Ten dziwny moment, kiedy Steven Gerrard i lew spotykają się w obiektywie aparatu

Czyli reprezentacja Anglii w bardzo dosłownej sesji zdjęciowej przed Euro.

Zaledwie przed kilkoma dniami naśmiewałyśmy się tak okrutnie z tekturowych byków, pilnujących wejścia (i pryszniców,boisk,jajecznic na talerzach też) do czerwcowej twierdzy Hiszpanów w Gniewinie,, a tu już w kręgu naszych zainteresowań znalazły się kolejne (równie dzikie) zwierzęta.

Okazuje się bowiem, że moda na wykorzystanie przydomków reprezentacji w najbardziej dosłowny z dosłownych sposobów trwa i bezlitośnie pociąga za sobą kolejne kadry narodowe w formie ofiar. Zresztą Anglicy ze swoim przydomkiem "The Three Lions" od razu byli na z góry przegranej pozycji i mogli tylko czekać na wykonanie wyroku przez rodzimych speców od marketingu. I rzecz jasna na trzy, grzywiaste, majestatyczne lwy. Nie, spokojnie, dziewczęta, bez paniki, karton, nożyczki i inne wycinanki nie były tutaj środkami przekazu, a w ruch poszło nieco bardziej (lub mniej - w zależności od punktu widzenia) szlachetne narzędzie - Photoshop.

Panowie reprezentujący Anglię, ze Stevem Gerrardem, Theo Walcottem i James'em Milnerem na czele wzięli udział w pełni profesjonalnej sesji zdjęciowej, bo z rasowymi biczfejsami na twarzach i pięknie skrojonymi garniturami na ciałach z okazji uroczystej rocznicy 5-letniej współpracy domu mody Marks&Spancer, który to właśnie tyle długich lat ubiera "Synów Albionu". "Sesja, jak sesja", powiedziałybyśmy, powzdychałybyśmy nad przewidywalnością przybranych póz (tradycyjnie z rękami zawadiacko w kieszeniach), trochę może poleciałoby "ochów" "achów" i "hotów" w kierunku Stevie'go, którego dojrzałość staje się niebezpiecznie seksowna, ale... nie.

Nie, nic takiego się nie wydarzyło, bo w razie jakby których z rodaków nie poznał swoich reprezentantów, nie domyśliłby się, że "The Three lions" to "The three lions", panowie graficy postanowili rozdzielić piłkarzy i podoklejać im do towarzystwa grzywiaste, ryczące, dzikie lwy. Po jednym z każdego boku i do środka na dokładkę. W sumie trzy.

Reprezentacja Anglii i lwy

Doceniamy symbolikę, głębszy wymiar i element realizmu, którego dodaje zróżnicowanie póz i min owych lwów, ale... osobiście wątpimy, czy osiągnięty efekt komizmu był zamierzony. Na szczęście udostępnione zostały też zdjęcia "przed obróbką i dodaniem lwów", więc możemy skoncentrować się na tych znacznie atrakcyjniejszych lwach,.

Reprezentacja Anglii i lwy

Reprezentacja Anglii i lwy

Reprezentacja Anglii i lwy

P.S. Jak tak dalej pójdzie, to na miejscu Roberta Lewandowskiego już zastanawiałybyśmy się jak zapozować ze stadem orłów siedzących na ramieniu.