Stefan Horngacher już oficjalnie wraca do polskich skoków narciarskich. W poniedziałek komunikat w tej sprawie wydał Polski Związek Narciarski. - We współpracy ze sztabami trenerskimi Zarząd PZN wypracował założenia i zatwierdził formułę działania. Stefan Horngacher rozpoczął już pracę w Polsce i będzie pełnił funkcję koordynatora systemu szkolenia ściśle współpracując z trenerami kadr narodowych - mogliśmy przeczytać. Wieść o tym dotarła również do Niemiec.
O "nowej pracy" Austriaka rozpisuje się tamtejszy "Bild". - Były trener reprezentacji Niemiec obejmuje stanowisko koordynatora ds. skoków narciarskich w Polskim Związku Narciarskim - i ma poprowadzić będących w kryzysie polskich skoczków narciarskich z powrotem na szczyt - czytamy.
Gazeta odnotowała również, że: "umowa nie została jeszcze podpisana", ale według prezesa PZN-u Adama Małysza: "gwarancje zatrudnienia już obowiązują". W artykule przywołano także słowa samego Małysza, który odsłonił kulisy sprowadzenia byłego szkoleniowca. - To była moja inicjatywa, ale potem trenerzy, którzy chcieli pracować ze Stefanem, odegrali kluczową rolę. Dlatego tak bardzo naciskałem, żeby sprowadzić go do Polski - mówił prezes związku.
Zobacz też: Kolejne problemy Borisa Beckera
Niemcy przypomnieli, że Horngacher w Polsce pracował już w latach 2016-2019 jako trener i to "z wielkimi sukcesami". - Pod jego kierownictwem Kamil Stoch wygrał między innymi Turniej Czterech Skoczni 2017/18, Puchar Świata 2017/18 i został wicemistrzem świata w lotach narciarskich w 2018 roku. W 2017 roku poprowadził zaś polską reprezentację do pierwszego w historii drużynowego tytułu mistrzów świata - wyliczali. Dodali też, że teraz: "Horngacher marzy o nowej erze sukcesów".
Z drugiej strony "Bild" przywołał słowa byłego trenera Kamila Stocha, Krzysztofa Sobańskiego. Ten obawia się tarć między Horngacherem a trenerem Maciejem Maciusiakiem i ostrzega, że Austriakowi wcale nie będzie tak łatwo wyprowadzić polskich skoczków z kryzysu. - Jeśli coś pójdzie nie tak, Horngacher jako pierwszy straci pracę. Austriak jest bezwzględny, a ludzie w federacji też są trudni we współpracy- - podsumował Sobański.