Minęły już ponad dwa tygodnie od finału Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy. Miniony sezon dla naszej kadry miał słodko-gorzki smak. Za nami kapitalne igrzyska olimpijskie, gdzie Biało-Czerwoni wywalczyli trzy medale. Przypomnijmy, że po srebro na skoczni normalnej sięgnął Kacper Tomasiak, później zdobył brąz na dużym obiekcie, a na końcu razem z Pawłem Wąskiem zostali wicemistrzami olimpijskimi w rywalizacji duetów. Puchar Świata to z kolei pasmo rozczarowań. Na pochwały zasługuje właściwie tylko Tomasiak.
Podsumowując wszystko, co widzieliśmy przez ostatnie miesiące, często wraca pytanie o to, czy Maciej Maciusiak powinien dalej pełnić funkcję trenera kadry A. 22 kwietnia będzie miało miejsce posiedzenie zarządu PZN, gdzie ocenie zostanie poddana praca wszystkich szkoleniowców.
Być może wtedy zapadną decyzje odnośnie sztabu na kolejny sezon, o czym w rozmowie z Polską Agencją Prasową poinformował Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN.
Sam Maciusiak z kolei nie chce zdradzać szczegółów rozmów z prezesem PZN - Adamem Małyszem. Wyraża natomiast radość z faktu, że zawodnicy - mimo niepowodzeń w Pucharze Świata - trzymali się w grupie i nie odchodzili od reżimu treningowego.
- Razem wygrywaliśmy, razem przegrywaliśmy i ja jestem z tego dumny, że do końca byliśmy jednością w tym wszystkim. Mieliśmy świadomość, że nie skaczemy za dobrze w Pucharze Świata. Wtedy, gdyby ktoś z naszej grupy poszedłby w inną stronę, to wszystko by się rozwaliło przed igrzyskami. Przetrwaliśmy te najcięższe momenty i przywieźliśmy trzy krążki - powiedział Maciusiak w rozmowie z PAP.
Szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z faktu, że musi pracować z zawodnikami, nawet jeśli jego pozostanie w kadrze A nie zostało jeszcze ogłoszone przez PZN.
Przekazał w rozmowie z PAP, że po zakończeniu poprzedniego sezonu skoczkowie otrzymali kilkudniowy urlop. Obecnie są już w lekkim treningu, a do "harówki" mają wrócić za nieco ponad tydzień.
Czytaj także: Niezrozumiała decyzja trenera. Z Polakami stało się coś niewytłumaczalnego
- Nie możemy czekać, bo każdy dzień ucieka, a dla zawodników ten okres końca kwietnia, maja, to są najcięższe treningi spośród całego roku. Pracę trzeba wykonać, żeby liczyć się w następnym sezonie - skwitował.