Andrea Anastasi odpowiedział deklarującym chęć powrotu do kadry

I w przypadku Mariusza Wlazłego jest to odpowiedź co najmniej zastanawiająca.

Kiedy na początku tygodnia informowałyśmy o tym, że Paweł Zagumny wyraził chęć powrotu do kadry, o ile selekcjoner będzie widział tam dla niego miejsce, wspomniałyśmy, że w okolicach mistrzostw Europy podobną deklarację złożyli wszyscy Wielcy Nieobecni z wyłączeniem Mariusza Wlazłego. No i chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy.

Zacznijmy jednak od Pawła Zagumnego, bo w tym przypadku, co do jego gry w Pucharze Świata wątpliwości stają się coraz mniejsze.

 

Paweł to zawodnik z wielkim doświadczeniem, który w polskiej drużynie narodowej przez wiele lat odgrywał jedną z czołowych ról. Mam do niego wielki szacunek i jestem bardzo zadowolony z jego gotowości do występów - stwierdził Anastasi dodając, że rozmawiał z rozgrywającym przed mistrzostwami i dla niego ta sytuacja cały czas jest i była klarowna.

 

A co w przypadku Plińskiego i Winiarskiego? Wygląda na to, że i ci siatkarze mają, może nie aż tak entuzjastyczne, ale jednak, zielone światło dla swojego powrotu.

 

Wiem, że chcą grać dla reprezentacji i ich niedawna absencja była odpowiednio umotywowana. Przy decydowaniu o ich ewentualnym powrocie zamierzam się kierować wyłącznie dobrem drużyny, która - jak wszyscy wiemy - wywalczyła do tej pory już dwa medale na ważnych  międzynarodowych imprezach.

 

Ale przejdźmy już do najbardziej zagadkowej części wywiadu, jakiego trener udzielił Przeglądowi Sportowemu. W przypadku stanowiska Mariusza Wlazłego wobec gry w reprezentacji szykuje się chyba jakaś grubsza, i mamy przeczucie - niedobra, sprawa.

 

Mogę zdradzić, że również w jego przypadku mam już jasność, choć więcej szczegółów nie zamierzam ujawniać. Wiem, że po zakończeniu trwających obecnie mistrzostw Europy kobiet działacze PZPS-u chcą zaprosić Mariusza na rozmowę i na pewno wydadzą jakiś komunikat w tej sprawie. Podejrzewam, że zawodnik również osobiście będzie chciał skomentować swoją sytuację.

Macie jakieś domysły?

[więcej w Przeglądzie Sportowym]