Wituś dorzuca węgle do pieca swojego "konfliktu" z Fernando Alonso

Bijcie się! Bijcie się!

Nasz złotousty kochany Witia nie zawodzi. Powracający w chwale do formułowej stawki w barwach zespołu Caterham kierowca ogłosił właśnie, że nie widzi żadnej różnicy między sobą a Hiszpanem, bo tak właściwie to w padoku wszyscy jesteśmy pay-driverami.

 

Wszyscy wiedzą, że on wspierany jest pieniędzmi Banku Santander [sponsora Ferrari] - objawił światu Pietrow. - Tak czy inaczej, do Formuły dostajesz się tylko dzięki talentowi - dodał.

[źródło:onestopstrategy.com]

 

Swoimi refleksjami kierowca podzielił się z włoskimi mediami, którym podpadł ostatnio przez kontrowersyjne objęcie posady po Jarno Trullim, w czym największy chyba jednak udział miał, jak to ładnie określił szef zespołu, "rosyjski element komercyjny".

Najwyraźniej Wituś nie dba zbytnio o swoją bazę fanowską we Włoszech, bo w tym samym wywiadzie sprawę z Trullim komentuje krótkim "życie jest brutalne", a na pytanie o to skąd wziął się kryzys ichniejszego motosportu, odpowiada: "wasi kierowcy są pozbawieni pasji".

Ale nie martwcie się, nie zabrakło również miłego akcentu na koniec. Wituś odniósł się do czasów kiedy zamieszkiwał słoneczną Italię, wspominając wyborne włoskie jedzenie i kobiety.

Po prostu Wituś.

 

BARCELONA, SPAIN - MARCH 01:  Vitaly Petrov of Russia and Caterham prepares to drive during day one of Formula One winter testing at the Circuit de Catalunya on March 1, 2012 in Barcelona, Spain.  (Photo by Ker Robertson/Getty Images)