Turniej Czterech Skoczni. Adam Małysz: Kamil Stoch jest wybitny, nie ma dla niego granic

- Jestem ostatni do rozbudzania euforii i zapowiadania: jedziemy po medale, jedziemy wygrać turniej. Po prostu wiem, że jest taka szansa, wiem, ilu Polaków jest dziś w czołówce, w jakiej formie jest Kamil i wiem, że akurat jemu takie zapowiedzi nie są w stanie przeszkodzić - mówi Adam Małysz, dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego, o szansach Polaków na złoty medal w drużynowym konkursie na mistrzostwach świata w skokach narciarskich

Paweł Wilkowicz: Po szesnastu latach od pańskiego zwycięstwa Polak znów prowadzi w Turnieju Czterech Skoczni. Długo czekaliśmy.

Adam Małysz: I są naprawdę duże szanse, żeby Kamil to wygrał. Jest najstabilniej skaczącym zawodnikiem z czołówki. Staje przed niepowtarzalną szansą. Myślę, że te skocznie które przed nami teraz są, są mu przyjazne. Kamil lubi skakać w Innsbrucku, ja też zawsze lubiłem. Myślę, że będzie dobrze.

Inssbruck, znaczy - będzie wiało?

Na razie tak mocno nie wieje, ale chmury wieczorem były czerwone, czyli tak jakby miało wiać. Ja w Innsbrucku dołączam do kadry, bo na Sylwestra byłem w Polsce, ale wiem, że skoczkowie mieli w poniedziałek czas na regenerację, bez treningów. Za nimi już cztery dni zawodów, bo kwalifikacje też wliczam, trzeba nabrać sił przed decydującą walką. Zresztą teraz już się niczego przełomowego nie wyćwiczy, trzeba tylko robić swoje. Polacy mają ten komfort, że skaczą bardzo dobrze i pozostaje jedynie to podtrzymać. Łukasz Kruczek bardzo dbał o regenerację skoczków, a Stefan Horngacher chyba jeszcze mocniej na nią kładzie akcent. Jak trenujemy, to na sto procent, jak odpoczywamy - też. Wypoczynek jest najważniejszy dla Kamila, bo on po konkursach musi być i na konferencji prasowej, i kontroli dopingowej. A to tak naprawdę bardziej wykańcza zawodnika niż skakanie. Bo cały czas musisz być do dyspozycji, aktywny. Stąd decyzja o tym, żeby odpuścił kwalifikacje w Garmisch-Partenkirchen. Będą teraz szukać takich małych przewag, świeżości. Tak już robił Kamil z Łukaszem Kruczkiem. Odpuszczał gdzie można, żeby przez cały sezon być w dobrej formie.

W Innsbrucku też odpuszczą? Doradzałby pan to?

Zdecyduje Kamil. Bo zawsze decyduje zawodnik. On to najlepiej czuje. Trener czy ktoś z zewnątrz może mieć tu coś do powiedzenia tylko jeśli zawodnik sam poprosi o radę. Ale obstawiam, że jeśli skoki treningowe będą dobre, to Kamil kwalifikacje odpuści.

Kto z goniących Kamila robi większe wrażenie? Stefan Kraft czy Daniel Andre Tande?

Kraft. Nie przypuszczałem, że będzie tak stabilny. Skacze bardzo równo. Tande potrafi odpalić torpedę. Ale potem zdarza mu się jakiś gorszy skok. Tande jest w wysokiej formie od początku sezonu i może mu być trudno to utrzymać do końca. Kamil zaczął z niższego pułapu, napędza się. Zawsze jest lepiej atakować niż się bronić. Kamil jest wybitny, i gdy jest pod opieką dobrego trenera, nie ma dla niego granic. Wygrał już niemal wszystko w skokach i uważam to za bardzo prawdopodobne, że z Bischofshofen do Polski wróci z orłem.

Pan 16 lat temu właśnie w Innsbrucku wygrał z taką przewagą, że uciął wszystkie dywagacje o faworytach.

Tak, wypracowałem w Innsbrucku przewagę. Ale jak ja się bałem Bischofshofen. Nie przepadałem za tą skocznią, nie szło mi tam. Ale wiedziałem, że jestem w formie, na dużo mogę sobie pozwolić, że nawet jeśli nie wszystko zrobię idealnie, to się wyratuję. Im mniej skoczek pewny swojej formy, tym większe ryzyko, że popełni błąd. A jeśli masz przekonanie, że jesteś mocny, to drobny błąd niczego nie przekreśli. Dziwne te skoki, ale tak jest. Weźmy Kamila z Ga-Pa: drugi skok miał świetny. Ale pierwszy spóźnił, jak to on. On jak trafi dobrze w próg, to jest pocisk. A jak spóźni, to jest po prostu bardzo dobry skok. Kamil popełnia błąd, ale i tak jest w czołówce. Między trafionym a spóźnionym odbicie, między skokiem bardzo dobrym, a świetnym, jest różnica kilku metrów. Gdyby w Ga-Pa trafił idealnie w pierwszej serii, wygrałby konkurs.

Dziś przebudowane turniejowe skocznie są tak podobne do siebie, że taki problem jaki pan miał z Bischofshofen już nie istnieje?

Na każdej skoczni skacze się inaczej. Ale gdy się jest w formie, to ma naprawdę drugorzędne znaczenie, gdzie są zawody. Trzeba się skupić na sobie.

Ale np. Maciej Kot często mówi, że już znalazł, albo jeszcze nie znalazł pomysłu na konkretną skocznię. To jak z tym jest?

No właśnie widzę to znów ostatnio u Maćka. A na początku sezonu myślał tylko o dobrych skokach i tak było najlepiej. To jest trudne: odgonić od siebie zbędne myśli. O tym że muszę wygrać, albo że muszę skoczyć daleko, bo rywale przede mną tak skoczyli. O tym, że muszę mieć jakiś sposób na daną skocznię. Nie. Nie wolno. Jeśli dojeżdżasz do progu powtarzając sobie: żebym tylko nie spóźnił, to na pewno spóźnisz. Jeśli skupiasz się na wyeliminowaniu jakiegoś błędu, to go popełnisz. Wiem, brzmi sprzecznie, ale właśnie dlatego to takie trudne.

Kamil może dołączyć do bardzo wąskiego grona skoczków, którzy zdobyli złoto igrzysk, mistrzostw świata, Kryształową Kulę i wygrali turniej.

A jeszcze ma ogromną szansę, by w mistrzostwach świata zdobyć złoto z drużyną.

Cieszę się, że pan to sam powiedział, bez ciągnięcia za język.

Jestem ostatni do rozbudzania euforii i zapowiadania: jedziemy po medale, jedziemy wygrać turniej. Po prostu wiem, że jest taka szansa, wiem, ilu Polaków jest dziś w czołówce, w jakiej formie jest Kamil i wiem, że akurat jemu takie zapowiedzi nie są w stanie przeszkodzić. Gdybym miał powiedzieć: Maciek wygra, Piotrek wygra, Stefan Hula wygra - dwa razy bym się zastanowił. Oni świetnie skaczą, ale nie warto jeszcze dokładać im presji. A Kamil ją świetnie znosi. Presja nikomu nie pomaga. Nawet jeśli jesteś dominatorem. Ale on umie sobie z nią radzić. Poza tym, on jednak nadal atakuje nieco z przyczajenia. Nie wygrał konkursu w turnieju, stawia na regularność, a nie skakanie z przytupem. Dla niego jest ważniejsze, żeby eliminować błędy. Zbierać punkty konkursowe, a nie pucharowe, bo to te pierwsze liczą się w turnieju. Siłą Kamila są też noty od sędziów. Tym buduje przewagę nad rywalami.

Najbardziej zadziwia Piotr Żyła. Jest niesamowicie powtarzalny, jak nigdy. A Stefan Horngacher mówił nam w grudniu, że potrzebuje jeszcze czasu, by Piotra wyszykować, może zdąży do mistrzostw w Lahti.

O Kamila byłem spokojny. Widziałem jego treningi przed turniejem, to co tam robił nie zostawiało wątpliwości: będzie wysoko. Ale Piotrek jest rzeczywiście niesamowity. Wskoczył do ścisłej czołówki i pilnuje miejsca.

Tylko raz w karierze potrafił jeden konkurs za drugim kończyć w czołowej dziesiątce: w tym sezonie gdy wygrał jedyne do dziś zawody PŚ.

Ale nawet wtedy nie był tak regularny jak dziś. Skakał dobrze, ale dziś jest bardziej stabilny. Wypracował to sobie. Jest w sztosie. A stać go na jeszcze więcej. Jeśli Stefan mówi, że go szykuje na Lahti, to aż się boję.

Nowe stroje w czekoladowym kolorze to jeden z sekretów sukcesu?

Tak. To od początku był pomysł Stefana Horngachera, żeby wyjąć te stroje dopiero na turniej. Ten komplet był od dawna dopasowywany. Michal Doleżal, nasz specjalista od sprzętu, jeździł do Eschlera, dobierał materiał, potem sprawdzali wszystko w Polsce: przepuszczalność, to czy materiał jest szybki czy wolny. Dziś w skokach talent jest bardzo ważny, ale sprzęt też trzeba mieć na światowym poziomie. Pewnie, kombinezon sam nie skacze. Ale musisz mieć w głowie tę pewność, że w tym kombinezonie jesteś lepszy.

Komplet na Lahti też już jest gotowy?

Myślę, że nakupiliśmy dość materiału, żeby wystarczyło. Pewnie teraz w kilku ekipach trwają poszukiwania tego czekoladowego u producentów. Normalna sprawa, gdy któryś z rywali wyskakiwał z czymś dobrym to my też w pośpiechu szukaliśmy. I z reguły już się nie dało, był albo zarezerwowany, albo sprzedany. I o to w tych wojnach sprzętowych chodzi. Jeśli chcesz być najlepszy, musisz mieć najlepszych ludzi i najwięcej eksperymentować.

A da się utrzymać taką formę do mistrzostw, które są za 50 dni?

Na to nasi skoczkowie pracowali, żeby utrzymać. Poza tym oni naprawdę optymalnie weszli w sezon: nie za mocno. Jeśli pech będzie ich omijać, to o utrzymanie formy, o kondycję, się nie obawiam. Kamila na przykład przeziębienie przed turniejem nie zatrzymało. Miał szczęście, bo choroba wypadła akurat w święta, lekarze dobrze zareagowali. Zresztą, przeziębienia to nasza choroba zawodowa.

Co pan, zwycięzca turnieju, powie Kamilowi przed konkursem w Innsbrucku?

Nie muszę Kamilowi nic mówić. Doradzać coś skoczkowi który tak dobrze skacze, to najgorsze co można zrobić.

Najgroźniejszy rywal Stocha ma problemy

Wicelider Pucharu Świata i zajmujący trzecie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni Daniel Andre Tande skacze z kontuzją kostki, która jest potwornie opuchnięta. Dodatkowo Norweg ma problemy z kolanem. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Stoch zaskoczony prowadzeniem w TCS

Stoch był zaskoczony, że to właśnie on został liderem TCS. Po konkursie podszedł do niego jeden z sędziów i wręczył mu plastron lidera. "Jak to? Przecież nie wygrałem jeszcze ani razu?" - opowiadał Stoch. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Polscy skoczkowie na równi z Austriakami!

Gdyby Turniej Czterech Skoczni rozgrywano drużynowo, to Polacy byliby ex aequo na 1. miejscu z Austriakami! Najlepszych naszych czterech skoczków ma identyczną notę co czołowi Austriacy! CZYTAJ WIĘCEJ >>

Stoch zarobił pokaźną sumę

Najlepszy polski skoczek zajmuje drugie miejsce na liście zarobków Pucharu Świata. Nieznacznie wyprzedza go tylko 17-letni Domen Prevc, lider klasyfikacji generalnej PŚ. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Żyła i Ziobro zrugani przez Horngachera

Trenerowi polskich skoczków nie spodobał się film, który w ramach żartu nagrali Piotr Żyła i Jan Ziobro przed pierwszym konkursem TCS. Stefan Horngacher odbył poważną rozmowę z zawodnikami. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Polacy wyprzedzili Niemców!

Świetne występy polskich skoczków sprawiły, że wyprzedzili Niemców w klasyfikacji Pucharu Narodów. Do pierwszych Austriaków tracą już tylko 80 pkt. CZYTAJ WIĘCEJ >

Oto tajna broń Stocha

- Kamil ma to, czego innym brakuje: w powietrzu zamiera w bezruchu. Kraftowi prawie zawsze za tę fazę skoku dawałbym pół punktu mniej niż Stochowi - mówi Ryszard Guńka, polski sędzia międzynarodowy. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Sport 2017. Co nas czeka w tym roku?

Zobacz wideo
Więcej o: