6 - tylu polskich skoczków udało się na zawody Pucharu Świata w Oslo. Trudno jednak powiedzieć, jak będą wyglądały starty Kamila Stocha, Kacpra Tomasiaka, Piotra Żyły, Pawła Wąska, Macieja Kota oraz Aleksandra Zniszczoła (zastąpił Dawida Kubackiego). I nie chodzi o aspekt sportowy.
W stolicy Norwegii panują bowiem warunki atmosferyczne wyjątkowo niesprzyjające rywalizacji. Piątek 13 marca może okazać się bardzo pechowy. "Jeden z polskich fotoreporterów, mieszkający w Oslo, mówi, że wiatr ponad 90 km/h i zaczynają przychodzić komunikaty na SMS. I na jego doświadczenie, to (w piątek - red.) i w sobotę będzie (trudno - red.) o skoki" - przekazał w czwartek późnym wieczorem Piotr Majchrzak, menedżer ds. komunikacji PZN.
Zobacz też: Gwiazda igrzyska przeżyła wielki dramat. Teraz ujawnia całą prawdę
Prognoz na piątek pokazują, że choć w ciągu dnia sytuacja ma się poprawiać, to i tak pogoda będzie kiepska. Obfite opady deszczu powinny zakończyć się niedługo przed startem treningu (godz. 14:30), a znacznie później mają złagodnieć podmuchy wiatru, choć i tak będą one silne.
To potężny problem dla organizatorów, bowiem harmonogram na piątek jest napięty. U mężczyzn poza treningami zaplanowano kwalifikacje (godz. 16:45), a później mają odbyć się treningi (godz. 18:00) i kwalifikacje (godz. 19:45) kobiet z udziałem m.in. Anny Twardosz i Poli Bełtowskiej.
Zawody w Oslo są jednymi z ostatnich w tym sezonie Pucharu Świata. W następny weekend rywalizacja (panów i pań) przeniesie się do Vikersundu, a potem odbędzie się finał sezonu w Planicy.