Łukasz Kadziewicz: ciągle bez klubu, ciągle w Olsztynie, ciągle hot

Oczywiście zamiast tego ostatniego członu równie dobrze mogłybyśmy napisać "dziś jest środa", ale obiecujemy, że ten tekst będzie, mimo wszystko, zawierał updejty w sprawie naszego ulubionego polskiego siatkarza.

Choć tak na dobra sprawę tym updejtem będzie brak updejtów. O czym informowałyśmy (tudzież krzyczałyśmy rozhisteryzowane) kilkanaście dni temu, Łukasz Kadziewicz okres oczekiwania na dalszy rozwój kariery spędza w Olsztynie gdzie regularnie uczestniczy w treningach miejscowej drużyny. Na początku wrześnie Indykpol zagrał sparingowo z Treflem Gdańsk, a portal plusliga.pl wykorzystał tę okazję by spytać  trenera Totolo o losy naszej Kadzinki.

Kadziu to porządny gość i cieszę się, że mogłem mu pomóc. Każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji. Poza tym, jego obecność na treningach jest korzystna dla pozostałych zawodników, bo to profesjonalista i świetny siatkarz. Łukasz pracuje z AZS-em na zasadzie członka drużyny - wykonuje dokładnie te same zadania, co pozostali.  Jest w bardzo dobrej formie i spokojnie już dziś mógłby rozpocząć pracę w każdej drużynie. Szkoda, że tej klasy zawodnik pozostaje bez dobrego klubu.

A w Polsce tyle dobrych klubów, tyle, Kadziu, tyle!

Cytowany wyżej portal twierdzi, że posiada informacje według których środkowy nie narzeka na brak propozycji z zagranicy, również z Rosji, ale do żadnego transferu dojść nie może dopóki były klub Łukasza, Gazprom Surgut nie odblokuje jego "listu czystości".

Hę?