozgrzało ekipę Williamsa, że w jej garażu wybuchł pożar! Musimy przyznać, że nieczęsto piszemy na Ciachach o Pastorze Maldonado. Bo po pierwsze jak dotąd nie przekonywał nas jako sportowiec, a po drugie, co tu dużo mówić - Wenezuelczyk ma dość... hmmm... nachalną urodę, przywodzącą na myśl raczej słynnego Buźkę z filmów o Jamesie Bondzie, niż samego Jamesa. Ale zapominamy o tym wszystkim, bo w niedzielę Pastor zwyciężył w GP Hiszpanii Formuły 1 na torze w Katalonii i był bohaterem dnia. Nie tylko na torze. Nie zapominamy też o innych dzielnych strażakach. Jak już pewnie wiecie, tuż po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zespołu Williams w garażu zwycięzców wybuchł pożar. W obliczu zagrożenia nikt się nie obijał, a wszyscy członkowie teamu dzielnie wspomagali potrzebujących i gasili ogień. Pracownikom Williamsa pomagali także członkowie innych ekip. To się dopiero nazywa team spirit! "W imieniu zespołu Williams chcielibyśmy podziękować wszystkim członkom zespołów innych ekip za ich pomoc podczas pożaru. Byliśmy poruszeni ich pomocą. To było imponujące" - głosi komunikat zespołu. Pastor na własnych plecach wyniósł z zadymionego garażu swojego 12-letniego kuzyna, Manuela. Zaledwie półtorej godziny po tym, jak sam był noszony na rękach... Respekt. Nie martwcie się, pożar wyglądał poważnie i ucierpiało w nim łącznie 31 osób (z zespołów Williams, Force India i Caterham), ale nikt nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń, choć 7 osób zostało w szpitalu. Jeśli kiedykolwiek będziemy w niebezpieczeństwie, na pewno zadzwonimy po formułowców.

Jak już pewnie wiecie, tuż po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zespołu Williams w garażu zwycięzców wybuchł pożar. W obliczu zagrożenia nikt się nie obijał, a wszyscy członkowie teamu dzielnie wspomagali potrzebujących i gasili ogień. Pracownikom Williamsa pomagali także członkowie innych ekip. To się dopiero nazywa team spirit!

W imieniu zespołu Williams chcielibyśmy podziękować wszystkim członkom zespołów innych ekip za ich pomoc podczas pożaru. Byliśmy poruszeni ich pomocą. To było imponujące.

Pastor na własnych plecach wyniósł z zadymionego garażu swojego 12-letniego kuzyna, Manuela. Zaledwie półtorej godziny po tym, jak sam był noszony na rękach...

Najpierw...

 

Pastor Maldonado

 

...potem...

 

Pastor Maldonado

 

Respekt.

Nie martwcie się, pożar wyglądał poważnie i ucierpiało w nim łącznie 31 osób (z zespołów Williams, Force India i Caterham), ale nikt nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń, choć 7 osób zostało w szpitalu.

 

 

Wniosek jest prosty: całkowity zakaz palenia na torze jeśli kiedykolwiek będziemy w niebezpieczeństwie, na pewno zadzwonimy po formułowców.

 

 

Więcej o GP Hiszpanii już wkrótce napisze Wam ruby.

9 powodów dla których warto czekać na powrót Roberta Kubicy do F1 >>Robert Kubica