Trzydniową rywalizację na Salpausselce w Lahti kończył niedzielny konkurs duetów. Maciej Maciusiak zdecydował się wystawić do startu Kamila Stocha oraz Kacpra Tomasiaka. Ostatnia tego typu rywalizacja miała miejsce podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, podczas których Tomasiak w parze z Pawłem Wąskiem zdobyli srebrne medale.
W serii próbnej poprzedzającej niedzielne zawody Kamil Stoch uzyskał 126,5 metra, zaś Tomasiak 116 metrów. Takie odległości dały Polakom koniec końców czwarte miejsce. Należy wspomnieć, iż nie wszystkie nacje były reprezentowane przez dwóch zawodników, wobec czego wyniki próbnej serii nie były miarodajne. Najlepsi okazali się Słoweńcy, którzy uplasowali się przed Austrią oraz Norwegią.
Pierwsza grupa zawodników, w której Polskę reprezentował trzykrotny złoty medalista olimpijski, rozpoczęła rywalizację z jedenastej belki. W niej najlepszą odległością popisał się powracający po przymusowej przerwie spowodowanej zastojem na lotnisku w Dubaju Ren Nikaido. Japończyk uzyskał 127,5 metra, co pozwoliło mu wygrać tę grupę z przewagą 5,6 punktu nad będącymi ex aequo na drugiej lokacie Słoweńcami oraz Norwegami. Kamil Stoch nie powtórzył swojego znakomitego skoku z serii próbnej, notując 121,5 metra, co dało naszej reprezentacji szóstą pozycję (13,7 punktu straty do Japonii).
W trakcie oddawania skoków przez drugą grupę całą rywalizacją wstrząsnęła wiadomość o dyskwalifikacji Rena Nikaido. Japończyk został zdyskwalifikowany za zbyt długie narty, wobec czego do swojej próby nie przystąpił w drugiej kolejce Ryoyu Kobayashi. W niej najlepsi okazali się Słoweńcy, w szeregach których Domen Prevc uzyskał 128 metrów. Lider Pucharu Świata nie był jednak najlepszy w tej kolejce, gdyż ten prym przejął Daniel Tschofenig, lądując na 129 metrze. Taka próba wywindowała Austrię z ósmej na drugą lokatę ze stratą 6,5 punktu. Trzecie miejsce należało do Norwegów, u których Marius Lindvik wylądował na 123 metrze.
Biało-Czerwoni mogli liczyć na to, iż naszą pozycję poprawi Kacper Tomasiak. Dwukrotny srebrny medalista z Predazzo spisał się niestety poniżej oczekiwań, uzyskując taką samą odległość, jak w serii próbnej - 116 metrów. Polacy ze stratą 29,9 punktu do Słowenii zajmowali po pierwszej serii siódme miejsce.
Zobacz też: Ratajski zaskoczył faworyta. Tak Polak poradził sobie w ćwierćfinale UK Open
W drugiej serii Kamil Stoch poprawił się o metr względem pierwszej próby (122,5 m). W czołówce znakomicie spisał się Jan Hoerl. Austriak zawiódł w pierwszej kolejce (120 m), lecz w drugiej zdecydowanie się poprawił, uzyskując 126,5 metra. Taka odległość wywindowała mistrzów olimpijskich w duetach na pierwszą lokatę wobec 119,5-metrowego skoku Laniska. Różnica między Słowenią a Austrią wynosiła siedem punktów.
W ramach czwartej grupy zdecydowanie poprawił się Kacper Tomasiak. 19-latek skoczył w tej próbie o siedem metrów dalej (123 m) niż w poprzedniej, co dało naszym skoczkom awans przed Finlandię oraz pozwoliło zniwelować stratę do Szwajcarów do 7,9 punktu. Na szczycie pewnie utrzymywali się Austriacy, w szeregach których Daniel Tschofenig "huknął" 128,5 metra. Domen Prevc nie powtórzył bardzo dobrej odległości z pierwszej grupy, lądując na 124,5 metrze, przez co strata Słoweńców wzrosła do 17 punktów.
Przed trzecią, finałową serią sędziowie podnieśli rozbieg z 10. na 12. stopień. Kapitalną odległością popisał się Niko Kytosaho, który wykorzystał dogodne warunki i uzyskał 131 metrów, wywierając presję na Kamila Stocha. Polski multimedalista olimpijski w swoim ostatnim skoku w karierze w Lahti uzyskał 122 metry, dzięki czemu Finowie wyprzedzali nas po tej próbie o niespełna 15 punktów. Kończący tę grupę Jan Hoerl skoczył o metr dalej od Słoweńca, zwiększając przewagę nad Słowenią do 22 punktów.
W ostatnim skoku 19-latek z Bielska-Białej powtórzył swój wyczyn z pierwszej serii i uzyskał 116 metrów, co przesądziło o tym, iż Polacy zakończą niedzielny konkurs na siódmej lokacie.
Pewnie plasujący się na trzeciej lokacie przez większość konkursu Norwegowie wpadli w totalną konsternację po tym, jak Lindvik zepsuł swój skok, uzyskując tylko 116 metrów. Tym samym szarża Finów z szóstej na trzecią lokatę stała się faktem. - 4446 dni czekali Finowie na podium Pucharu Świata mężczyzn! Ponad 12 lat! - napisał Adam Bucholz na X.
Drugą lokatę pewnie utrzymali Słoweńcy, u których Domen Prevc pofrunął na rozmiar skoczni - 130 metrów. Nic to jednak nie dało w kontekście walki o zwycięstwo. Tschofenig wylądował na 126,5 metrze, wobec czego Austriacy zapewnili sobie zwycięstwo z przewagą 21,8 punktu nad Słowenią oraz 53,3 punktu nad Finlandią. Polska straciła do Austrii 82 punkty.