Juan Mata pozuje dla Esquire Espana i jest przy tym trochę sexi


Czyli jak to w czasie deszczu strajku piłkarze La Ligi się nudzą.

Juan Mata pozuje dla "Esquire Espana" Czyli jak to w czasie strajku, piłkarze La Ligi się nudzą Juan Mata, jeszcze niedawno uważany przez nas za malutką maskotkę La Roji, postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i udzielił wywiadu dla "Esquire Espana". Juan Mata, jeszcze przed pięcioma minutami uważany przez nas za słodziutką, malutką maskotkę La Roji, postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i udzielił wywiadu dla magazynu "Esquire Espana". Jak na szanujący się wywiad przystało, obfituje on w bogatą, profesjonalną sesję zdjęciową, z wszystkimi odpowiednimi gadżetami: piękny garnitur, piękny krawat, piękny zarost, który tylko udaje taki idealnie wymodelowany zarost, bo przecież wszystkie doskonale wiemy, że z takim budzi się Juan, gdy zapomni, że skończył mu się miesięczny zapas jednorazowych maszynek. Bez wątpienia. My zaś nie wiemy kiedy, gdzie i jak to się stało, że mały Hiszpan stał się prawie dorosłym mężczyzną, który w garniturze nie tylko nie wygląda, jakby wybierał się na wesele cioci, ale wygląda w nim bardziej niż całkiem sexi. I jak tak pozując do zdjęć, zmanierowanym ruchem bawi się krawatem i patrzy na nas tym poważnym, acz przeszywającym spojrzeniem, to naszej klawiaturze wydaje się, jakby nigdy, przenigdy nie posiadała "A" i "W", a jednymi jej literkami było "G" i "R".

A my przyklaskujemy z zadowolenia, wszak nie od dziś twierdzimy, że nudę i odrobinę wolnego czasu winno się wykorzystywać na jakieś kreatywne zajęcia. Na przykład coś takiego jak uświadamianie niebacznych na sygnały z zewnątrz Ciachoredatorek i Ciachoczytelniczek, że nie jest się już uroczym podlotkiem z dziewiczym wąsem i to "Awwww" jest kompletnie konkretnie nie ma miejscu. Ot co.

Tak więc Juan Mata, jeszcze przed pięcioma minutami uważany przez nas za słodziutką, malutką maskotkę La Roji postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i udzielił wywiadu dla hiszpańskiego magazynu Esquire. Jak na szanujący się wywiad przystało obfituje on w bogatą, profesjonalną sesję zdjęciową, z wszystkimi odpowiednimi gadżetami: piękny garnitur, piękny krawat, piękny zarost który tylko udaje taki idealnie wymodelowany zarost, bo przecież wszystkie doskonale wiemy, że z takim budzi się Juan, gdy zapomni, że skończył mu się miesięczny zapas jednorazowych maszynek. Bez wątpienia.

Juan Mata

My zaś nie wiemy kiedy, gdzie i jak to się stało, że mały Hiszpan stał się prawie dorosłym mężczyzną, który w garniturze nie tylko nie wygląda jakby wybierał się na wesele cioci, ale wygląda w nim bardziej niż całkiem sexi. I jak tak pozując do zdjęć zmanierowanym ruchem bawi się krawatem i patrzy na nas tym poważnym, acz przeszywającym spojrzeniem, to naszej klawiaturze wydaje się jakby nigdy, przenigdy nie posiadała "A" i "W", a jednymi jej literkami było "G" i "R".

Juan Mata

Juan Mata

 

I jak to możliwe, że wcześniej umknęły nam te zapierające dech w piersiach oczęta? I rzęsy, których nie powstydziłby się sam Yoaś? Jak? No jak?

Juan Mata

Wszystko to zaś jeszcze ładniej wygląda w ruchomych obrazkach i okraszone melodyjnym głosem Juana. A zresztą zobaczcie same: