No to nareszcie wiemy po co komu piłka nożna na Olimpiadzie

I wcale nie będzie to kolejna opowieść o srebrnym medalu z Barcelony.

Tutaj na wstępie pozwolę sobie zaznaczyć, że tym razem wypowiadam się jedynie w imieniu swoim, nie całej redakcji. Ale po prostu są pewne dyscypliny sportu, których obecności na Olimpiadach po prostu nie rozumiem i piłka nożna zajmuje na tej liście zaszczytne miejsce numer 1. Dlaczego? Dlatego, że Igrzyska to podobno najważniejsze zawody na świecie. Medal olimpijski smakuje lepiej niż cokolwiek innego, jest zwieńczeniem kariery każdego sportowca. No nie, właśnie nie piłkarza. Tu wyżej ceni się praktycznie wszystko inne (od Mistrzostw Świata po Puchar Polski) I dlatego zawsze mi było smutno, że w zawodach piłkarskich startują jakieś podejrzane reprezentacje U-23 i gdy wszyscy inni sportowcy przeżywają "chwile życia" piłkarskie gwiazdy właśnie, jak gdyby nigdy nic, rozpoczynają nowy sezon ligowy.

To już nie lepiej byłoby po prostu piłkę z programu Igrzysk usunąć? No dobrze, tu następuje koniec prywaty i przejście do właściwego tematu tego artykułu.

Jedną z osobliwości Igrzysk Olimpijskich jest istnienie tam jednolitej reprezentacji Wielkiej Brytanii. I o ile brytyjscy biegacze czy gimnastycy nigdy nas jakoś nie szokowali, to już brytyjska reprezentacja piłkarska była zarówna dla nas, jak i dla samych Anglików, Walijczyków, Szkotów i Północnych Irlandczyków źródłem utrapień. No bo jak to tak, raz gramy turnieje czterech narodów, a triumfy tych mniejszych nad większą Anglią zapisują się złotymi zgłoskami w historii, a tu raptem mamy razem grać... to jakieś nienaturalne. No ale wymogi MKOL są jasne - Wielka Brytania albo nikt. Mniejsze federacje unosiły się dumą i do tej pory Team GB składał się z Anglików, ale chyba właśnie powstaje wyłom.

Zaczęło się od Garretha Bale'a, który zszokował swoich rodaków i Walijski Związek Piłkarski (który jest zdecydowanie przeciwny grze Walijczyków w Team GB)  pozując w nowej, bardzo dziwnej, wprost przepakowanej symboliką (jakieś trójzęby i Union Jacki) koszulce:

Garreth Bale

A kilka dni temu w tejże koszulce zdjęcie zrobił sobie kolejny młody Waliczyk, Aaron Ramsey.

Aaron Ramsey

I oto dochodzimy od najważniejszego. Cały ten poemat dygresyjny o Igrzyskach i polityce, problemach z tożsamością narodową i byciem częścią państwa brytyjskiego służy tak naprawdę tylko i wyłącznie jednemu.

Ciacha właśnie zorientowały się: Aaaron, jaki ty jesteś piękny!

I jeśli Team GB istniałby tylko po to, byś mógł kilka razy w roku założyć ten idealnie pasujący do ciebie niebieski trykot, to to w pełni nam wystarcza.