Sport.pl

Formułowe podsumowania: GP Brazylii

Ostrzegamy: możemy trochę płakać.


Bo to już ostatni wyścig w tym sezonie i nawet jeśli był nudny (no bo trochę był) (ale ostatnia nadzieja białych Renault Witunio dojechał w dziesiątce, nie zapomnijmy!) to ogarnia nas wzruszenie. Atmosfera końca, pojednań i świąt zapanowała wczoraj na padoku i nawet dwaj najwięksi rywale tego sezonu (którzy i  w ostatnim Grand Prix byli o włos o kontaktu), wpadli w uścisk pojednania, a z tyłu Jens puszczał białe gołębie.

 

No dobra, nie było białych gołębi. Ale cała reszta jest prawdą.

To w ogóle nie było planowane. Lewis po prostu się namyślił i postanowił zrobić krok naprzód - skomentował zajście szef McLarena, Martin Withmarsh.

 

Felipe był równie wzruszony, ale i tak nie mógł schować dumy do kieszeni i w rozmowie z brazylijskimi mediami wypalił:

 

Po tym wszystkim co się wydarzyło w tym sezonie, myślę, że to bardzo fajne z jego strony, że przyszedł tu i porozmawiał ze mną. Ja bym tam [do garażu McLarena] nie poszedł bo nie zrobiłem niczego złego.

No Bejbi!

 

Temat tajemniczej awarii skrzyni biegów w samochodzie Vettela, która w opinii wielu kibiców i ekspertów była celowym manewrem mającym na celu umożliwienie upragnionego zwycięstwa Markowi Webberowi, zostawimy już z boku, bo nie chcemy psuć tej radosnej atmosfery. Webbo mógł wreszcie wykonać swój dawno nie widziany skok na podium:

 

I poobmacywać się z wyhaftowanymi plecami Jensa:

 

 

Okazja była przednia, bowiem Webberowi rzutem na taśmę udało się wskoczyć na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Jak myślicie, zasłużenie, czy miejsce to należało się bardziej Fernando Alonso?

 

No i cóż, na większe podsumowane sezonu jeszcze na pewno przyjdzie czas, na dziś już będziemy kończyć. Sebastian, ucałuj dziewczęta.

 


A tak wyścig relacjonowałyśmy wczoraj na żywo >>

Więcej o: