A już dziś wieczorem pierwsze starcie w polskim finale Pucharu Challenge!

Jesteśmy bardzo ciekawe, któremu AZS-owi będziecie kibicować.

Jeśli o nas chodzi, z ręką na sercu przyznajemy, że nie mamy swojego faworyta i obydwu drużynom życzymy tak samo dobrze. Zwłaszcza, że obydwie zasłużyły sobie na sympatię i szacunek kibiców dotychczasową postawą w rozgrywkach.

I chyba obydwu w równym stopniu zależy na wygranej.

 

Gdyby nie rywalizacja w europejskich pucharach wówczas byłaby tragedia o mobilizację w zespole - przyznaje trener Politechniki Radosław Panas odnosząc się do katastrofalnej sytuacji finansowej w jakiej właściwie przez cały sezon znajduje się prowadzony przez niego zespół.

 

AZS Częstochowa również nie należy raczej do najbardziej stabilnych finansowo klubów w Pluslidze i tu również liczy się na to, że ewentualny sukces pomoże w podreperowaniu budżetu.

 

Fajnie by było zdobyć dla klubu, dla Częstochowy ten puchar. To byłaby super sprawa. Droga do finału była długa, musieliśmy się też trochę najeździć po Europie, ale najważniejsze, że wszystkie przeszkody udało się pokonać - komentuje przyjmujący Tytanu AZS Krzysztof Gierczyński.

 

Można odnieść wrażenie, że zespół ze stolicy nieszczególnie "leży" podopiecznym Marka Kadosa, w dwóch ligowych pojedynkach z tego sezonu górą była Politechnika. Jak będzie dzisiaj? Przekonamy się o 20.30 włączając Polsat Sport.

A wracając do pytania z początku tekstu, macie swojego faworyta?