Co się stało w meczu z Iranem?

"To była katastrofa".

Cóż, co się wydarzyło i że była to katastrofa widział każdy, kto oglądał mecz (nie licząc Norbiego, który był zajęty byciem najbardziej irytującym człowiekiem planety Ziemia). Okazało się, że Iranu absolutnie lekceważyć nie można (tak jak my zrobiłyśmy to wczoraj okrutnie), a Serbowie może i są w Japonii w ciemnym miejscu, ale nad ich porażką z Azjatami trzeba się było jednak mocniej zastanowić.

Ale już po zawodach i mamy nadzieję, że Polacy nie będą się jednak tak mocno nad nimi zastanawiać, no bo cóż, taki turniej, przydarzył nam się słabszy mecz, this is volleyball, koncentracja i do przodu. Taki zresztą wydźwięk maja pomeczowe wypowiedzi naszych.

 

Iran grał bardzo dobrze, zwłaszcza w obronie. My straciliśmy koncentrację w drugim i czwartym secie, co przesądziło o porażce. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tej przegranej i skupić się na kolejnych rywalach - stwierdza nasz kapitan, Marcin Możdżonek.

 

W podobnym, choć może nieco smutniejszym tonie na konferencji prasowej wypowiedział się trener Anastasi.

 

To było wielkie zwycięstwo dla Iranu. Nie jesteśmy zadowoleni z gry, straciliśmy koncentracje w czwartym secie, popełnialiśmy błędy w serwisie i przyjęciu. Ale takie jest życie w siatkówce, czasem przegrywasz. Prowadziliśmy 16-11 w czwartym secie i zdekoncentrowaliśmy się. To była katastrofa.

 

Na pocieszenie Rosji nie udało się zdobyć ani jednego punktu z Brazylią, co oznacza, że nie ma już w tym turnieju drużyn niepokonanych, a co ważniejsze, w tabeli ustępujemy tylko Canarinhos. Ta czołowa trójka wcale się daleko nie oddaliła. Chin up!

(Ale tą Japonię to już jutro zlejmy porządnie, co?)