US Open: Deszcze, kaczuszki i "polskie akcenty"

No i oczywiście mnóstwo świetnej gry.
US Open: Deszcze i kaczuszki No i oczywiście mnóstwo świetnej gry. US Open. Poznaliśmy dwóch pierwszych półfinalistów - Novak Djokovic będzie miał okazję zrewanżować się Federerowi za niespodziewaną porażkę z Roland Garrosa. Poznaliśmy dwóch pierwszych półfinalistów - Novak Djokovic będzie miał okazję zrewanżować się Rogerowi Federerowi za niespodziewaną porażkę z Roland Garrosa. Prawda, że fajnie? Nie twierdzimy jednak, że Nole będzie miał łatwo. W pojedynku z Jankiem Tipsareviciem szło mu bardzo ciężko (czy to dlatego, że Tipsi jest jednym z jego najbliższych kolegów?). Dwa pierwsze, niezwykle wyrównane sety tego ćwierćfinału kończyły się tie-breakami i trwały w sumie ponad 140 minut! Pierwszego wygrał Novak, drugiego Janko, więc spodziewałyśmy się wielogodzinnego maratonu. Niestety, Tipsarevic nabawił się kontuzji i trzeciego seta przegrał bardzo gładko 6:0, a przy stanie 3:0 w czwartym - poddał mecz. Wielka szkoda. Dla Federera ćwierćfinał z Jo-Wilfriedem Tsongą też był okazją do wzięcia rewanżu - za porażkę na Wimbledonie. I Szwajcar zemsty dokonał w iście szwajcarskim stylu, na zimno, w trzech setach (6:4, 6:3, 6:3). Swoją drogą, Feds może okazać się najbardziej niedocenianym tenisistą tej imprezy (także przez nas). Niewiele się o nim mówi, jego mecze nie trafiają na czołówki, a przecież wszystkich rywali odprawia z kwitkiem bez najmniejszych problemów. Maszyna działa bez zarzutu, za to Novak raz na jakiś czas ma zacięcia i przestoje. To może być bardzo wyrównany półfinał. Podczas gdy część tenisistów grała ćwierćfinały, druga połowa drabinki musiała rozstrzygnąć pojedynki IV rundy. Rafa w trzech setach wyeliminował Gillesa Mullera (7:6, 6:1, 6:2), a Murray rozbił Donalda Younga (6:2, 6:3, 6:3). Niespodziankę swoim fanom, tym razem bardzo miłą, zgotował Andy Roddick, który pokonał rozstawionego z nr 5 Juana Monaco (6:3, 6:4, 3:6. 6:3), ale meczem dnia bez wątpienia było spotkanie Johna Isnera z Gillesem Simonem. I nie tylko dlatego, że obaj panowie prezentowali się fantastycznie przed kamerami. My po prostu uwielbiamy tie-breaki, a ten czterosetowy pojedynek miał ich aż trzy. Próby nerwów dużo lepiej znosił Amerykanin, który wygrał wszystkie i awansował do ćwierćfinału (7:6, 7:6, 3:6, 7:6).

Przez dwa dni kibice i tenisiści apelowali do tajemniczej burzy o imieniu Lee (coraz bardziej nam się podoba to, że Amerykanie nadają imiona wszystkiemu co się rusza) aby się zlitowała i pozwoliła grać. Nie pozwoliła, ale miało to swoje dobre strony. Po pierwsze, na internetowej stronie turnieju zobaczyłyśmy jedno z najsłodszych deszczowych zdjęć ever:

Kaczuszka

Po drugie - wczoraj miałyśmy potrójnie naładowany emocjami wieczór. I nawet fragment nocy. No to co tam się takiego wydarzyło?

Poznaliśmy dwóch pierwszych półfinalistów - Novak Djokovic będzie miał okazję zrewanżować się Rogerowi Federerowi za niespodziewaną porażkę z Roland Garrosa. Prawda, że fajnie? Nie twierdzimy jednak, że Nole będzie miał łatwo. W pojedynku z Jankiem Tipsareviciem szło mu baaaardzo ciężko (czy to dlatego, że Tipsi jest jednym z jego najbliższych kolegów?). Dwa pierwsze, niezwykle wyrównane sety tego ćwierćfinału kończyły się tie-breakami i trwały w sumie ponad 140 minut! Pierwszego wygrał Novak, drugiego Janko, więc spodziewałyśmy się wielogodzinnego maratonu. Niestety, Tipsarevic nabawił się kontuzji i trzeciego seta przegrał bardzo gładko 6:0, a przy stanie 3:0 w czwartym - poddał mecz. Wielka szkoda.

Janko Tipsarevic

Dla Federera ćwierćfinał z Jo-Wilfriedem Tsongą też był okazją do wzięcia rewanżu. Za porażkę na Wimbledonie. I Szwajcar zemsty dokonał w iście szwajcarskim stylu, na zimno, w trzech setach (6:4, 6:3, 6:3). Swoją drogą, Feds może okazać się najbardziej niedocenianym tenisistą tej imprezy (także przez nas). Niewiele się o nim mówi, jego mecze nie trafiają na czołówki, a przecież wszystkich rywali odprawia bez najmniejszych problemów. Maszyna działa bez zarzutu, za to Novak raz na jakiś czas ma zacięcia i przestoje. To może być bardzo wyrównany półfinał.

Roger Federer

Podczas gdy część tenisistów grała ćwierćfinały, druga połowa drabinki musiała rozstrzygnąć pojedynki IV rundy. Rafa w trzech setach wyeliminował Gillesa Mullera (7:6, 6:1, 6:2), a Murray rozbił Donalda Younga (6:2, 6:3, 6:3). Niespodziankę swoim fanom, tym razem bardzo miłą, zgotował Andy Roddick, który pokonał rozstawionego z nr 5 Davida Ferrera (6:3, 6:4, 3:6. 6:3), ale meczem dnia bez wątpienia było spotkanie Johna Isnera z Gillesem Simonem. I nie tylko dlatego, że obaj panowie prezentowali się fantastycznie przed kamerami. My po prostu uwielbiamy tie-breaki, a ten czterosetowy pojedynek miał ich aż trzy. Próby nerwów dużo lepiej znosił Amerykanin, który wygrał wszystkie i awansował do ćwierćfinału (7:6, 7:6, 3:6, 7:6). Dziś czeka nas dokończenie męskich bojów o półfinał. O 17 polskiego czasu Isner zagra z Murrayem, a po nich na kort centralny wyjdą Roddick z Nadalem. Oczywiście, jeżeli deszcz pozwoli.

Ale to nie wszystko. Bo przecież grają także i panie. Tam w pojedynku dnia Caro Wozniacki pokonała Andreę Petković, ku naszemu wielkiemu smutkowi, gdyż Petko jest (jak już chyba wszyscy wiedzą) ulubioną tenisistką Ciach. No ale cóż. Zwyciężczyni gratulujemy i życzymy powodzenie w pojedynku z Sereną Williams. W drugim półfinale Samantha Stosur zmierzy się z posiadającą polskie korzenie Andżeliką Kerber. Tak, tą samą Kerber, która kiedyś, dawno dawno temu w II rundzie pokonała Agnieszkę. A nam się z żalu robi wszystko na raz, bo choć nie lekceważymy życiowej formy Kerber, to jednak zauważamy, że drogę do półfinału miała usłaną różami. Żadnej Williams, żadnej Szarapowej, za to Flavia Penetta. Szkoda, że Adze akurat wtedy przytrafił się słabszy dzień.

Tym bardziej szkoda, że przecież forma jest. Bo gdyby nie było, Agnieszce nie udałoby się awansować do półfinału debla. Tam, w parze z Danielą Hantuchową zmierzą się z amerykankami Liezel Huber i Lisą Raymond. Ich mecz powinien się rozpocząć około 19 i raczej na pewno będzie transmitowany przez Eurosport, tak samo jak przypadające bezpośrednio później spotkanie duetu Fyrstenberg/Matkowski. Tak, tak. Nasi czołowi debliści również zagrają w półfinale US Open. A my cieszymy się, że czeka nas kolejny, pełen emocji wieczór. Oczywiście, o ile deszcz...

Fyrstenberg/Matkowski

queenerica