Miniony sezon był dla polskich skoków narciarskich słodko-gorzki. Nasi reprezentanci w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie/Cortinie wywalczyli aż trzy medale, a Kacper Tomasiak zyskał status gwiazdy. Z drugiej strony, z wielką goryczą obserwowaliśmy poczynania Polaków w Pucharze Świata. Najlepszy z nich, wspomniany Tomasiak, zajął 23. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ.
W środowisku polskich skoków jest coraz mniej niewiadomych. Na pewno przebogatą karierę zakończył mistrz Kamil Stoch. Poza tym, Adam Małysz ogłosił, że nie będzie kandydował na drugą kadencję szefa PZN.
Według informacji, przekazanych przez Polsat Sport, podczas posiedzenia PZN-u podjęto decyzję o pozostawieniu na stanowisku pierwszego trenera Macieja Maciusiaka. Do pracy szkoleniowca było sporo pretensji, ale powrót z igrzysk z trzema medalami uciszył głosy krytyków.
"Trener polskich skoczków Maciej Maciusiak może prowadzić przygotowania do nowego sezonu od zaraz. Jego plan został zatwierdzony" - przekazał Polsat Sport. - Nie ma na co czekać. Trenerzy będą przygotowywać się do następnego sezonu. Oni mają działać - przyznał Adam Małysz. - Co do mojej kandydatury na prezesa PZN, to moja decyzja jest na nie - dodał.
Wiadomo, że cennymi wskazówkami ze sztabem polskiej kadry miał dzielić się Stefan Horngacher, były już trener reprezentacji Niemiec. Austriak z wielkimi sukcesami pracował w naszym kraju w latach 2016-19. Za jego kadencji m.in. Polacy dwa razy sięgnęli po Puchar Narodów, a Kamil Stoch na igrzyskach w Pjongczangu zdobył swój trzeci złoty medal olimpijski w rywalizacji indywidualnej.
Jak ustalono, decyzja o ponownej współpracy ze Stefanem Horngacherem jeszcze nie zapadła. - Głównie z tego powodu, że jest to drogie przedsięwzięcie. Nie chcemy stawiać nowego zarządu przed faktem dokonanym - słychać w kuluarach.
Dopiero 13 czerwca zostaną wybrane nowe władze PZN. Adam Małysz odpadł już z wyścigu o tę posadę. To mocno winduje kandydaturę Apoloniusza Tajnera.