Tylko u nas

Niemcy odkryli jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic. Ważne wieści dla Polski

DLOKR
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

- Ma sporo nowych pomysłów. Jest bardzo zmotywowany i myślę, że powinno być interesująco - mówi nam o Andreasie Mitterze, nowym szkoleniowcu niemieckich skoczków, Karl Geiger. Wiele osób nie ma jednak tak pozytywnego nastawienia do tej zmiany. Wątpią w to, że kadencja Mittera przyniesie tyle sukcesów, co czas, gdy Niemców trenował Stefan Horngacher.

To była jedna z najbardziej i najlepiej strzeżonych tajemnic świata skoków ostatnich tygodni. Na początku kwietnia, pięć miesięcy po odejściu Stefana Horngachera, Niemiecki Związek Narciarski wreszcie ogłosił, kto zastąpi Austriaka. Będzie to człowiek, w którego wielu już zdążyło zwątpić - jego rodak Andreas Mitter. Szkoleniowiec ma jednak spore poparcie zawodników i wydaje się, że głównie dzięki temu poprowadzi kadrę Niemców, czyli obecnie skokową potęgę.

Zobacz wideo Tu wychował się Kacper Tomasiak! Odwiedziliśmy jego rodzinne strony

Zastąpi Horngachera w Niemczech. Ciągnie się za nim to, co stało się w Finlandii

Co wpływa na to, że ta decyzja bywa kwestionowana? Za Mitterem ciągnie się przede wszystkim niepowodzenie w jego pierwszym wyzwaniu w roli głównego trenera kadry w Pucharze Świata - od 2016 do 2018 roku prowadził Finów. Przyszedł tam jako utalentowany trener wyciągnięty z austriackiego systemu, gdzie spędził aż siedem lat w kadrach C i B. Wróżono mu wielki sukces i drogę na szczyt. Okazał się niewypałem.

Jego zawodnicy zdobyli w te dwa sezony tylko 283 punkty w Pucharze Narodów, tylko 15 razy punktowali indywidualnie, a ich najlepszym wynikiem było 14. miejsce, które w 2017 roku w Innsbrucku zajął Jarkko Maatta. To były bardzo słabe wyniki, które sprawiły, że austriacki trener nie tylko nie utrzymał się na stanowisku, ale przez lata nie wrócił do PŚ. A być może i zraził się nieco do pracy przy tak dużej odpowiedzialności na najwyższym poziomie.

Później pozostawał w cieniu, pracując w Niemczech w różnych rolach - tam, gdzie akurat znalazło się miejsce w systemie i go potrzebowano. W taki sposób zyskał sobie zaufanie konkretnych zawodników i zdobywał kolejne doświadczenie potrzebne do powrotu na sam szczyt. Od 2023 roku był asystentem w kadrze Stefana Horngachera. W ostatnim czasie poświęcał się zawodnikom, którzy odnieśli największy sukces - Philippowi Raimundowi i Felixowi Hoffmannowi. Ten drugi przekazał w wywiadzie dla portalu inSüdthüringen.de, że związek był w kontakcie ze skoczkami i pytał o wybór nowego trenera. Przy takich konsultacjach nic dziwnego, że wybrano człowieka, którego zaufaniem obdarzają ci, którzy w ostatnim czasie byli najlepsi.

Niemieccy skoczkowie z zadowoleniem o nowym trenerze. "Dobra decyzja"

Reszta kadry też wydaje się ufać, że to właściwy wybór dyrektora sportowego Horsta Huettela. Wygląda to tak, jakby Mitter wypracował sobie odpowiedni autorytet w środowisku i wokół tego, czym zajmował się do tej pory. - Nie mogę się doczekać kolejnego sezonu, nowych wyzwań, które na nas czekają. Z mojego własnego punktu widzenia wybór Andiego to dobra decyzja - mówi dla Sport.pl Andreas Wellinger. - Już przez trzy poprzednie lata był wyjątkowo blisko zespołu, wcześniej pracował też przy kadrze B. Wie już także, jak być głównym trenerem i radzić sobie z mediami i wszystkim wokół drużyny - dodaje skoczek.

- Wydaje mi się, że to będzie dla nas nowy rozdział. Na pewno pojawi się sporo zmian, ale nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów, bo dopiero ogłoszono decyzję. Musimy wiele przemyśleć, przedyskutować i znaleźć najlepsze rozwiązanie dla każdego tak, żebyśmy wszyscy byli w formie przed końcem listopada. Myślę, że to odpowiedni wybór - wskazuje Wellinger.

Zadowolony z zatrudnienia Mittera jest także Karl Geiger. - Poznałem go, gdy miałem 12 lat. Był krajowym trenerem w Bawarii. Potem pracował w Austrii i Finlandii, a ostatnie lata u nas w Pucharze Świata jako asystent trenera. Ma sporo nowych pomysłów. Jest bardzo zmotywowany i myślę, że powinno być interesująco. Andi zna nas bardzo dobrze. Wie, jak zarządzać systemem, ale też jak przemycić do niego trochę luzu i zabawy. Choć czasem naprawdę jest ciężko i musimy działać "po niemiecku", czyli precyzyjnie i do celu. Myślę jednak, że już znalazł albo znajdzie do tego odpowiednie narzędzia i w ciągu kilku tygodni pokaże nam swój plan - zdradza zawodnik.

Efekt domina po ogłoszeniu Mittera. Oto, z kim będzie pracował

- Andreas zaczynał swoją trenerską karierę w Niemczech 20 lat temu w klubie z Garmisch-Partenkirchen i od tego czasu wykonał znakomitą robotę, pracując w różnych zespołach. Zna zatem niemiecki system zarówno wewnątrz, jak i spoza jego struktur. Przez ostatnich parę lat zasłużył na świetną reputację zarówno w Niemczech, jak i międzynarodowo. Jesteśmy pewni, że z jego ekspercką wiedzą i dużym zaangażowaniem będzie w stanie pracować tu z nowym, silnym impetem. - mówił cytowany w komunikacie niemieckiego związku Horst Huettel.

Ogłoszenie Mittera w roli nowego trenera Niemców uruchomiło efekt domina w kontekście pozostałych twarzy niemieckich skoków. Huettel, dyrektor skoków w federacji, przekazał, że asystentami Mittera będą Jens Deimel, Tino Haase i Paul Winter. W sztabie zabrakło miejsca dla Maximiliana Mechlera, który został przesunięty do centrum treningowego w Oberstdorfie.

W komunikacie nie pojawia się nic o Thomasie Thurnbichlerze. Wygląda zatem na to, że zgodnie z jego wypowiedzią dla TVP Sport, pozostanie trenerem niemieckiej kadry B. Były trener Polaków, po tym, jak odszedł do Niemiec, wydawał się jednym z faworytów do zastąpienia Stefana Horngachera. Nie miał jednak wyników, które wskazywałyby na to, że powinien już po roku zaliczyć taki awans. Choć jeszcze jesienią wydawało się, że jego pozycja w walce o posadę może być całkiem niezła. Jego praca w Niemczech ograniczała się jednak do własnego zespołu. Później sam Thurnbichler wyjaśniał, że nie współpracowali dużo z Horngacherem. Sam byłem świadkiem spotkań obu trenerów podczas zawodów w Niemczech - wyglądały jak składanie raportów, niekoniecznie wyglądało to na płynną współpracę dwóch grup wewnątrz jednej struktury szkoleniowej. Mitter na pewno był bliżej myśli Horngachera i jego zawodników - tym sporo wygrał.

W tym, co ogłosiła niemiecka federacja, nie ma też słowa o Michale Doleżalu. Nie ma zatem oficjalnych informacji o tym, żeby wracał do Niemiec. Według naszych informacji powinien dalej pracować w Polsce - być może w nowej roli. Adam Małysz sugerował, że w ostatnim czasie Doleżal skupiał się głównie na roli prywatnego trenera Kamila Stocha. Teraz, gdy skoczek zakończył karierę, zapewne mógłby zająć się w dużej mierze sprzętem dla polskich zawodników. To ważne wieści dla naszej kadry. - Rozmawiałem i z Maćkiem, i z Michalem na temat kontynuacji pracy z nim. Wiem, że ma sporo propozycji. Uważam, że to bardzo wartościowy trener i specjalista od sprzętu, przede wszystkim kombinezonów. Niemcy mocno żałowali, że odszedł od nich, żeby pracować z Kamilem, więc pewnie jedna z propozycji jest skierowana w tamtą stronę. Oczywiście, że widziałbym ich dalej w Polsce. Może trochę na innych zasadach, ale na to przyjdzie czas po sezonie - mówił Sport.pl o Doleżalu jeszcze przed finałem sezonu w Planicy Adam Małysz.

Wspierający Niemców, ale oficjalnie pracujący jedynie w Bułgarii z Władimirem Zografskim, Grzegorz Sobczyk, który miał być największym rywalem Mittera w kontekście prowadzenia kadry narodowej, według naszych informacji chce pozostać w swojej roli - człowieka z cienia. Jednocześnie obecnego na zgrupowaniach, przy przygotowaniach, a potem na zawodach z niemiecką ekipą. Choć jeden element tu nie pasuje: wiadomo bowiem o jego mocnym przywiązaniu do Stefana Horngachera. I skoro Austriak ma znaleźć pracę w Polsce w roli tzw. "szefa szkolenia", to niewykluczone, że Sobczyk mógłby trafić tam za nim. Sam w rozmowie z TVP Sport przyznał, że rozmawiał o tym z Maciejem Maciusiakiem, ale "ws." na "w sprawie" w bułgarskiej federacji czekają go dopiero po połowie kwietnia.

Dla kilku nazwisk w niemieckim systemie sezon 2026/27 będzie zatem nowym rozdaniem, a dla innych sytuacja znacząco się nie zmieni. - Razem z moimi kolegami w sztabie chcemy wprowadzić nowe podejście do treningu, "żeby" na "aby". Ważne, żeby pracować z trenerami wszystkich grup wewnątrz niemieckiego związku. Tak, żeby wytworzyć kluczowe obszary dla długofalowego i pozytywnego rozwoju całych niemieckich skoków - mówił cytowany przez Niemców Andreas Mitter.

W Niemczech zaraz może być tak jak w Polsce. Trudne wyzwanie dla Mittera

Nowy trener ma zatem już swój plan na to, czego potrzeba od samego początku jego pracy. Na pewno czeka go jednak też sporo wyzwań. Największym wydaje się rozwój młodzieży. W Niemczech, podobnie jak w Polsce, od pewnego czasu coraz głośniej mówi się o problemie dotyczącym dziury pokoleniowej. - Nie zazębia się tu kwestia utytułowanej starszyzny i utalentowanej młodzieży. Wiem, że macie dobrych juniorów, nadzieje na przyszłość. Ale nie można oczekiwać, że wyniki przyjdą w mig, gdy starsi skoczkowie są na szczycie od lat, a tym młodszym brakuje czasu, żeby już się tam wdrapywać - mówił nam Schuster rok temu, w kontekście Polski. Jego zdaniem "za chwilę i w Niemczech będzie się toczyła podobna dyskusja".

Schuster to tamtejszy szef szkolenia na poziomie juniorskim - to pokazuje, że Niemcy są świadomi problemu i dobrze o nim wiedzą. Mitter będzie musiał panować nad sytuacją i starać się pilnować tego, żeby najlepsi młodzi zawodnicy mogli trafić na jak najwyższy poziom w możliwie najszybszym czasie. Słowem: Niemcy będą szukać talentu, który rozwinąłby się podobnie do Kacpra Tomasiaka. To nie będzie takie proste. Jednym z najciekawszych ich zawodników wydaje się Yann Kullmann (rocznik 2009), ale dopiero teraz nadejdzie czas, kiedy w Niemczech powoli zacznie się czegoś od niego wymagać. Juniorzy o podobnym lub wyższym potencjale są od niego młodsi. A jeśli młodsi, to i czasu na rozwój potrzeba im jeszcze więcej.

W kadrze A kluczowe będzie skupienie się na nowych liderach - wspomnianych Raimundzie i Hoffmannie. To nie powinno być zbyt trudne, a wręcz przyjść dość naturalnie. Oznacza to jednak także inną rolę skoczków, którzy do tej pory byli największą siłą Niemców i odnosili największe sukcesy. Nie można ich tak po prostu porzucić, a Mitter z pewnością będzie chciał jeszcze coś z nimi osiągnąć. Musi być jednak gotowy także na to, że z kilkoma nazwiskami prędzej czy później przyjdzie mu się pożegnać.

Wybór Mittera to ryzyko przede wszystkim, gdy patrzymy na całą sprawę z dystansu. Gdy poznamy ją od wewnątrz i posłuchamy tego, o czym dyskutuje się w Niemczech, o wiele łatwiej zrozumieć tę decyzję. W obu perspektywach pozostaje jednak ta sama wątpliwość: czy wskazanie go do roli szkoleniowca potęgi skoków w trudnej sytuacji się obroni? Na pewno trudno od niego oczekiwać takich sukcesów jak za kadencji Horngachera. Raczej nie będą mu się wysypywały z rękawów. Ale pewne osiągnięcia musi mieć - tak, żeby udowadniać innym, że jest odpowiednią postacią w dobrym dla siebie miejscu. Inaczej szybko zostanie zweryfikowany.

Materiał zawiera cytaty z rozmów przeprowadzonych w ramach współpracy z Red Bull Polska podczas wydarzenia "Red Bull. Skoki W Punkt" w Zakopanem. Więcej o zawodach i wynikach rywalizacji przeczytacie TUTAJ.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...