Poświąteczny biczfejs wyjątkowo we wtorek

Najwyraźniej nie wszystkim ciachom smakował świąteczny mazurek.

*** Zaczynamy od naszego stałego bywalca, który wciąż dzielnie walczy każdego tygodnia, by choć trochę dorównać naszemu królowi, a jego koledze z ataku reprezentacji. Torresiątko ponownie wzbija się na wyżyny artyzmu i ma za sprzymierzeńca tradycyjnie wygięte w złowieszczą podkówkę usta i zagryzione policzki. A może oznaczać tylko jedno a) ktoś tutaj czyta nasz serwis b) chyba komuś tu nie spodobał się nasz hejterski artykuł odnośnie jego maślanej fryzury.

Soccer - UEFA Champions League - Quarter Final - Second Leg - Chelsea v Benfica - Chelsea Training Session - Stamford Bridge. Chelsea's Fernando Torres during the training session at Stamford Bridge, London. Picture date: Tuesday April 3, 2012. See PA story SOCCER Chelsea. Photo credit should read: Sean Dempsey/PA Wire URN:13223819

Sorry, Fernando, lajf is brutal.

*** O tym, że lafj jest jakie jest z pewnością wie i nasz mały Chicharito. Choć akurat w jego wypadku byłybyśmy dalekie od stwierdzenia, że jest to główny powód kurczących się regularnie i epicko jego mięśni twarzy, a śledząc uważnie jego karierę w tej oto, naszej rubryce jesteśmy przekonane, że Javi robi to tylko i wyłącznie dla sztuki, każdym pojedynczym skurczem oddając jej cześć. Bo biczfejs potrafi też byś piękny.

*** Fernando jednak nie zamierz odpuszczać, strzelanie biczfejsa w pojedynkę nie zapewnia mu całkowitego spełnienia w tym temacie, toteż do udziału w mimicznej zbrodni nakłonił swojego wiernego ucznia z londyńskiej szkoły, Davida Luiza. David z każdym tygodniem uczy się pilniej i na tym tutaj, zdjęciu pamiątkowym z meczu Chelsea, wydaje się nawet jakby wymalowany na jego twarzy komentarz na temat pracy sędziego, przebił ten wymalowany na twarzy Torresa.

Ach, lubimy patrzeć, jak dojrzewają młode talenty.

***A propos talentów. Napisała do nas Kamila, żądając bardo wiele. In fact, żądając rewolucji, zamachu stanu, puczu i zmiany koronowanej głowy. Postulat odważny i kontrowersyjny, przytoczymy go więc w całości:

Z całym szacunkiem dla obecnego króla biczfejsów, ale powinniście go zmienić, bo ten koleś:

Holger Badstuber

ma po prostu biczfejsa w pakiecie i od nowości, nie musi robić najmniejszego ruchu twarzą, żeby strzelić bicztwarz, ale jak go już zrobi to wychodzi mu to:

Holger Badstuber

No na boga, Villa mu do pięt nie dorasta.

Mocne słowa. (rybka się zgadza). Nie ulega jednak wątpliwości, że mimiczne talenty Badstubera są u nas za mało eksploatowane.

*** Teraz jednak czas na wielką niespodziankę! Kiedy my zapatrzone byłyśmy w strzelane przez Holgera zza grzywki grymasy, kiedy podziwiałyśmy zniesmaczenie Neuera, na zielonej murawie Bayernu, po cichutku, nie zwracając zbytnio niczyjej uwagi, wyrastał nam nowy, biczfejsowy potentat. Mario, pozwól...

Już dawno nie widziałyśmy tak wymownie zagryzionej wargi. Czy to przypadkiem nie jest niemieckie ostrzeżenie dla hiszpańskiej biczfejsowej armii przed EURO?

*** Callejon raczej na EURO się nie pojawi, ale Hiszpanem jak najbardziej jest i jako, że dostał od nas chlubną ksywkę "Człowiek Rzeżucha", to najwyraźniej poczuł się zobowiązany, by pokazać, co sądzi o zakończeniu świąt wielkanocnych.

Ot,co.