TT-F1 zgłoś się: odcinek pilotażowy

Potęga Twittera jest nam znana nie od dziś. Wojtuś Niejeden zdążył już sobie nawet nawarzyć przez niego piwa. Także Formuła 1 już dawno korzysta ku naszej uciesze z tego przybytku, ale dopiero od niedawna obserwujemy zmasowany atak formułowców na Twittera. Dlatego też postanowiłyśmy wprowadzić nowy cykl, w którym będziemy przybliżać Wam barwne twitterowe życie kierowców. W dzisiejszym, pilotażowym odcinku m.in.: niesubordynowani kierowcy Ferrari, Bejbi próbuje sił jako kura domowa, Mark Webber zdradza dziwne upodobania, a na koniec przybywa tajemniczy gość globtroter.
Era Twittera TT-F1 zgłoś się: odcinek pilotażowy Od niedawna obserwujemy zmasowany atak zawodników Formuły 1 na konta twitterowe. Wprowadzamy więc nowy cykl, mający przybliżyć ich dokonania na tym polu. Potęga Twittera jest nam znana nie od dziś. Niejeden zdążył już sobie nawet nawarzyć przez niego piwa. Także Formuła 1 już dawno korzysta ku naszej uciesze z tego przybytku, ale dopiero od niedawna obserwujemy zmasowany atak formułowców na Twittera. Dlatego też postanowiłyśmy wprowadzić nowy cykl, w którym będziemy przybliżać Wam barwne twitterowe życie kierowców. W dzisiejszym, pilotażowym odcinku m.in.: niesubordynowani kierowcy Ferrari, Bejbi próbuje sił jako kura domowa a Mark Webber zdradza dziwne upodobania. Ferrari dopiero od tego sezonu zezwoliło swoim kierowcom na prowadzenie kont na Twitterze (nareszcie!). Felipe "Bejbi" Massa z zamiłowaniem wprowadza nas w tajniki swojego prywatnego życia. Obok zdjęć z kolacji z szanowną małżonką możemy znaleźć cały rozkład dnia Felipe: Ranek: przejażdżka skuterem, po to by, cyt. "zanieść pieczywo do domu". Popołudnie: Patrzcie, kto ugotował makaron! Wieczór: Spójrzcie, gdzie skończyłem!! W dziecięcym łózeczku... Odetchnijmy i zajrzyjmy lepiej do Marka Webbera, który zdradził nam właśnie dość specyficzne zamiłowania, o które byśmy go nie podejrzewały: Zamieścił zdjęcie kioskowej półki z magazynami dla panów... Kolejny przystanek: Heikki Kovalainen, który może nie ma najszybszego bolidu, ale nie zwalnia go to z przymusu trenowania: Zdjęcie z siłowni, podciągam się, ile razy dacie radę się podciągnąć? Zawsze uda mi się raz więcej... Na koniec wróćmy jeszcze na chwilę do Ferrari, gdzie w twitterowych szaleństwach kroku Felipe dotrzymuje Fernando, który udał się tymczasem na mecz Realu Madryt na Santiago Bernabeu, gdzie wpadł na pewne znane nam świetnie ciacho na emeryturze: Zinedina Zidane'a. Bardzo miło ze strony Zizou, że spełnił prośbę fana i zrobił sobie z nim prawie słitfocię.

Ferrari dopiero od tego sezonu zezwoliło swoim kierowcom na prowadzenie kont na Twitterze (nareszcie!). I się zaczęło... od bury i dochodzenia:

Który z Was zostawił samochód na złym parkingu??

 

Ferrari

Fernando idzie w gracza zespołowego: Żaden z nas (po czym szybko zrzuca winę na pana od opon w Ferrari, zasłaniając się jeszcze zeznaniami Felipe).

Bejbi nie jest już tak miły i czym prędzej donosi na kolegę: Widziałem faceta w żółto-niebieskim kasku [...] k. 2 po południu.

Zespół nie daje jednak najwyraźniej wiary żadnemu z kierowców i sprawca nie zostaje znaleziony. W związku z czym:

Samochód został usunięty. Jeśli go chcecie, wiecie, do kogo trzeba dzwonić... ;)

Wniosek Ciach: nieprawidłowe parkowanie Felipe i Fernando to jak widać nagminna praktyka w Maranello.

 

Ferrari

 

Wróćmy jednak do samych kierowców. Bejbi z zamiłowaniem wprowadza nas w tajniki swojego prywatnego życia. Obok zdjęć z kolacji z szanowną małżonką możemy znaleźć cały rozkład dnia Felipe:

Ranek: przejażdżka skuterem.

 

Felipe Massa

 

Po to by, cyt. Zanieść pieczywo do domu.

 

Felipe Massa

 

Popołudnie: Patrzcie, kto ugotował makaron!

 

Felipe Massa

 

Wieczór: Spójrzcie, gdzie skończyłem!! Felipinho zmusił mnie, żebym przyszedł...

 

Felipe Massa

 

Ktoś tu chyba coś kłamie, bo jak zauważyła jedna z nas, najsłodsze dziecko świata, gdyby miało twittera, odpowiedziałoby: Tato, wyjdź wreszcie...

Opuśćmy na chwilę Ferrari i sprawdźmy, co słychać u niedawnego króla Twittera - Jaime. Ten najwyraźniej kultywuje starą, dobrą tradycję robienia sobie słitfoci zawsze, wszędzie i z kimkolwiek tylko się da...

 

Jaime Alguersuari

 

OK... kim jest ta pani? I czy powinnyśmy zacząć złorzeczyć?

Odetchnijmy i zajrzyjmy lepiej do Marka Webbera, który zdradził nam właśnie dość specyficzne zamiłowania, o które byśmy go nie podejrzewały:

Fantastycznie, od czego zacząć? Kocham te magazyny.

 

magazyny

 

Nasz typ: Sekrety bikini (górna półka, trzeci od prawej).

Koleijny przystanek: Heikki Kovalainen, który może nie ma najszybszego bolidu, ale nie zwalnia go to z przymusu trenowania.

Zdjęcie z siłowni, podciągam się, ile razy dacie radę się podciągnąć? Zawsze uda mi się raz więcej...

 

Heikki Kovalainen

 

Takiś pewny siebie? Ciacha przyjmują wyzwanie - jedna z nas już od czasów podstawówki zawsze była mistrzynią w podciąganiu się.

Na koniec wróćmy jeszcze na chwilę do Ferrari, gdzie w twitterowych szaleństwach kroku Felipe dotrzymuje Fernando, który (oprócz dostarczania nam słitfoci) informuje nas przede wszystkim o swoich codziennych zajęciach, wśród których wybijają się postępy w treningach:

Założyłem się o obiad z [fizjoterapeutą], że poprawię wyniki z zeszłego roku.

 

Fernando Alonso

 

Domyślacie się, kto płacił, nie? Wczoraj Fernando udał się tymczasem na mecz Realu Madryt na Santiago Bernabeu (my też tam byłyśmy - w myślach), gdzie wpadł na pewne znane nam świetnie ciacho na emeryturze:

To jeden ze sportowców, których zawsze w życiu podziwiałem... Musiałem poprosić o zdjęcie.

 

Fernando Alonso, Zinedine Zidane

 

Bardzo miło ze strony Zizou, że spełnił prośbę fana i zrobił sobie z nim prawie słitfocię.

Na koniec chciałyśmy przedstawić pewnego tajemniczego gościa, którego pochodzenie jeszcze nie do końca rozpracowałyśmy (obstawiamy Kraj Kwitnącej Wiśni)... Tomita to najwyraźniej wierny przyjaciel Fernando Alonso, który wędruje z kierowcą po całym świecie, oddając się licznym przyjemnościom. Zaledwie w ostatnim tygodniu Tomita pojechał do Madrytu na mecz Realu, poszedł na plażę, grał w piłkę, jeździł Ferrari i spotkał się z Raquel.

 

tomita

 

Z pewnym zaskoczeniem musimy stwierdzić, że Tomita prowadzi życie towarzyskie bogatsze od niejednej z nas.

Na tym kończy się pierwsze wydanie Raportu Specjalnego TT-F1. Teraz czekamy na doniesienia z przebiegu formułowej Wielkanocy.