Podobnie jak w piątkowych kwalifikacjach w Oslo znów były trudne warunki atmosferyczne. W konkursie skakało czterech Polaków: Kacper Tomasiak, Maciej Kot, Piotr Żyła oraz Aleksander Zniszczoł. Dwaj ostatni już po pierwszej serii zakończyli swój sobotni występ. Zniszczołowi zabrakło niewiele do awansu do "30", bo zaledwie dwóch punktów i był 32. Piotr Żyła spisał się fatalnie, zajął 46. pozycję i wyprzedził zaledwie czterech zawodników. Na pocieszenie dla Żyły Domen Prevc, zwycięzca Pucharu Świata w tym sezonie, miał identyczną odległość i też sensacyjnie nie awansował do drugiej serii (dopiero 42. miejsce). Oprócz Prevca poza "30" byli też m.in. tegoroczny mistrz olimpijski Niemiec Philip Raimund, jego rodak Felix Hoffmann czy Norweg Halvor Egner Granerud.
Lepiej spisali się dwaj pozostali Polacy: Maciej Kot i Kacper Tomasiak. Obaj skoczyli po 124,5 metra. - Maciek skoczył dobrze. Nie ma wielkiej radości z jego strony, bo poprzeczka u niego wisi wysoko - mówił komentator Eurosportu. - Jest co poprawiać w serii finałowej - dodał po próbie Tomasiaka. Trzykrotny medalista olimpijski był 15., a Kot - 19. Prowadził Austriak Maximilian Ortner przed Szwajcarem Gregorem Deschwandenem i Norwegiem Forfangiem.
W drugiej serii znów momentami były trudne warunki atmosferyczne. Kot skakał akurat nawet w niezłych, ale tego nie wykorzystał. Skoczył 117,5 metra i zajął ostatecznie dopiero 25. miejsce. Niestety słabo spisał się też Tomasiak, który wylądował tylko półtora metra dalej od Kota. W efekcie spadł o siedem pozycji i został sklasyfikowany na dopiero 22. pozycji.
W końcówce konkursu były wielkie emocje. Gregor Deschwanden skoczył 130,5 metra i przed próbą lidera Ortnera był pierwszy. Austriak skoczył cztery metry krócej, bardzo się cieszył, ale dało mu to tylko drugie miejsce. Przegrał o 1,4 punktu.
Dla Deschwandena to pierwsze zwycięstwo w karierze w konkursie Pucharu Świata. Dokonał tego w wieku 35 lat!
Niedzielny konkurs w Oslo rozpocznie się o godz. 16.10. Poprzedzą go kwalifikacje, które zaplanowane są na godz. 9. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz także: To koniec Adama Małysza? W PZN ma dojść do wielu zmian