To będzie tekst o Andy'm Carrollu bawiącym się ciastem, lukrem i bitą śmietaną

I im szybciej przestaniecie wydawać z siebie: shdjghdsh i pozbieracie swoje szczęki z podłogi, tym szybciej będziecie mogły się przekonać jak bardzo hot Andy prezentuje się z czapką szefa kuchni na głowie.

Nie wiemy, czy istnieje jakaś mniej lub bardziej oficjalna lista rzeczy, które każda Ciachoredaktorka powinna zrobić przed śmiercią, ale gdyby tak było, to "zobaczyć Andy'ego Carrolla piekącego ciasto" miałby szansę na miejsce w czołówce. Naprawdę, dziewczęta, nie uważamy jakoby pieczenie ciasta samo w sobie było czynnością niezwykłą i oszałamiającą, ale tu chodzi o Andy'ego. Męskiego, chropowatego, nieokrzesanego Andy'ego. Andy'ego, który chce wysłać Rooneya na emeryturę w kwestii "naczelnego bad-boya Premier League". Andy'ego Carrolla na miłość boską!

I pieczenie ciasta staje się nie tylko czynnością niezwykłą i oszałamiającą, ale i...superhot. Nie chodzi tu już nawet o całą sprawę z włosami związanymi w pensjonarki koczek i upchniętymi pod wielgachną białą czapką szefa kuchni. Ale o maksymalne skupienie towarzyszące odmierzaniu składników. O zaglądanie do piekarnika w przejęciu. O ubijanie bitej śmietany z miską pod pachą. O wycinanie czarnych pięciokątów do wzoru piłki. O malowanie uroczych misiów za pomocą lukru.

A wszystko to wykonywane z chwytającą za serce i chrząstki w kolanach starannością niepodobną przecież to tych dużych, niezgrabnych męskich dłoni. Ech, zanim powiemy coś, co nie powinno być powiedziane przed 22.00 oddamy głos do studia:

Nie, Pepe, my Ci wcale nie zazdrościmy, nie jesteś największym szczęściarzem na świecie, nie przydzielono Ci wcale najlepszego i najprzyjemniejszego zadania jakie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. W ogóle.

Ale odpowiedzmy sobie lepiej na nurtujące nas wszystkie pytanie "WTF?!". Ano o to, że dwóch graczy Liverpool FC - Andy "Potrafię rysować misie lukrem" Carroll i jego kolega - ten drugi pan w czapce szefa kuchni - Charlie Adam wzięli udział w akcji charytatywnej fundacji "Children in Need".

Akcja przybrała formę konkursu kulinarnego, w którym obaj panowie rywalizowali ze sobą o to, który z nich w czasie 90 minut upiecze najlepszy, najsmaczniejszy, najładniejszy i z najbardziej oryginalną dekoracją w klimacie piłkarskim, tort.

Trzeci piłkarz "The Reds", Pepe Reina przyłączył się do niej na samym końcu, gdy przyszło do rozstrzygnięcia. I był równie stronniczy, co my byśmy były, gdyby nam powierzono jego role. Porównał więc smak jednej i drugiej bitej śmietany, zadumał się nad puszystością ciasta, ocenił wartości wizualne dekoracji i wybrał zwycięzce.

Oto najlepsza akcja charytatywna o jakiej w życiu słyszałyśmy. Dziękujemy, dobranoc. Będzie nam się śnił Andy TYLKO w czapce szefa kuchni.