To zabrzmi jak ponury żart, ale niestety nim nie jest: Robert Kubica złamał nogę!

Tak, prawą.

Ręce same się rozkładają, pisze się ciężko, ale spróbujmy nie dramatyzować. Do wypadku doszło wieczorem na drodze w okolicy domu kierowcy w Pietrasanta we Włoszech. Robert poślizgnął się i po upadku odczuł ból w prawej nodze. Po zabraniu do szpitala i wykonaniu prześwietlenia okazało się, że doszło do złamania piszczela, dokładnie w tym samym miejscu co nieco ponad 11 miesięcy temu.

Kubica jest obecnie przewożony do szpitala w Pietra Ligure, gdzie spędził tygodnie po lutowym wypadku w rajdzie. Tamtejsi lekarze również i teraz zajmą się nogą kierowcy.

Trudno w tym momencie zachować optymizm, ale pocieszyć można się faktem, że nie ucierpiała zdecydowanie bardziej pokiereszowana w wypadku ręka Roberta. Złamany piszczel to jeszcze nie koniec świata i według pierwszych sugestii opóźni on proces pełnej rekonwalescencji o około trzech tygodni.

Wszystkie te informacje nie są jeszcze potwierdzone i musimy czekać na oficjalne oświadczenie. Do tego czasu schodzimy z anteny i idziemy popłakać. Albo poprzeklinać. Albo obydwa. Nosz.