Cud! Mamy złoto i srebro mistrzostw świata w Seefeld! Dawid Kubacki i Kamil Stoch

Po fatalnej dla Polaków I serii, Polacy kompletnie zdemolowali II serię. Dawid Kubacki został mistrzem świata, a Kamil Stoch zdobył srebro! Trudno było to przewidzieć, mając na uwadze pozycje, które Polacy zajmowali przed rundą finałową.
Zobacz wideo

Loteria, którą zafundowali nam organizatorzy, sprawiła, że konkurs na I serii zakończyli skoczkowie będący w czołówce obecnego sezonu Pucharu Świata, m.in. Piotr Żyła czy Johann Andre Forfang. Prowadził Ryoyu Kobayashi, który najlepiej wykorzystał moment, gdy warunki pozwoliły mu odlecieć. Drugi był Karl Geiger. Niespodziewanie na 3. miejscu znajdował się Ziga Jelar, który skakał z niskim numerem startowym, gdy warunki były dla skoczków najłatwiejsze. Tuż za podium był Killian Peier, więc oprócz Eisenbichlera, który był 17., w czołówce znajdowali się medaliści z konkursu na skoczni dużej.

To, co wydarzyło się w II serii przerosło wszelkie oczekiwania polskich kibiców. Dawid Kubacki atakował z 27. miejsca, które zajmował po I serii. Skoczył 104,5 metra, za które otrzymał notę 133 punkty. W porównaniu do pierwszego skoku, była lepsza o blisko 50 punktów. Wydawało się, że Kamil Stoch powinien być w stanie go wyprzedzić. Lider polskiej kadry wylądował 3 metry bliżej i znalazł się tuż za Kubackim. Było pewne, że te skoki pozwolą im awansować w klasyfikacji konkursu, jednak odliczanie skoczków, którzy z nimi przegrywają wydawało się nie mieć końca. 

Do głosu dochodzili czołowi zawodnicy po I serii, jednak nawet oni nie byli w stanie doskoczyć do osiągnięć skoczków Horngachera. Najbliżej nich był Stefan Kraft, który skoczył 101 metrów, jednak pozwoliło mu to jedynie na 3. miejsce. Potem swoje skoki psuli kolejno 5. po pierwszej rundzie Peter Prevc (93 metry), 4. Killian Peier (98 metrów), Ziga Jelar (87 metrów), Karl Geiger (92,5 metra) i Ryoyu Kobayashi (92,5 metra). Wtedy szał radości zagościł w polskim sztabie, bo wszyscy zdali sobie sprawę z tego, że Dawid Kubacki został mistrzem świata, choć był dopiero 27, a Kamil Stoch zdobył srebrny medal, atakując z 18. pozycji. Stefan Hula awansował z 29. na 12. miejsce.