Sport.pl

To koniec, kapitulacja.

Poddajemy się, możesz nas Jaime złapać na jakieś lasso.

Jaime Alguersuari został kowbojem Poddajemy się, możesz nas Jaime złapać na jakieś lasso. Jaime Alguersuari zaskoczył nas kolejną dziwną fotka: błysnął oczami jak diabeł, uprowadził dziecko, usadził je na grzebiecie rumaka i odjechał za horyzont Myślałyśmy, że już nic nie jest w stanie nas zadziwić, a już na pewno nie w wykonaniu mistrza zdjęcia okolicznościowego, Jaime Alguersuariego. Nie po tych wszystkich piecykach, łożkach, papierach toaletowych, żelazkach, strojach rowerowych, znakach drogowych innych rzeczach, które do tej pory pojawiały się na słodkich fociach naszego ulubieńca. Tymczasem Jamie błysnął oczami jak diabeł, uprowadził dziecko (które jest stanowczo za duże na smoczka), usadził je na grzebiecie rumaka i odjechał za horyzont. I oby nigdy nie wrócił.

Nie, ale naprawdę, to zdjęcie nas pokonało. Zabiło. Każdą cząstkę ciała i umysłu z osobna w długim i bolesnym procesie. Już myślałyśmy, że nic nie jest w stanie zdziwić nas na tym świecie, a już na pewno nie w wykonaniu mistrza zdjęcia okolicznościowego, Jaime Alguersuariego. Nie po tych wszystkich piecykach, łożkach, papierach toaletowych, żelazkach, strojach rowerowych, znakach drogowych i każdej innej rzeczy, która na słodkich fociach Jaime jest.

A on błysnął oczami jak diabeł, uprowadził dziecko (które jest stanowczo za duże na smoczka) i kapelusz od Jensa, usadził je na konia i odjechał za horyzont. I oby nigdy nie wrócił.

P.S. Zawsze wiedziałyśmy, że Michael Schumacher ma zły wpływ na młodszych kolegów.

 

Więcej o: