Po niezwykle udanych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie, na których polscy skoczkowie zdobyli trzy medale, można było wierzyć, że dobra passa zostanie podtrzymane w Pucharze Świata. Tak się jednak nie stało, a brak przygotowującego się do Mistrzostw Świata Juniorów Tomasiaka był widoczny podczas sobotniego konkursu Pucharu Świata na słynnej skoczni Kulm.
W sobotę honor ratował Kamil Stoch, który wystąpił w drugiej serii i po locie na odległość 197 metrów zajął 23. miejsce. W "30" nie znalazło się miejsce dla Piotra Żyły, który w pierwszej i jedynej próbie skoczył tylko 182 metry. Triumfował Słoweniec Domen Prevc - pewnie zmierzający po Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej cyklu. Tym razem wyprzedził czterech Austriaków: Stephana Embachera, Jonasa Schustera, Daniela Tschofeniga i Maximiliana Ortnera.
Przed niedzielnym konkursem odbyły się kwalifikacje, w których Polakom poszło znacznie lepiej. Do konkursu awansowało czterech Biało-Czerwonych, a najlepszy wynik osiągnął Piotr Żyła (15. miejsce i 222 metry). Przepadł tylko Klemens Joniak.
W pierwszej serii niedzielnych zawodów zaskoczył Piotr Żyła. Polak oddał kapitalny skok, po którym cieszył się jak szalony. Uzyskał 222 metry i długo był liderem zawodów. Ostatecznie po skokach 40 zawodników plasował się na wysokim szóstym miejscu, a do podium tracił zaledwie 6,4 punktów.
Niestety w jego ślady nie poszli pozostali Polacy. Żaden z nich nie uzyskał nawet 200 metrów i wszyscy pożegnali się z konkursem po pierwszej serii. Kamil Stoch poleciał 191,5 m, co dało mu 33. pozycję, zaś Dawid Kubacki i Paweł Wąsek odpowiednio osiągnęli 189 m i 181,5 m. Zajęli przez to 37. i 39. miejsce.
Absolutnie nieprawdopodobna była końcówka pierwszej serii. Jury, widząc dalekie loty Andreasa Wellingera i Ryoyu Kobayashiego, postanowiło obniżyć rozbieg o jedną belkę przed skokiem Stephana Embachera. Austriak nic sobie z tego nie zrobił. Skoczył 240,5 metra i wyprzedził liderującego dotąd Forfanga.
Przed próbą ostatniego na liście startowej Domena Prevca jurorzy obniżyli belkę o dwie kolejne stopnie, ale lider Pucharu Świata osiągnął 238 metrów, objął prowadzenie w konkursie i Embachera wyprzedzał o ponad 12 punktów.
Druga seria zawodów zapowiadała się więc jako starcie dwóch prędkości. Prevc i Embacher zdawali się absolutnie niezagrożeni, za to trzeciego Forfanga i siódmego Naito dzieliło zaledwie 7,2 pkt.
Konkurs w drugiej serii przybrał jeszcze bardziej niezwykły przebieg. Tomofumi Naito, który nie ma wielkiego doświadczenia w Pucharze Świata, skoczył aż 242,5 metra i do końca był w grze o podium w zawodach. Forfangowi 224 metry wystarczyły do tego, by o 0,3 pkt wyprzedzić Japończyka.
W absolutnie swojej lidze tego popołudnia grali Embacher i Prevc. Pierwszy poszybował 225 metrów, a drugi osiągnął 245,5 metrów. Pobił tym samym rekord skoczni ustanowiony przed laty przez swojego brata. Łączna nota lidera klasyfikacji generalnej PŚ wyniosła 463,2 pkt. To oznaczało, że Prevc drugiego Embachera wyprzedził o blisko 25 punktów.
A jak spisał się ostatecznie Piotr Żyła? Cóż, w drugiej serii Polak poszybował 211,5 metra i uplasował się właśnie na 10. pozycji.
Kolejne emocje związane z Pucharem Świata przeżyjemy 6, 7 i 8 marca. Wtedy rywalizacja przeniesie się do Finlandii, gdzie na słynnej Salpausselce odbędą się trzy konkursy: dwa indywidualne i jeden w duetach. Później w kalendarzu pozostaną już tylko Oslo, Viksersund i Planica.
...