W lutym Kacper Tomasiak wywalczył aż trzy medale na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. Teraz 19-letni skoczek odebrał większość nagród za te wielkie sukcesy.
W sobotę na gali w Polskim Komitecie Olimpijskim Tomasiak dostał sześć czeków na łączną kwotę 1,45 miliona złotych. Kiedy zsumujemy wszystko, co wręczono temu skromnemu chłopakowi, zauważymy, że nastolatek, który dopiero co zaczął karierę, z miejsca stał się majętnym człowiekiem.
Oto nagrody Tomasiaka:
Jak łatwo policzyć, w samej gotówce na koncie Tomasiaka powinno znaleźć się w krótkim czasie aż 1,888 miliona złotych. A drugie tyle dostał w nagrodach. Jak młody skoczek się z tym czuje? I jak radzi sobie z ogromnym zainteresowaniem, jakie wzbudza od ponad dwóch miesięcy?
Kacper Tomasiak: Nie czuję, żeby coś się zmieniło. Moje wydatki się nie zmieniły, dalej są bardzo podobne. Myślę, że tak normalnie do tego wszystkiego podchodzę. Na pewno można powiedzieć, że jest to dobre zabezpieczenie na przyszłość, że już nie muszę się przejmować czy w przyszłości coś może wydarzyć finansowo kiepskiego. Ale aktualnych wydatków to raczej u mnie nie zmieniło.
- Na razie jeszcze konkretnej osoby od prowadzenia takich rzeczy nie mam. I nawet jeszcze nie wiem czy będę kogoś takiego szukał, czy raczej na własną rękę będę się tym zajmował. Raczej staram się do tego na spokojnie podchodzić i nie robić tego jak najszybciej, bo to może nie być najlepszy pomysł.
- Nie mam pojęcia, tak szczerze.
- Bo próbowałem jeszcze bez etykiety. I aż tak bardzo się na tym nie skupiam, bo jednak najczęściej piję wodę, innych napojów raczej nie.
- Tak, ale szczegółów dokładnie nie pamiętam.
- Nie mam pojęcia, jaki jest przewidziany termin.
- Samochód już mam dosyć długo, kupiłem go przed tymi nagrodami. I nie mam na razie żadnych planów w kwestii innego, bo to jest nieopłacalna inwestycja, samochód tylko traci na wartości. Chyba że jest jakiś, nie wiadomo jak limitowany. Ale aż tyle z tych nagród nie dostałem, żeby taki kupić.
- Nie mam. Trochę się motorsportem interesuję, ale nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem i nie wiadomo jakim fanem.
- Nie miałem jakichś wymarzonych celów podróży. Może to spontanicznie jakoś wyjdzie, ale na tę chwilę o niczym takim nie myślę.
- Raczej nic wielkiego się nie stało. Potrzebowałem tygodnia, no może z jeszcze kilkoma dniami, na odpoczynek. Od wszystkiego dookoła. Ale teraz już czuję się w porządku, nie ma problemu. O upadku myślę tylko wtedy, kiedy dostanę pytanie w wywiadzie. Nie mogę powiedzieć, że się tym zamartwiam.
- Jeszcze nie było okazji. Ale myślę, że nie będzie problemu, żeby skoczyć.
- Tak, po tamtym musiałem mieć dłuższą przerwę. Tamten upadek dużo groźniej wyglądał. Ale też nie miałem po nim problemu, żeby wrócić do skakania. Myślę więc, że teraz tym bardziej nie będę miał problemu z powrotem na skocznię.
- To wyszło trochę ode mnie i trochę ze strony sztabu. Sam czułem, że ciężko by mi było fizycznie być w stuprocentowej dyspozycji. Dlatego wiedziałem, że lepiej będzie odpuścić, na spokojnie sobie odpocząć i nie ryzykować.
- Akurat teraz nie mam za bardzo wolnego czasu, ale gdzieś tam zawsze staram się coś pomóc. Ale raczej mało mam czasu.
- Ciągle przydarzają się sytuacje pozasportowe, więc czasu wolnego jest trochę mniej. Wcześniej czasu wystarczało na różne rzeczy, a teraz już jest wszystko tak wypełnione, że brakuje czasu na odpoczynek. Chociaż w święta na pewno trochę się odpocząć udało.
- Myślę, że nie stresuje, chociaż wiadomo, że w niektórych momentach trochę czasami męczy, bo już by się chciało pojechać do domu i położyć do łóżka. Ale takiego wielkiego stresu raczej nie czuję.
- Trochę tego i trochę tego. Bo nie czuję się jakoś bardzo źle, ale też raczej zależy mi na tym, żeby jak najszybciej to załatwić. Wychodzi, to dobrze, ale też nie jest tak, że chciałem tam dużo czasu spędzić.
- Nie przypominam sobie jakiegoś konkretnego spotkania, które by mi zapadło w pamięć. Raczej nie miałem takiego.
- Jeszcze nie byłem, ale mamy to w planach i ja, i Paweł Wąsek, bo też jest absolwentem.
- Nie muszę, ale czasami się zdarza. Po prostu jest jak trochę zimniej, to bywa, że kaptur zakładam, a w okularach przeciwsłonecznych też czasami chodzę. Nie jest to spowodowane chęcią ukrywania się – tak było już przed sukcesami.
- U mnie się to jeszcze nie zdarzyło.
- Czuję się w miarę normalnie. Nie czuję nie wiadomo jakiego prestiżu, nie chcę się z tym afiszować, tylko normalnie do tego podchodzę.
- No tak, niby sobie zdaję, ale aż tak bardzo się tym po prostu nie przejmuję, bo tak po prostu mam. Raczej normalnie do tych rzeczy podchodzę.
- Wiem o tym, ale tak po prostu mam, że aż tak bardzo się tym nie cieszę. Tak mam, ciężko mi to zmienić i myślę, że tak mi już zostanie.
- Może tak, chociaż aż tak bardzo się nie zastanawiam nad przyczynami sukcesów, tylko raczej skupiam się na tym, żeby utrzymywać dyspozycję i iść dalej do przodu.
- Myślę, że nie, bo nawet sportowych marzeń nie miałem jakichś konkretnych. Ja nie jestem typem osoby marzącej nie wiadomo o czym.
- Na pewno jakieś wady się znajdą, ale samemu ciężko jest o tym mówić, więc myślę, że trzeba by było o to inne osoby zapytać.