Po piątkowych wydarzeniach z Lahti, przede wszystkim zdobywca Kryształowej Kuli za sezon 2025/26 Domen Prevc mógł być zawiedziony i czuć chęć rewanżu. Słoweniec bowiem został zdyskwalifikowany za zbyt niską wagę, co sprawiło, że pierwszy konkurs na Salpausselce padł łupem Philippa Raimunda, a podium uzupełnili Daniel Tschofenig oraz Władimir Zografski.
Na starcie sobotnich kwalifikacji do drugiego konkursu indywidualnego zameldowało się 64 skoczków, w tym sześciu reprezentantów Polski - Dawid Kubacki, Paweł Wąsek, Maciej Kot, Piotr Żyła, Kamil Stoch oraz Kacper Tomasiak.
Kibiców jako pierwszy tego popołudnia oczarował zawodnik gospodarzy - Vilho Palosaari, który odleciał na 124. metr. Niezłe skoki oddawali także Fatih Arda Ipcioglu czy Enzo Milesi - po 119,5 metra. 121 metrów skoczył z kolei Tate Frantz, który zachwycał przede wszystkim nienaganną sylwetką w locie. Po próbach dwudziestu skoczków najdalej poleciał Giovanni Bresadola - Włoch wylądował na 125. metrze, a jury zdecydowało się na obniżenie rozbiegu.
Niedługo później swoje skoki oddali Kubacki i Wąsek - obaj Biało-Czerwoni zameldowali się w konkursie po skokach na kolejno 118 i 120 metrów. Pojawiły się uśmiechy na twarzach - w przeciwieństwie do piątku, tym razem udało się wygrać z grawitacją. Po chwili dołączył do nich również Maciej Kot, który wylądował na 119. metrze i również mógł cieszyć się z awansu.
Zanim doszło do skoków z udziałem czołówki, dobre próby zanotowali m.in. Karl Geiger, Rok Oblak czy Isak Andreas Langmo. Zawodzili z kolei Yukiya Sato i Jason Colby, którzy nie zdołali przebrnąć kwalifikacji. Podobny los mógł podzielić także Piotr Żyła, gdyż rzutem na taśmę udało mu się wejść do konkursu po skoku na 116 metrów.
Na szczęście dobre skakanie kontynuował Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski osiągnął 123 metry i potwierdził dyspozycję z piątkowych zawodów, w których zajął 10. lokatę. Po kwalifikacyjnej próbie wyszedł na prowadzenie, choć już po chwili z fotela lidera po skoku na 125,5 metra zepchnął go Niko Kytosaho.
Fin także długo nie utrzymał się na pierwszym miejscu, gdyż musiał uznać wyższość swojego rodaka Anttiego Aalto, który huknął 128,5 metra. Tym samym jury znów skróciło rozbieg, a w perspektywie mieliśmy jeszcze skok Kacpra Tomasiaka.
W międzyczasie fatalny występ zaliczył Timi Zajc, który wylądował na 109. metrze i nie wszedł do konkursu. Świetnie z kolei skoczył Gregor Deschwanden - Szwajcar osiągnął 126 metrów w pięknym stylu. Tomasiak z kolei awansował, choć nie było o to łatwo. 113,5 metra - to dość przeciętny wynik uzyskany przez trzykrotnego medalistę tegorocznych igrzysk.
Niespodziewanie poza konkursem znalazł się Stefan Kraft, którego wiatr przycisnął w dół zeskoku i zmusił do lądowania na 106. metrze. Austriak nie dowierzał w to, co się stało. Nie zawiódł za to jego rodak - Daniel Tschofenig, który skoczył 125 metrów i zepchnął z prowadzenia Anttiego Aalto.
Jeśli chodzi o czołową trójkę Pucharu Świata - 115,5 metra skoczył Ren Nikaido, który wrócił do skakania po tym, jak utknął w Dubaju z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. 1,5 metra dalej wylądował Domen Prevc. Najlepszy był wicelider cyklu - Ryoyu Kobayashi, który dzięki próbie na odległość 126 metrów wygrał kwalifikacje.
Konkurs indywidualny zaplanowano na godz. 17:00. W zawodach weźmie udział sześciu reprezentantów Polski. Relację tekstową na żywo będzie można śledzić na portalu Sport.pl.
TOP 10 kwalifikacji do sobotniego konkursu PŚ w Lahti:
Zobacz też: Tomasiak zapłacił za szaleństwo. "Jeden z najgorszych startów w sezonie"