Biczfejs na środę

Ma ktoś ochotę na małą porcję niegrzecznych środowych przyjemności?

*** Zaczynamy od sponsorowanego przez lollę_the_one miłego powiewu ciepłego powietrze prosto z Hiszpanii... yyyy... no dobra, może nie do końca miłego, bo przymiotnik "miły" nie jest pierwszy jaki przychodzi nam na myśl na widok Casillasa na poniższym zdjęciu, ani też nie ciepłego, bo swoim wzrokiem mógłby zamrozić jeśli nie cały Bałtyk, to przynajmniej kilka sporych rozmiarów kałuż, ale za to z Hiszpanii doskonale się zgadza.

Iker Casillas

Gdybyśmy miały wziąć się za interpretację tego dzieła, z pojedynczych napięć jego twarzy wyczytałybyśmy jasny, klarowny przekaz -"helloł, bez fotek mu tu, bitches, tylko ja mogę fotografować siebie i tylko swoją cyfrówką i tylko z rąsi".

*** A jak już jesteśmy w klimacie hiszpańskim, odpowiedź przyszła prosto z Barcelony, z mięśni twarzy, kogo?

Leo Messi

Pomyślałybyśmy, że to pełne pogardy spojrzenie jest skierowane w kierunku Villi, który przytula wcale nie tego kogo przytulać powinien (Messiego), ale przecież Villa jest kontuzjowany... więc... więc... może to jeden z tych tak często występujących w związkach z dużym stażem foszków - siedzący na trybunie Villa tylko na sekundę odwrócił wzrok od Messiego i schylił się by zawiązać sznurówkę. Messi twierdzi, że jest ważniejszy od sznurówki.

*** Ławka rezerwowych na Emirates Stadium została już dawno przez nas ochrzczona nieoficjalnie "miejscem, gdzie powstają najlepsze wspomnienia biczfejsy", ale najwyraźniej to nie tylko magia jednej ławki na angielskich boiskach, ale wielu. Ta na Stamford Bridge dzielnie dotrzymuje kroku swojej rywalce zza miedzy:

Ławka Chelsea

Z drugiej strony, może to nie magia, to po prostu ławka Chelsea. Każdy siedząc na niej w ostatnich tygodniach miałby automatycznego biczfejsa na twarzy w ramach odruchu bezwarunkowego. Nawet my. Choć akurat ten, który powinien go mieć najbardziej złowieszczego i mrożącego różową krew w naszych żyłach, uśmiecha się od ucha do ucha. Pozdrawiamy Fernando Torresa.

*** Tymczasem okazuje się, że biczfejs zaczyna wkradać się w kolejne dziedziny życia, w których jego obecność nie jest tak oczywista jak w innych. Philipp Lahm wziął udział w organizowanej przez SOS Wioski Dziecięce kampanii społecznej o AIDS. Został więc sfotografowany, umieszczony na plakacie i voila!

Philipp LAHM

Biczfejs jeszcze nigdy nie był strzelany w tak słusznej sprawie.

*** A nasz środy cykl zamyka dawno niewidziany i wyczekiwany z utęsknieniem Ibi...

Ibrahim Afellay

...który chyba wymyślił nieco innowacyjny gatunek biczfejsa. Bo to jest biczfejs, prawda?