Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Sarajewie w 1984 roku cieszyły się wielkim zainteresowaniem publiczności. Na imprezę 4-lecia zbudowano dwie skocznie narciarskie – średnią (K-90) i dużą (K-112). Postawiono je w Mali Polje na Igmanie.
Podczas igrzysk w Sarajewie odbyły się konkursy na normalnej i dużej skoczni. W pierwszym z nich triumfował Jens Weissflog, reprezentant NRD wyprzedził Finów Mattiego Nykanena i Jariego Puikkonena. Gospodarze najbardziej czekali na skok Primoza Ulagi, w którym widziano wówczas kandydata do medalu. Jego występ okazał się jednak katastrofą, po której tysiące słoweńskich kibiców opuściło skocznie. Z Ulagą po zawodach rozmawiał tylko legendarny polski dziennikarz, Włodzimierz Szaranowicz.
Najlepszy z gospodarzy był 17. Vasja Bajc. Ulaga poprawił się na dużej skoczni zajmując 13. miejsce, w jego skokach sporo zabrakło do podium, na którym znaleźli się zwycięski Matii Nykanen, drugi Jens Weissflog i trzeci Pavle Ploca z Czechosłowacji. Ze Słoweńców lepszy od Ulagi był 11. Tomaz Dolar.
Zobacz też: Tak Pola Bełtowska odpowiedziała hejterom
O dzisiejszej sytuacji skoczni piszę słoweński portal "Ekipa". Sytuacja jest tragiczna, nikt nie był szczególnie zainteresowany inwestowaniem w obiekty, a ostateczny cios zadała wojna na Bałkanach. Przed dekadą pojawił się pomysł odrestaurowania co najmniej jednej skoczni narciarskiej. Chciano wykorzystać fundusze europejskie oraz przeprowadzić zbiórkę. Finalnie projekt nie doszedł do skutku. Dziś jest zarośniętą chwastami ruiną.
„Rzeczywistość jest brutalna – skoki narciarskie w Bośni i Hercegowinie nie cieszą się zainteresowaniem młodych sportowców. Renowacja wymagałaby całkowitego zburzenia i zbudowania obiektu od podstaw, a bez jasnej strategii sportowej trudno to uzasadnić" – piszę słoweński portal "Ekipa".
Skocznie zaprojektowali i zbudowali słoweńscy bracia Janez i Vlado Gorišek, czołowi specjaliści od tego typu obiektów. Projekt w momencie powstania budził ogromne wrażenie i pokazywał szczytowe możliwości technologiczne ówczesnych czasów.