- Nie chcemy za dużo o tym mówić. Podjęliśmy decyzję, że czekamy do końca kwietnia na to, co się stanie - mówił w rozmowie z Interią Wojciech Tomasiak, ojciec Kacpra, w sprawie pieniędzy obiecanych za sukcesy na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026. Miesiąc dobiegł końca, a sytuacja się nie zmieniła. W związku z tym skoczek, a właściwie jego rodzina, podjęli konkretne kroki. - My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego - zapewniała Kinga Tomasiak, mama 19-latka, w rozmowie z WP SportoweFakty.
Cała Polska żyje aferą z PKOl-em i Zondacrypto, a także niewypłaconymi nagrodami dla medalistów olimpijskich. Wieść o tym dotarła też za naszą zachodnią granicę. "Tomasiak wywalczył trzy krążki na imprezie, a nadal czeka na premię. Ta nie została wypłacona. Panuje ogromny gniew wśród skoczków" - pisze na wstępie t-online.de.
Dziennikarze zwracają uwagę na ogromną kwotę, jaka należy się Tomasiakowi, a także Wąskowi. Przedstawiają również stanowisko zarówno rodziny Tomasiaka, "która staje się coraz bardziej niecierpliwa", jak i samego Wąska. Podkreślają, że obie strony będą domagać się pieniędzy i nie pozostawiają tak tej sprawy.
"Gorący spór" - głosi z kolei sport.de. "Tomasiak, Wąsek, a także ich trenerzy wciąż czekają na wypłatę milionowych premii za ZIO 2026. Prawnicy prawdopodobnie w najbliższym czasie zaangażują się w spór" - czytamy. Redakcja szczegółowo rozpisała się o problemach PKOl-u nie tylko z Zondacrypto, ale i z Polkomtel. "Istnieją nieporozumienia z firmą telekomunikacyjną Polkomtel, która poinformowała PKOl o zakończeniu sponsoringu tuż przed ZIO" - czytamy.
Zobacz też: Tak Polacy nazwali Horngachera. Już przygotowali miejsce przy stole.
O aferze z premiami pisze też niemiecki Eurosport. Cytuje przede wszystkim słowa matki Tomasiaka i informuje, jak z perspektywy polskich skoczków wygląda sytuacja. "Zaangażowani w aferę sportowcy nie chcą słuchać wymówek. Wskazują, że prezes PKOl-u, Radosław Piesiewicz, świętował sukcesy polskich skoczków na igrzyskach olimpijskich, ale kiedy doszło do realizacji obietnicy, pojawiły się problemy" - czytamy.
O tym, jaki finał będzie miała afera z PKOl, będziemy informować na bieżąco. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że sprawa trafi do sądu. Jak donosiły media, Wąsek rozmawiał już z przedstawicielami PKOl-u, z kolei Władimir Semirunnij, który również czeka na pieniądze, poprosił o pomoc Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego. Zamiast cieszyć się z medali i sukcesów, powoli przygotowując się do zdobycia kolejnych, polscy olimpijczycy muszą jednak walczyć o to, co im się należy...