No to teraz oddajmy głos siatkarzom

Zobaczmy, co do powiedzenia w sprawie stanu przygotowań i oczekiwań przed mistrzostwami Europy mają sami zainteresowani.

Dzień rozpoczęłyśmy od apokaliptycznych wizji loży eksperckiej, dlatego uznałyśmy, że dla równowagi i nie ukrywamy, że również uspokojenia emocji, postanowiłyśmy sprawdzić, jakie nastroje panują w zespole Anastasiego. Oczywistą sprawą jest, że nawet gdyby sami siatkarze zwątpili w powodzenie na mistrzostwach Europy, nie będą publicznie siać defetyzmu, ale prawda jest również taka, że to oni, a nie eksperci, siedzą już ze sobą i z trenerem w tych spalskich lasach prawie miesiąc, i sami wiedzą najlepiej dlaczego gra wygląda teraz jak wygląda i czego można spodziewać się po niej za półtora tygodnia. Tak przynajmniej chcemy wierzyć.

Nie można chować głowy w piasek, iść do domu i się popłakać. Trzeba wyjść z tych problemów, które mamy i zagrać w mistrzostwach tak jak my sami tego chcemy i wszyscy związani z siatkówką - tak memoriałową katastrofę na łamach plusliga.pl komentuje Michał Kubiak.

Sebastian Świderski przywołuje tymczasem myśl, której my trzymamy się desperacko za nogi i nie puścimy do 10 września - Andrea Anastasi wie co robi:

Można się trochę niepokoić, ale wierzę w to, że trenerzy wiedzą, co robią i ciężkie treningi, jakie mieliśmy w okresie przygotowawczym, przyniosą efekt. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie, które zostały nam do turnieju głównego, spowodują, iż złapiemy formę we właściwym momencie. Po tym jak się obecnie poruszamy na boisku i jak reagujemy na niektóre akcje widać, że jesteśmy jeszcze ociężali. Myślę, że wszystko wróci do normy i zaczniemy grać na wysokim poziomie, bo na pewno mamy o wiele większe możliwości niż te, które pokazaliśmy w Katowicach - czytamy na siatka.org.

No to co, może jeszcze na koniec wypowie się sam trener?

Powiedziałem chłopakom kilka mocnych słów, przypomniałem, że brązowe medale Ligi Światowej nic już nie znaczą. Zaczynamy od nowa i wierzę, że w Czechach i Austrii nasza gra będzie wyglądać dużo lepiej - stwierdził szkoleniowiec przepytany przez Przegląd Sportowy.

Oj to będzie bardzo nerwowe półtora tygodnia.