Nawet w Niemczech już piszą o aferze w Polsce. Pośmiewisko na całą Europę

Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek, Władimir Semirunnij, a także ich trenerzy nadal czekają na premie po igrzyskach. Sprawa stała się na tyle głośna, że dotarła nawet do Niemiec. Tamtejsze media piszą o rozgoryczeniu, jakie panuje wśród polskich medalistów olimpijskich i ich bliskich.
~Spotkanie ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego z medalistami XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

- Nie chcemy za dużo o tym mówić. Podjęliśmy decyzję, że czekamy do końca kwietnia na to, co się stanie - mówił w rozmowie z Interią Wojciech Tomasiak, ojciec Kacpra, w sprawie pieniędzy obiecanych za sukcesy na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026. Miesiąc dobiegł końca, a sytuacja się nie zmieniła. W związku z tym skoczek, a właściwie jego rodzina, podjęli konkretne kroki. - My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego - zapewniała Kinga Tomasiak, mama 19-latka, w rozmowie z WP SportoweFakty.

Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą

Niemcy piszą o Kacprze Tomasiaku i kłopotach z premią. "Panuje ogromny gniew"

Cała Polska żyje aferą z PKOl-em i Zondacrypto, a także niewypłaconymi nagrodami dla medalistów olimpijskich. Wieść o tym dotarła też za naszą zachodnią granicę. "Tomasiak wywalczył trzy krążki na imprezie, a nadal czeka na premię. Ta nie została wypłacona. Panuje ogromny gniew wśród skoczków" - pisze na wstępie t-online.de.

Dziennikarze zwracają uwagę na ogromną kwotę, jaka należy się Tomasiakowi, a także Wąskowi. Przedstawiają również stanowisko zarówno rodziny Tomasiaka, "która staje się coraz bardziej niecierpliwa", jak i samego Wąska. Podkreślają, że obie strony będą domagać się pieniędzy i nie pozostawiają tak tej sprawy.

"Gorący spór" - głosi z kolei sport.de. "Tomasiak, Wąsek, a także ich trenerzy wciąż czekają na wypłatę milionowych premii za ZIO 2026. Prawnicy prawdopodobnie w najbliższym czasie zaangażują się w spór" - czytamy. Redakcja szczegółowo rozpisała się o problemach PKOl-u nie tylko z Zondacrypto, ale i z Polkomtel. "Istnieją nieporozumienia z firmą telekomunikacyjną Polkomtel, która poinformowała PKOl o zakończeniu sponsoringu tuż przed ZIO" - czytamy.

Zobacz też: Tak Polacy nazwali Horngachera. Już przygotowali miejsce przy stole. 

"Nie chcą słuchać wymówek"

O aferze z premiami pisze też niemiecki Eurosport. Cytuje przede wszystkim słowa matki Tomasiaka i informuje, jak z perspektywy polskich skoczków wygląda sytuacja. "Zaangażowani w aferę sportowcy nie chcą słuchać wymówek. Wskazują, że prezes PKOl-u, Radosław Piesiewicz, świętował sukcesy polskich skoczków na igrzyskach olimpijskich, ale kiedy doszło do realizacji obietnicy, pojawiły się problemy" - czytamy. 

O tym, jaki finał będzie miała afera z PKOl, będziemy informować na bieżąco. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że sprawa trafi do sądu. Jak donosiły media, Wąsek rozmawiał już z przedstawicielami PKOl-u, z kolei Władimir Semirunnij, który również czeka na pieniądze, poprosił o pomoc Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego. Zamiast cieszyć się z medali i sukcesów, powoli przygotowując się do zdobycia kolejnych, polscy olimpijczycy muszą jednak walczyć o to, co im się należy...

Więcej o: