Małysz ogłasza ws. Zondakrypto i olimpijczyków. Niestety

Afera związana z Zondacrypto wstrząsnęła polskim sportem. Giełda kryptowalut była sponsorem kilku klubów, a w dodatku w poprzednim została partnerem strategnicznym PKOl. Teraz jest mnóstwo problemów, a powiedział o nich m.in. Adam Małysz. Nagród od tego podmiotu za występy na igrzyskach olimpijskich wciąż nie otrzymali Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek.
Adam Małysz
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Jeszcze w poprzednim roku prezes PKOl Radosław Piesiewicz chwalił się tym, że medaliści igrzysk olimpijskich otrzymają nie tylko nagrody finansowe, ale także tokeny. Wszystko to dzięki współpracy z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Od pewnego czasu jednak sporo ludzi nie otrzymało wypłat z ze strony giełdy, bo ta najprawdopodobniej zakończyła swoją działalność. 

Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!

Małysz zaniepokojony Wąskiem. "Bardzo się tym martwi"

W trudnej sytuacji są również medaliści igrzysk olimpijskich. Na ten temat wypowiedział się Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. 

- Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek ciągle czekają na swoje pieniądze z Zondacrypto. Realizowali wypłaty tokenów, potem wycofywali i próbowali jeszcze raz, ale nic z tego. O ile Kacper jest w nieco lepszej sytuacji, bo trochę tych nagród otrzymał, o tyle Paweł bardzo się tym martwi i potrzebuje tych pieniędzy. Na pewno tego tak nie zostawi. Tak samo trener Maciej Maciusiak, który za igrzyska dostał tylko kryptowaluty. Ciągle obiecują im, że do końca kwietnia się to uda - podkreślił Małysz, cytowany przez Mateusza Ligęzę z Radia ZET. 

Jeśli chodzi o sportowców, to Tomasiak za trzy medale olimpijskie (dwa srebra i brąz) miał otrzymać 550 tysięcy złotych w tokenach. Jego ojciec w rozmowie z Interią przekazał, że była możliwość zamiany tokenów od razu na złotówki, po czym była opcja tego, by wypłacić pieniądze. Te rzecz jasna nie trafiły na konto skoczka. 

Co z dymisją Piesiewicza? "Prędzej czeka nas próba odwołania"

Małysz z kolei odniósł się także do tego, co wydarzyło się w piątek. Szefowie związków sportowych w porozumieniu z ministrem sportu Jakubem Rutnickim wezwali do dymisji Piesiewicza, szefa PKOl. 

Swoje oświadczenie wygłosił przy tym doradca w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Robert Korzeniowski. - Składamy wspólny apel, jako przedstawiciele związków sportowych, o natychmiastowe złożenie dymisji przez Radosława Piesiewicza z pełnienia funkcji prezesa PKOl! - podkreślił.

Małysz osobiście nie wierzy, że działacz miałby sam zrezygnować ze swojego stanowiska. Na to jest rozwiązanie. 

- Radosław Piesiewicz do dymisji? Odpowiem jako sportowiec. Jak rozmawiałem z innymi sportowcami, którzy są prezesami związków, to my w takich okolicznościach już dawno podalibyśmy się do dymisji. Zatem tak - do dymisji natychmiast, ale nie wierzę, że tak się stanie. Prędzej czeka nas próba zwołania Walnego Zgromadzenia w PKOl, by stało się tą ścieżką - skwitował Małysz.

Więcej o: