Sport.pl

Zaraz się rozpłaczemy: Kazimierz Moskal opowiada o ostatnim dniu w Wiśle

Tak, wiemy, że Michał Probierz jest bardzo dobrym, bardzo przystojnym trenerem, i być może jedynym człowiekiem, który może wyprowadzić Wisłę z ziemi egpskiej, domu niewoli chwilowej zapaści, ale przez te kilka miesięcy zdążyłyśmy zapałać taką sympatią (by nie rzec: crushem) do pana Kazia moskala, że wciąż nie możemy odżałować jego zwolnienia z funkcji szkoleniowca Białej Gwiazdy. A jak opowiada o swoim ostatnim dniu w tej roli to już w ogóle:
placze
Moskal opowiada o ostatnim dniu w Wiśle A my ocieramy łzy... Być może tylko Michał Probierz jest w stanie wyprowadzić Białą Gwiazdę z zapaści, ale nadal trudno nam uwierzyć w zwolnienie trenera Kazimierza Moskala Wiemy, że Michał Probierz jest bardzo dobrym i przystojnym trenerem, jednak przez te kilka miesięcy zdążyłyśmy zapałać tak wielką sympatią do pana Kazimierza Moskala, że wciąż nie możemy odżałować jego zwolnienia z funkcji szkoleniowca Białej Gwiazdy. Jak wyglądał dzień, w którym zostałem zwolniony? - Miałem wszystko przygotowane, ściągnąłem nawet zawodników z Młodej Ekstraklasy, bo nie było wystarczającej liczby piłkarzy, by zrobić taki trening, jaki chciałem. Ale poprowadził go już Michał Probierz. Byłem zaskoczony i tyle - czytamy w "Przeglądzie Sportowym". Moskal wyznał też, że nie był świadomy tego, iż mecz z Koroną (przegrany przez Wisłę 0:1) miał przesądzić jego dalszych losach: - Dziwi mnie fakt, że oceniając Wisłę, koncentrujemy się tak naprawdę tylko na dwóch spotkaniach [rewanżowym pojedynku w Liege i ligowym z Koroną Kielce - przyp. red.]. Wcześniej były opinie, że graliśmy bardzo dobrze ze Standardem i Zagłębiem Lubin, a nagle na konferencji prasowej usłyszałem, że nie widać pasji, walki i chęci. Nie mówiono już o dwóch ostatnich meczach, tylko o całym sezonie. Ktoś popadł ze skrajności w skrajność - mówił były trener Wisły. Oczywiście nie nam oceniać, czy zwolnienie Moskala było błędem. W każdym razie - będziemy tęsknić...

Jak wyglądał dzień, w którym zostałem zwolniony? Miałem wszystko przygotowane, ściągnąłem nawet zawodników z Młodej Ekstraklasy, bo nie było wystarczającej liczby piłkarzy, by zrobić taki trening, jaki chciałem. Ale poprowadził go już Michał Probierz. Byłem zaskoczony i tyle.

...czytamy w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym, ocierając łzę. Moskal mówi tam też, że nie miał świadomości tego, iż mecz z Koroną (przegrany przez Wisłę 0:1) toczy się o jego posadę.

- Dziwi mnie fakt, że oceniając Wisłę, koncentrujemy się tak naprawdę tylko na dwóch spotkaniach [rewanżowych pojedynku w Liege i ligowym z Koroną Kielce - przyp. red.]. Wcześniej były opinie, że graliśmy bardzo dobrze ze Standardem i Zagłębiem Lubin, a nagle na konferencji prasowej słyszę pytania, że nie widać pasji, walki, chęci. Nie mówiono już o dwóch ostatnich meczach, tylko... o całym sezonie. Ktoś popadł ze skrajności w skrajność.

Nie nam oceniać, czy zwolnienie Moskala było błędem, i czy zatrudnienie Probierza było dobrym posunięciem. Nam jest tylko smutno. No bo, posłuchajcie jeszcze:

Trudno mi się z tym pogodzić, bo uważałem, że jest jeszcze sporo do zrobienia. Nie powiem, że o tym zapomniałem i życie toczy się dalej, bo wciąż mnie to boli i szybko boleć nie przestanie. Czasem trzeba żyć z bólem. Tym bardziej że dotyczy to mnie i Wisły, a nie jakiegoś innego klubu.

pika

Umieramy z ciekawości, co na to nasze ciachowe fanki Wisły? Hmmm...?

No, ale przecież Michała Probierza też nie możemy nie lubić - jest przystojny, zdolny, ma poczucie humoru - i w tym samym, dzisiejszym Przeglądzie Sportowym również udziela wywiadu. W którym mówi na przykład coś takiego:

Powinno się zabronić puszczania meczów Realu i Barcelony, bo wszyscy chcą oglądać taką piłkę

Hmmm... To nam przypomina trochę dyskusję o tym, że powinno się zabronić pokazywania wychudzonych modelek, bo potem dziewczynki chorują na anoreksję. Albo coś takiego.

No ale Pan Michał mówi też coś, co nam się bardzo podoba:

Nasza liga jest taka, jaka jest, kochamy ją jak jej nie ma i narzekamy jak gra

True. A w ogóle, to polecamy Wam cały wywiad z Probierzem, który jest może nieco asekuracyjny (fraza "niczego nie obiecuję" pojawia się jakieś 50 razy), ale mówi kilka ciekawych rzeczy. Ale na zakończenie musimy, po prostu MUSIMY Wam jeszcze raz puścić to:

Kaziu!

v

Więcej o: