Sport.pl

Bohaterowie ostatniej akcji, czyli 1. kolejka Ekstraklasy (prawie) za nami!

Ale oprócz bohaterów ostatniej akcji byli także bohaterowie pierwszej, grad goli w Bełchatowie gdzie dla zmyłki grał Lech z ŁKSem, grad żółtych i czerwonych kartek, a także grad z nieba. No dobra, deszcz, ale za to jaki!

Ale przede wszystkim był wielki entuzjazm i radość i Nowa Nadzieja, że oto Ta, Której Nie Było przez ponad dwa miesiące powróciła, powróciła całkiem odmieniona, obiecująca jeszcze więcej zabawy i w odświeżonym składzie. I chyba właśnie z tej wielkiej radości początku Lech postanowił sprawić tęgie lanie beniaminkowi - Łódzkiemu Klubowi Sportowemu, który podejmował go... w Bełchatowie, ze względu na ekhm, chwilową niedyspozycję własnego stadionu.

Pierwszą bramkę strzelił Artjoms Rudnevs, uniósł koszulkę....



...i w pierwszej chwili pomyślałyśmy, lekko, ale tylko lekko zdziwione - papież? - ale nie, to nie papież ale nowo narodzona córeczka Rudnevsa. Potem gole posypały się jak z rogu obfitości, choć nie zabrakło wśród nich samobójów i kontrowersji. Mniejsza jednak o kontrowersje, bo i tak nie ulega wątpliwości, że Lech pięknie zainaugurował nie tylko swój, ale także cały sezon.

Niedługo potem - przypomnijmy, że od tego sezonu każdy mecz kolejki musi odbywać się o innej porze - w Warszawie spotkały się Polonia z Lechią. Bardzo długo nie działo się nic, aż bramkę dla Czarnych Koszul strzelił Bruno.

 

Ten sam, który kiedyś, jeszcze w barwach Jagiellonii wydawał się jednej z nas całkiem przystojnym kąskiem z Brazylii, teraz zaś wydawał się łudząco podobny do... Willa Turnera z "Piratów z Karaibów", nie uważacie?

Will Turner, Bruno Coutinho


A skoro już mowa o filmowych sobowtórach, to nawet się nie zorientowałyśmy kiedy Ivans Lukjanovs z Lechii przestał wyglądać jak Draco Malfoy z Harrego Pottera. Trochę szkoda, ale i tak jest ładny:

Ivans Lukjanovs/lechia.pl

Bruno zapoczątkował dominującą te kolejkę modę na rozstrzygnięcia w końcówkach. Następną, która wybrała efektowny finisz jako zwieńczenie takiego sobie meczu była Wisła, która już w sobotę mierzyła się z Widzewem.

Start Ekstraklasy na blogach >>

I chyba nie zrobimy fankom Wisły wielkiej przykrości, jeśli powiemy, że dosyć ewidentnie, to Widzewowi chciało się bardziej. Co zresztą dosyć zrozumiałe, w obliczu nadchodzącego rewanżu z Liteksem Łowecz, a jednak "widzewski charakter" zasługuje na szacunek, mimo technicznej przewagi rywala. Nic dziwnego zatem, że to łodzianie strzelili pierwszego gola na kwadrans przed końcem spotkania i wydawało się, że trzy punkty zostaną na stadionie Widzewa, kiedy nagle...

 

 

A skoro już mowa o Widzewie, to pamiętacie jeszcze Jarka Bieniuka, pięknego chłopca Ani Przybylskiej? Oprócz Jarka jest w Widzewie jeszcze kilku graczy, na których warto zawiesić oko (bo na kim warto zawiesić oko w Wiśle to raczej wiemy...) na przykład młodziutki Nika Dzalamidze:

nika dzalamidze

Po raz kolejny zresztą jawi nam się prawda, że piłkarze dużo ładniej się prezentują w ruchu i na boisku niż na zdjęciach. Wniosek stąd jeden - oglądać Ekstraklasę!

I to oglądać do końca, bowiem w ostatnich minutach ważyły się losy spotkań nie tylko Polonii i Wisły ale także Cracovii z Koroną Kielce - po dwóch karnych było 1:1, kiedy w 90. minucie Michał Zieliński dał Koronie cenne, wyjazdowe zwycięstwo oraz Ruchu Chorzów z GKS Bełchatów, gdzie zwycięska bramka dla Ruchu padła po karnym podyktowanym - tak, tak, zgadza się, w 90. minucie!

Na niedzielny deser zaplanowany był mecz Legii z Zagłębiem, który został jednak przełożony, ze względu na gwałtowne opady deszczu. Co ciekawe, kibice na Łazienkowskiej wydawali się świetnie w owych opadach bawić, i wcale nie nudzić, sędzia jednak zdecydował o odroczeniu spotkania.

Legia Warszawa

Przy okazji serce redaktorki rybki zabiło mocniej, gdy znów na swoim ukochanym stadionie zobaczyła ukochane oblicze ukochanego trenera o najsłodszym uśmiechu w całej Ekstraklasie, czyli Janka Urbana:

Jan Urban

Nie wiem jak Wy, ale ja bym mogła stosować uśmiech pana Janka zamiast tabletek na ból głowy. A dla wielbicielek młodszych ciach, kradnę z profilu lechitki15 i zamieszczam zdjęcie młodziutkiego Michała Żyro, który zaczyna mi się jakoś niepokojąco podobać...

Ivica Vrdoljak i Michał Żyro


rybka

PS. "Prawie" w tytule bierze się z niezakończonego jeszcze meczu beniaminka - Podbeskidzia Bielsko - Biała z Jagiellonią Białystok, który zaczął się przed kilkoma minutami. I teraz już zawsze tak będzie - mecze od piątku do poniedziałku, każdy o innej porze. Czy to nie wspaniałe?

PPS. Ach, tak, jak słusznie zauważono na pewnym blogu, ktoś obchodzi dzisiaj urodziny... Sto lat!

Więcej o: