Co się zmieniło w Wiśle? Sponsorzy i kobiety na skoczni

Niesamowite zainteresowanie skokami, nowy sponsor oraz jedyna w kraju żeńska sekcja skoków. Tyle zmieniło się w Wiśle od czasu sukcesów Adama Małysza.

Co się zmieniło w Wiśle? Sponsorzy i kobiety na skoczni

Niesamowite zainteresowanie skokami, nowy sponsor oraz jedyna w kraju żeńska sekcja skoków. Tyle zmieniło się w Wiśle od czasu sukcesów Adama Małysza.

- Kiedy 12 lat temu obejmowałem funkcję prezesa klubu, nie spodziewałem się, że doczekam takich czasów - mówi z zadowoleniem Andrzej Wąsowicz, prezes KS Wisła, klubu Adama Małysza. Kilka tygodni temu klub pozyskał nowego sponsora - producenta napojów chłodzących Ustroniankę, która już podarowała KS Wiśle dziewięcioosobowego busa. - Przekazaliśmy też dwie kamery oraz zajęliśmy się indywidualnym sponsoringiem dwóch utalentowanych skoczków z Wisły - podkreśla Michał Bożek, szef Ustronianki. Dodaje, że umowa z klubem została podpisana na czas nieokreślony.

- Dzięki tej pomocy wzrósł nasz budżet. Za cały 2000 rok wydaliśmy w sekcji narciarskiej ponad 44 tys. zł. Teraz po dziewięciu miesiącach tego roku poszło już 64 tys. zł. Zresztą sukcesy i wygrane Adama sprawiły, że trenuje u nas w tej chwili 60 zawodników. W ubiegłym roku było ich ledwie 30 - opowiada Wąsowicz. - Chłopców byłoby u nas jeszcze więcej, ale we dwójkę, razem ze swoim asystentem, nie możemy sobie z wszystkimi poradzić - dodaje Jan Szturc, pierwszy trener Małysza zajmujący się w KS Wisła szkoleniem młodzieży.

Dzięki pomocy Małysza klub otrzymał kilka miesięcy temu 20 par nart od firmy Elan. Teraz z niecierpliwością działacze czekają na dostawę kolejnych 20 par. - Sprzęt przy tej ilości chłopców jest nam bardzo potrzebny. Większość chłopaków pochodzi przecież z niezbyt zamożnych rodzin. Żeby wyposażyć ich w narty, wiązania, buty i kombinezon, potrzeba 3-3,5 tys. zł - wyjaśnia Szturc.

Zwycięstwa Małysza sprawiły, że Wisła oszalała na punkcie skoków. - Konkursy dla tych najmłodszych - "herbatniczków" - oglądało nawet tysiąc osób. Na zawody przyjeżdżali też do nas chłopcy z Żor [50 km od Wisły - red.], którzy chcieli trenować w klubie Adama Małysza - opowiada Wąsowicz.