Wojtek i Robin niszczą Liverpool, czyli Arsenal wygrywa w hicie na Anfield

Choć równie dobrze tytuł mógłby brzmieć: WOJTEK BRONI KARNEGO na Anfield. I to w dodatku podwójnie broni!

Do mecz obie drużyny mogły przystąpić podbudowane. Liverpool właśnie zdobył (może bardziej wymęczył, ale kto o o tym będzie za miesiąc pamiętał) Puchar Ligi, pierwsze trofeum od sześciu lat, Arsenal zaś niespodziewanie wysoko pokonał lokalnego rywala Tottenham 5:2. A sam mecz można było określić mianem "ostatniej szansy" - dla Arsenalu w walce o podium, dla Liverpoolu w walce o Ligę Mistrzów. I jak przystało na mecz grany w takich okolicznościach, emocji było mnóstwo!

ZOBACZCIE GALERIĘ ZDJĘĆ Z MECZU >>

Zaczęło się od trzęsienia ziemi, już w siódmej minucie Theo Walcott trafił w słupek, później emocje już tylko rosły! W 10 minucie Szczęsny cudem uratował Arsenal przed stratą bramki dwukrotnie wybijając piłkę głową na 30 metrze, ale już kilka minut później mógł (?) zostać antybohaterem, kiedy sfaulował w polu karnym Luisa Suareza.

No dobrze, jeśli chodzi o sam faul, to w redakcji zdania są podzielone i jedna z nas twierdzi, że Luis sprytnie wykorzystał agresywne wejście Wojtka i się o niego potknął, nie dając sędziemu innej możliwości jak podyktowanie karnego, druga zaś uważa, że był to zwykły "nurek" godny żółtej kartki. Niestety powtórki (zobaczcie niżej) nie rozwiewają wątpliwości, być może doczekamy się jakichś matematycznych wyliczeń całej sytuacji :P

Ale jakie to ma znaczenie, skoro do piłki podszedł Kuyt, a Szczęsny na to...


Liverpool 0 - 0 Arsenal Missed Penalty przez Anatolly7

Genialna obrona! Szczęsny pokazał klasę, ale Liverpool się rozpędził. I choć żadnemu z jego napastników nie udało się zdobyć gola, sztuka ta powiodła się Laurentowi Koscielnemu, który zaskoczył polskiego bramkarza w 23 minucie i zdobył bramkę samobójczą. Wyrównanie przyszło szybko, już po siedmiu minutach wspaniałe dośrodkowanie Sagny wykorzystał Robin van Persie.

I choć do Liverpool atakował, miał dużo więcej z gry, oddawał więcej strzałów, to Wojtek bronił świetnie i do przerwy było 1:1. W drugiej połowie gra była bardziej wyrównana, a obrona Arsenalu szczelniejsza. W 50 minucie przytrafiło się jednak nieszczęście. Mikel Arteta po przypadkowym zderzeniu z Hendersonem padł nieprzytomny na murawę i został z niej zniesiony w kołnierzem ortopedycznym i w masce tlenowej.

Obie drużyny atakowały, jednak gole nie chciały paść i gdy już sądziłyśmy, że będzie remis, gola na wagę trzech punktów zdobył genialnym uderzeniem z wolej Robin van Persie! Była 92 minuta spotkania.


L1-2A footyroom.com przez footyroom

Kanonierzy wygrali z The Reds i mają już nad nim 10 punktów przewagi. To oznacza, że Liverpool na emocje związane z Ligą Mistrzów będzie musiał poczekać jeszcze co najmniej rok.

A na blogu nika18 zobaczycie świetny reportaż o polskim bramkarzu Arsenalu >>