Turniej Czterech Skoczni. Świąteczny prezent Stocha

Walka z kontuzją w Wigilię dobiegła końca. Kamil Stoch wystartuje w Oberstdorfie, w pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Relacja na żywo z kwalifikacji Oberstdorfie w sobotę od 16.30 w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie. Konkurs w niedzielę.

Cud stał się dzień po mistrzostwach Polski w Wiśle na skoczni imienia Adama Małysza. Po zwycięstwie Piotra Żyły trener kadry Łukasz Kruczek podał pięć nazwisk zawodników, których zabiera do Niemiec na inaugurację 63. TCS. Dodał, że zostawia dziką kartę dla szóstego - Stocha, od ponad miesiąca leczącego kontuzję stawu skokowego. Tyle że dwukrotny mistrz igrzysk w Soczi po operacji aż do 23 grudnia nie stanął na skoczni.

24 godziny później, w Wigilię, Stoch oddał skoki treningowe, nie poczuł bólu w kostce. Na Facebooku zamieścił zdjęcie skoczka w locie z podpisem: "Zgadnijcie, kto to". Potem napisał: "Zasłużyliście na prezenty? Ja tak - jadę na Turniej". Pojechał, choć od miesiąca ludzie z jego otoczenia podkreślali, że musiałby się zdarzyć cud, by zdążył na start 63. TCS. Tuż przed mistrzostwami Polski w Wiśle w wywiadzie na oficjalnej stronie FIS Stoch powiedział: - Nie mogę ryzykować. Najważniejsze w tym sezonie są mistrzostwa świata w Falun. Nie zacznę skakać, dopóki nie nabiorę absolutnej pewności, że noga jest całkowicie wyleczona. Najważniejsza jest teraz dla mnie rehabilitacja.

Kruczek dodał, że w przypadku Stocha nie chodzi wyłącznie o powrót do zdrowia, ale także do formy. Miał on dostać tyle czasu na jej odbudowanie, ile będzie potrzebował. Ale Stoch czuł, jak bardzo potrzebny jest w drużynie. Koledzy skakali słabo, nad kadrą Kruczka migało czerwone światło. Prezes PZN Apoloniusz Tajner mówił o gwiazdeczkach, które się pogubiły. Wszyscy zgodnym chórem, także koledzy Stocha z drużyny, powtarzali: "Wróci Kamil, wróci spokój". Pytany o to dwukrotny mistrz igrzysk nie chciał brać presji na siebie. - A co ja pomogę innym, przecież za nich nie skoczę - tłumaczył.

Tak naprawdę Stoch ciężko znosił rozłąkę ze skocznią. - Najbardziej boli mnie serce - mówił, gdy 3 grudnia przed treningiem na Wielkiej Krokwi okazało się, że jednak konieczna będzie operacja bolącej i puchnącej kostki. Widać było, że nieziemskie osiągnięcia z ubiegłego sezonu, gdy zdobył dwa złota rosyjskich igrzysk i Kryształową Kulę za triumf w PŚ, nie nasyciły go, ale tylko pobudziły apetyt na dalsze sukcesy. Jednym z wielkich niespełnionych celów jest triumf w Turnieju Czterech Skoczni. Dotąd z Polaków wygrał go tylko Adam Małysz. Przed rokiem Stoch jechał do Oberstdorfu jako główny faworyt, w żółtym plastronie lidera Pucharu Świata. W czterech konkursach PŚ poprzedzających 62. TCS w Titisee-Neustadt i Engelbergu zdobył aż 360 pkt! Gdyby powtórzył to między 28 grudnia i 6 stycznia - wygrałby Turniej. A jednak skakał poniżej swoich oczekiwań. Był siódmy w klasyfikacji generalnej.

Oczywiście podstawowe pytanie brzmi: czego można oczekiwać od najwybitniejszego nawet skoczka po tak długiej przerwie? To jasne, że powrót Stocha wzmocni psychicznie jego kolegów z kadry. Żyła, Jan Ziobro, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł dostaną zastrzyk pewności i entuzjazmu. Sam Stoch pozostaje jednak narciarską wersją opowieści o enigmie. - Oczekiwanie czegokolwiek od Stocha byłoby nakładaniem na niego nieuzasadnionej presji. Nawet mistrz olimpijski potrzebuje czasu - powiedział portalowi SkiJumping.pl David Goldstrom, komentator Eurosportu.

To jasne, że oczekiwać nie można zbyt wiele. Stoch powinien startować bez obciążeń, co może być dla niego sprzyjającą okolicznością. Dwa lata temu, kiedy jechał na 61. TCS, wydawał się bez formy. W Oberstdorfie był 13., ale w Ga-Pa już szósty, w Innsbrucku drugi i w Bischofshofen czwarty. To dało mu najlepsze w karierze, czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Jeśli ktoś taki jak dwukrotny mistrz igrzysk decyduje się na powrót do rywalizacji, to znaczy, że czuje w sobie moc. Czuć to w wypowiedziach rywali, którzy nawet gdy był kontuzjowany, wymieniali go w gronie faworytów 63. TCS. Mówił o tym Simon Ammann. On wie, że przerwa w startach może zadziałać negatywnie na zawodnika, ale bywają przypadki, że mu pomaga. 11 stycznia 2002 r. miał poważny upadek na treningu przed konkursem w Willingen. Do igrzysk w Salt Lake City już nie startował, a potem przywiózł z USA dwa złota. W przypadku Szwajcara doszło do tak zwanej superkompensacji: wypoczynek, nawet przymusowy, wywołał wzrost formy. Czy to się może przydarzyć Stochowi? Pierwszą część odpowiedzi na to pytanie dostaniemy może już dziś w kwalifikacjach do konkursu w Oberstdorfie. Tam w ramach TCS nie wygrał jeszcze żaden Polak. Nawet Małysz. Nikt z rywali Stocha nie odważyłby się zaryzykować tezy, że dwukrotny mistrz igrzysk jest bez szans. Bez dwóch zdań powrót Stocha to najlepszy świąteczny prezent dla polskich kibiców.

Co to był za rok dla polskich kibiców! Powspominaj i wygraj 500 zł [KONKURS]

Więcej o: