Sport.pl

Barca mówi po turecku i cieszy się jak dzieci

My cieszymy się jeszcze bardziej jak na nich patrzymy. Jak myślicie, kto jest bardziej usprawiedliwiony?

"Duma Katalonii" od kilku dobrych lat współpracuje z liniami lotniczymi "Turkish Airlines", którymi tez udaje się na wszystkie swoje oficjalne podróże i co jakiś czas ta współpraca obfituje w powstanie spotu reklamowego z udziałem. Zawsze są podniosłe hasła, piękne kadry na zdeterminowane twarze zawodnikó w i kilka ujęć na wnętrze samolotu, gdzie wszystko od foteli po czepek stewardessy jest sygnowane herbem Barcy.

W tegorocznej jest podobnie, no może z wyjątkiem tego ostatniego elementu, ale jakoś specjalnie nie będziemy płakać z tego powodu. Musimy przyznać, że specjaliści od PR w "Turkish Airlines" wykonali dobrą robotę, nawet jeśli ów spot może bardziej pasować na filmik motywacyjny przed kolejnym finałem CL aniżeli zachęcający do skorzystania z usług linii lotniczej. Kto by tam jednak czepiał się szczegółów - mamy ciarki, mamy zbliżenia na brązowe oczy Cesca i zapierające dech w piersiach ujęcia...

Pytacie: "gdzie ten ubaw? Fajnie, my też mamy ciarki, ale w tytule obiecany był ubaw" Ano ubaw się tam gdzie zawsze - w materiale z backstage'u. Jak się bowiem okazuje nie ma nic zabawniejszego na tym świecie niż wypowiedzenie trzech słów "Asil mac simdi" w języku tureckim. Piłkarze przecierają oczy (Pique), marszczą brwi w głębokiej konsternacji (Alves) uśmiechają się coraz szerzej na granicy wybuchnięcia perlistym śmiechem (Pedro) i perlistym śmiechem wybuchają nie mogąc już znieść ani nanosekundy dłużej (Fabregas). Chociaż i tak najbardziej rozkłada nas na łopatki Leo Messi, który takiego ubawu nie miał chyba od czasu, kiedy Villa opowiadał w szatni swoich firmowych dowcipów o blondynkach.

No i wszystko uroczo, zabawnie i ogólnie "Awwww", ale Pique trochę zbyt-pobudzająco-wyobraźnię przygryza swoją pełną dolną wargę.

(za cynk o reklamie serdecznie dziękujemy Naitine;)

Więcej o: